O przeregulowanych, a czasem wręcz nieżyciowych procedurach sądowych mówi się od lat. I chociaż elektronika wkracza do korespondencji, kopiowania dokumentów, zdalnych rozpraw i nagrywania ich, formalizm w sądach ma się dobrze nie tylko za sprawą niezliczonych nowel procedur sądowych, a następnie licznych zapytań prawnych o wykładnię tych zmian, ale także za sprawą zwykłych orzeczeń sądowych.

Nie będę przypominał niedawnej uchwały siedmiu sędziów Izby Pracy o sądach jednoosobowych, która wprowadziła z dnia na dzień na wiele miesięcy zamieszanie w sądach. Wskażę inne orzeczenia, pokazujące, jak wiele jeszcze trzeba zrobić dla uporządkowania sądów i procedur sądowych.

Czytaj więcej

Marek Domagalski: Formalizm nie może blokować dostępu do sądów

Przed kilkunastu dniami trójka sędziów SN orzekła, że dopóki ustawodawca nie stworzy szerszej drogi wnoszenia pism procesowych drogą elektroniczną, dopóty przesłanie pisma do sądu mailem czy za pośrednictwem platformy e-PUAP (działającej w sferze administracji) nie może wywoływać skutków procesowych. Wprawdzie strona ma być poinformowana o bezskuteczności jej e-pisma, ale czasem tej „wady" już nie naprawi. Pojawiły się więc głosy, że jeżeli od pełnomocników wymaga się odbioru e-przesyłek, to można oczekiwać ustanowienia symetrycznego obowiązku dla sądów. Choć moim zdaniem ważniejsze jest nie tyle równe traktowanie pełnomocników i sędziów, gdyż to nie są równi uczestnicy postępowania sądowego, ile by było ono dla wszystkich do opanowania. Nieco wcześniej inny skład SN orzekł w sprawie spadkowej, że o tym, czy w przesłanej do sądu pocztą kopercie było pięć odpisów pisma czy tylko cztery, decyduje pracownik sądu, który kopertę otworzył, a tego nawet prawnicy nie są w stanie podważać. Można też zapytać, dlaczego prawo nie pozwala pracownikowi skopiować brakującego odpisu.

Nie przypuszczam, aby to były tylko incydentalne orzeczenia. Formalnie zresztą poprawne, a moim zdaniem są one świadectwem przemęczenia wręcz całego sądownictwa zasypanego sprawami i ciągle zmienianymi przepisami – stąd pokusa poszukiwania arytmetycznych jakby rozwiązań. O ile jednak od sędziego możemy wymagać pochylenia się nad sprawą i wydania sprawiedliwego i najlepiej ludzkiego orzeczenia, o tyle wielu formalnych wymagań procedury sędzia nie przeskoczy. I tu adresatem zastrzeżeń do uwierającego formalizmu są nie tylko sędziowie, ale głównie legislatorzy, odpowiedzialni za to, aby sądy i procedury były na miarę przeciętnego człowieka.