Reklama

Giertych chce miliona złotych od "Super Expressu" za użycie materiałów rzekomo pochodzących z Pegasusa

Roman Giertych na swoich mediach społecznościowych poinformował, że skierował do wydawcy Super Expressu pismo z żądaniem zapłaty zadośćuczynienia w wysokości miliona złotych za użycie materiałów pochodzących z oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. Zgodnie z jego słowami, pieniądze mają być przekazane na "ustaloną wspólnie fundację prywatną, która rzeczywiście pomaga ofiarom przestępstw".
Roman Giertych

Roman Giertych

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Jeśli jednak wezwanie zostanie pozostawione bez reakcji sprawa ma zostać skierowana do sądu. 

Jak informuje Gazeta Wyborcza zarówno "SE" jak i TVP Info miały wykorzystać w swoich materiałach wiadomości pochodzące ze skrzynki mailowej adwokata, które w żaden sposób nie zostały ujawnione do wiadomości osób trzecich. 

Czytaj więcej

Prof. Wróbel: Podsłuchiwanie, śledzenie to coś obrzydliwego

Sprawa rozchodzi się o artykuł z 1 czerwca 2020 roku, który dotyczył Łukasza G., który miał sprzedać Ministerstwu Zdrowia maseczki ochronne. Te jednak miały nie spełniać wymagań, a instytycja miała żądać zwrotu w kwocie pięciu milionów złotych. To wtedy "SE" miał ujawnić, że przedsiębiorca zwrócił się do mecenasa Giertycha z prośbą o udzielenie pomocy prawnej i zawarł z nim umowę. Dzień później, niespodziewanie Łukasz G. ją wypowiedział.

Wydawnictwo przytoczyło wtedy fragment wypowiedzenia pełnomocnictwa, "proszę o zachowanie tajemnicy przez pana mecenasa oraz wszystkie osoby obecne na spotkaniu, w tym pana Wojciecha Cz. I nie przekazywania do publicznych wiadomości treści rozmów i materiałów zdjęciowych i rozmów". Po tych wydarzeń przedsiębiorca miał oskarżyć o Giertycha o naruszenie tajemnicy adwokackiej. Ze względu na powagę zarzutów do akcji wkroczył rzecznik dyscyplinarny adwokatury, który oczyścił mecenasa z zarzucanych mu czynów. 

Reklama
Reklama

Gazeta Wyborcza zwraca również uwagę, że w dniu publikacji w "SE", portal TVP Info ujawnił jak to określono całe fragmenty rozmowy między Romanem Giertychem a Łukaszem G. sugerując, że pełnomocnik miał dopuścić się zdrady swojego klienta. 

Jak ówcześnie myślano, korespondencje miał wyjawnić sam zainteresowany sprawą przedsiębiorca, ale ten zaprzeczył temu zeznając przed rzecznikiem dyscyplinarnym adwokatury. Meili nie ma także w aktach śledztwa prowadzoego w związku z zakupem nieodpowiednich maseczek. Jak podaje "GW", jeśli Łukasz G. nie ujawnił maili, nie ma ich także w aktach śledztwa, to ich pochodzenie może być jedno i jasno wskazuje na włamanie na telefon przez polskie służby za pomocą systemu szpiegowskiego Pegasus.

Podatki
Duża zmiana w podatkach: do tej kwoty daniny już nie zapłacisz
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama