1 czerwca odbędzie się druga tura wyborów prezydenckich. Zgodnie z obecnymi, znowelizowanymi przepisami ważność wyborów stwierdza Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego, która jest nieuznawana przez unijne trybunały i obecny rząd. Nie brakuje głosów, że w przypadku zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego, będzie ona próbowała je podważyć. Obawia się pan takiego scenariusza?
Mam nadzieję, że jednak się on nie ziści. Ale z pewnością – zwłaszcza, jeśli wygra Rafał Trzaskowski – do SN wpływie wiele protestów wyborczych, które trzeba będzie rozpatrzyć. A co może się wydarzyć? Pamiętajmy, że obowiązuje domniemanie ważności wyborów. Jeśli jednak przyjmiemy, że SN stwierdzi nieważność wyborów, a marszałek Sejmu tę decyzję uzna, to będzie musiał przejąć obowiązki prezydenta (art. 131 ust. 2 konstytucji). Oczywiście Szymon Hołownia naraziłby się wtedy na zarzuty, że rząd wybiórczo przyjmuje decyzje nieuznawanej izby, ale moim zdaniem trudno byłoby znaleźć z tej sytuacji inne wyjście.