Brak obowiązku odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne od przychodów osiąganych z umów o dzieło to problem, który od dawna wzbudza ogromne kontrowersje. Taki obowiązek dotyczy natomiast umów agencyjnych, zlecenia i innych umów o świadczenie usług, do których zgodnie z kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia.

To główny powód, dla którego ZUS szczególnie bacznie przygląda się zawieranym umowom o dzieło i bardzo łatwo je kwestionuje. Zwykle wskazuje, że charakter i sposób wykonywania zadań powierzonych na podstawie umowy o dzieło wykazuje cechy typowe dla umów zlecenia lub umów o świadczenie usług.

Często zdarza się jednak, że ZUS podważa umowę o dzieło, nie mając ku temu wystarczających podstaw. Po jej przekwalifikowaniu na umowę o świadczenie usług, żąda opłacenia składek.

Przedsiębiorca, który nie zgadza się ze stanowiskiem Zakładu, nie jest bezbronny. Może odwołać się od tej decyzji do sądu, mając całkiem spore szanse na wygraną.

Ryzyko kontroli ZUS i jego ewentualne zarzuty należy jednak brać pod uwagę już na etapie konstruowania umowy o dzieło. W tym kontrakcie szczególny nacisk trzeba położyć na konkretny wynik pracy, a nie na samo wykonywanie określonych czynności przez dziełobiorcę. Umowa o dzieło jest bowiem umową rezultatu, a nie starannego działania.

Kwestia podwykonawstwa

Bardzo często zarzuty ZUS dotyczą właśnie tego, że umowa nie zmierza do osiągnięcia konkretnego efektu. Dotyczy to szczególnie kontraktów realizowanych przez podwykonawców, których dzieło niejako wpisuje się w całokształt prac.

O tym, że przedsiębiorcy nie są na przegranej pozycji również w takiej sytuacji, świadczy wyrok Sądu Najwyższego z 25 października 2016 r. (I UK 471/15). Sprawa dotyczyła płatnika składek, który otrzymał z ZUS decyzję stwierdzającą, że osoba, która od 28 do 30 czerwca 2010 r. oraz od 1 do 9 lipca 2010 r. wykonywała dla niego pracę na podstawie umów o dzieło, faktycznie realizowała ją na podstawie umów o świadczenie usług i podlegała obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu.

Przedmiotem działalności odwołującego się były prace związane z budową i remontem gazociągów, wykonywane zazwyczaj od marca do października. Do niektórych prac „pomocniczych" zatrudniał zainteresowanego. Ten na podstawie umów o dzieło wykonywał „wykopy łącznie z podsypką i zasypką wykopów" pod gazociąg na określonym terenie. Umowy te zawierano na różną liczbę dni, a wskazany w nich okres zakreślał ramy czasowe, w których dzieło miało być wykonane, a nie liczbę dni do jego realizacji. W praktyce takie prace trwały czasami kilka dni.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Po uzyskaniu zlecenia płatnik składek kontaktował się z zainteresowanym, któremu proponował wykonanie robót z wynagrodzeniem za metr bieżący wykopu i jego wymiar. Wysokość tego wynagrodzenia zależała od rodzaju gruntu, na którym realizowano wykopy. Zainteresowany świadczył pracę w tych samych godzinach, co pracownicy płatnika, bo dostosowywał swoje czynności do prac związanych z kładzeniem rur, ich zgrzewaniem i spawaniem.

Zdaniem sądów

Sąd I instancji jednoznacznie stwierdził, że umowy zawarte przez strony w spornym okresie były umowami o świadczenie usług, do których na mocy przepisów szczególnych stosuje się przepisy dotyczące zlecenia (art. 750 k.c.).

Sąd II instancji podzielił to stanowisko. Dodał, że zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 4, art. 12 ust. 1 w związku z art. 13 pkt 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych z 13 października 1998 r. (obecnie tekst jedn. DzU z 2017 r., poz. 1778 ze zm., dalej: ustawa systemowa) osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu. Sąd odwołał się przy tym do art. 627 oraz art. 750 k.c., wskazując, że umowę o dzieło zalicza się do kategorii umów rezultatu, a nie umów starannego działania. Umowa o dzieło wymaga uzyskania konkretnego indywidualnie oznaczonego efektu. Dzieło nie musi mieć przy tym cech indywidualności w takiej mierze jak utwór, nie zawsze musi być tworem jedynym i niepowtarzalnym lub chronionym prawem autorskim i wymagającym od jego wykonawcy specjalnych umiejętności. Tym niemniej musi być wyrazem „kreatywności, umiejętności, myśli technicznej i powinno być przedmiotem zindywidualizowanym już w samej umowie".

Ostatecznie zatem sąd II instancji, odwołując się do stanu faktycznego, wskazał, że każde kolejne odcinki wykopów zainteresowanego składały się na całość budowy, a bez nich nie byłoby możliwe zrealizowanie kolejnych jej etapów. W tym sensie realna możliwość poddania ich sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych według reguł art. 627 k.c. istniała dopiero w momencie odbioru całości prac. W konsekwencji sposób wykonywania spornych umów jednoznacznie wskazuje, że były to umowy o świadczenie usług, do których stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu (art. 750 k.c.).

Płatnik składek wniósł skargę kasacyjną, która zdaniem Sądu Najwyższego zawierała uzasadnione podstawy.

Wspólny rezultat

SN jednoznacznie rozstrzygnął o możliwości wykonywania umowy rezultatu przez kilka podmiotów. Uznał to za dopuszczalne. Wykonawca nie jest bowiem zobowiązany do osobistego wykonania umowy rezultatu, chyba że co innego wynika z samej umowy lub właściwości umówionego rezultatu (art. 356 § 1 kodeksu cywilnego). Tym samym legalne jest powierzanie wykonania, a w szczególności „podwykonania" robót budowlanych innemu podmiotowi, za którego działania lub zaniechania wykonawca odpowiada jak za własne zachowania (art. 474 k.c.). Nie oznacza to braku odpowiedzialności podwykonawcy względem wykonawcy za niewykonanie zawartej pomiędzy nimi umowy w zakresie potencjalnego niewykonania części umowy rezultatu.

Jak wynika z treści komentowanego orzeczenia: „umowa cywilnoprawna zawierana przez wykonawcę inwestycji budowlanej (umowa rezultatu) z jej podwykonawcami zmierzająca w jednym procesie technologicznym oraz przyczynowo-skutkowym związku współwykonania robót budowlanych dla współosiągnięcia określonego obiektu z kosztorysowym wynagrodzeniem za osiągnięty rezultat nie jest umową starannego działania, do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego o zleceniu, przeto współwykonawcy umowy rezultatu nie podlegają obowiązkowi ubezpieczenia społecznego w charakterze „zleceniobiorców" w rozumieniu art. 6 ust. 1 pkt 4, art. 12 ust. 1 i art. 13 pkt 2 ustawy systemowej, chyba że z okoliczności sprawy wynika, że podwykonawca wykonywał rozmaite usługi budowlane o charakterze czynności starannego działania.

Jak uznał SN, w tej sprawie istotny był stan faktyczny, z  którego wynikało, że:

- po pierwsze – płatnik składek zawierał każdą z umów o dzieło z zainteresowanym na krótkotrwałe okresy (dwie umowy: pierwsza na 8 dni, druga na 9 dni),

- po drugie – w umowach tych określono termin wykonania, miejsce, zindywidualizowane rozmiary (szerokość, głębokość i długość wykopu) oraz podlegające sprawdzeniu wymagania jakościowe.

Strony umowy o dzieło zmierzały zatem, zdaniem SN, do osiągnięcia konkretnych rezultatów, które były uzależnione od wykonania przez zainteresowanego wykopów pod sieć gazową o konkretnych wymiarach. A to właśnie zakwestionował ZUS.

dr Łucja Kobroń-Gąsiorowska, adwokat, BCKG Adwokaci

Bez prawa przekwalifikowania dzieła

Sąd Okręgowy w Częstochowie w wyroku z 21 października 2016 r. (IV U 1577/15) uznał, że ZUS nie ma uprawnień do zmiany kwalifikacji umowy o dzieło na umowę zlecenia. Wskazał, że przepisy ustawy systemowej, na które powołuje się Zakład, podważając umowę o dzieło, mają na tyle ogólny charakter, że nie dają podstaw do ingerencji w treść umów stron zawartych zgodnie z ich wolą. Brakuje w nich również kryteriów kwalifikacji i podstaw unieważniania umów o dzieło zawartych przez strony. Ponadto nie zawierają odesłania do stosowania przez ZUS kodeksu cywilnego i przewidzianych w nim konstrukcji nieważności czynności prawnych. Niestety póki co ten wyrok jest odosobniony.