Panie mecenasie, dziś miał się przesądzić los Zbigniewa Ziobry, którego prokuratura chce zatrzymać w związku z podejrzeniem o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Wcześniej już inny sąd zajął się sprawą jego byłego zastępcy, Marcina Romanowskiego. Ku zaskoczeniu niektórych, najpierw zgodził się na wydanie za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania, a później – w tym samym, jednoosobowym składzie – uchylił go. Jak pan to skomentuje?
Nie chcę wchodzić w sposób rozumowania sędziego Dariusza Łubowskiego, który wydał w tej sprawie obie decyzje. To on zna akta, on rozstrzyga i on ma niebagatelną wiedzę o tej dziedzinie prawa. Ja inaczej odczytuję klauzulę z kodeksu postępowania karnego, w myśl której wydanie ENA jest niedopuszczalne, jeśli nie wymaga tego interes wymiaru sprawiedliwości. Powodem, dla którego wprowadzono ją do kodeksu, było wymuszenie przestrzegania zasady proporcjonalności. Czyli tej, zgodnie z którą sąd musi brać pod uwagę m.in. wagę zarzutu ciążącego na podejrzanym, karę, która może zostać mu wymierzona czy fakt, że nie da się go zatrzymać inaczej, niż sięgając po ENA. Krótko mówiąc, chodziło o to, by nie sięgać po ENA w sprawach błahych. Nie znając akt sprawy, a śledząc ją jedynie w przekazach medialnych, można zadać sobie pytanie, czy w przypadku Marcina Romanowskiego tak rozumiana zasada proporcjonalności powinna być podstawą prawną uchylenia ENA. Nie wydaje mi się też, aby między decyzją o jego wydaniu a następnie rozszerzeniu i decyzją o jego uchyleniu, pojawiły się jakiekolwiek nieznane wcześniej informacje. Wiadomo było bowiem, że były wiceminister uzyskał węgierski azyl i że odmówiono ścigania go czerwoną notą Interpolu.
Czytaj więcej
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa odroczył do połowy stycznia posiedzenie w sprawie ewentualnego...
W uzasadnieniu decyzji o uchyleniu ENA sąd przedstawił argumenty o rzekomej „kryptodyktaturze” w Polsce. Czy prokuratura może mieć więc stuprocentową pewność, że nie była ona motywowana politycznie?
Z uzasadnienia wynika, że sąd diagnozuje, iż źle się dzieje w państwie polskim, lecz szczegółowe wchodzenie w tę materię przekracza ramy tego konkretnego postępowania. Jeśli nie wiemy, co sąd miał na myśli, trudno jest tę diagnozę zaaprobować lub wejść z nią w polemikę. Jedyne konkrety, na jakie powołał się sędzia, to przywołanie wypowiedzi polityków, zabierających w tej sprawie głos. W tej kwestii zgadzam się z sędzią, który krytykował to zjawisko. Wolałbym, aby politycy wykazywali większą wstrzemięźliwość w komentowaniu spraw prowadzonych przez organy ścigania, bo nie mają do tego ani kompetencji, ani uprawnień. Prowokują natomiast nieodparte wrażenie, że instrumentalnie, dla gry politycznej, wykorzystują fakt prowadzenia takiego postępowania. Moim zdaniem jednak ten problem z jakością naszej klasy politycznej, choć realny, nie może stanowić prawnej podstawy do uchylenia ENA.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek już zapowiedział, że złożony został ponowny wniosek wobec Romanowskiego o zastosowanie ENA. Jeśli sprawa kolejny raz trafiłaby do tego samego sędziego, a śledczy chcieliby jego wyłączenia, mogą składać wnioski „bez końca”?
Tak, ponieważ w tej kwestii nie mamy do czynienia z tzw. prawomocnością materialną. Krótko mówiąc, nie jest tak, że sąd rozstrzygnął sprawę ENA dla Romanowskiego i to jest tej sprawy koniec. Jednak prokuratura będzie mogła domagać się wyłączenia sędziego dopiero wtedy, gdy sprawa po raz kolejny zostanie mu przydzielona. Tak być nie musi. Sprawa może zostać przydzielona innemu sędziemu, a jeśli nie, wówczas sam sędzia, który wydał wcześniej rozstrzygnięcie w tej sprawie, może złożyć wniosek o swoje wyłączenie. Moim zdaniem powinien.
Czytaj więcej
W poniedziałek 22 grudnia o godzinie 10.00 Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa ma rozpatrzeć wnios...