Reklama

Michał Kolanko: Czy konflikty w Polsce 2050 doprowadzą do powstania Czwartej Drogi?

Kryzys w Polsce 2050 już od dawna nie jest już tylko problemem Szymona Hołowni czy Pauliny Hennig-Kloski. Rozlewa się na całą koalicję i może mieć konsekwencje dla potencjalnego wyniku wyborów parlamentarnych w 2027 roku.

Publikacja: 19.01.2026 12:00

Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego obecny kryzys w Polsce 2050 stanowi wyzwanie dla premiera Tuska i całej koalicji?
  • Jakie kluczowe problemy stoją przed Polską 2050?
  • Jak wewnętrzne spory w rządzie wpływają na polityczną stabilność koalicji?
  • Dlaczego przyszłość współpracy KO z Polską 2050 i PSL jest niepewna w kontekście nadchodzących wyborów?
  • Jakie są potencjalne konsekwencje osłabienia centrum politycznego dla rywalizacji wyborczej w Polsce?
  • Kiedy mogą zapaść kluczowe decyzje dotyczące strategii wyborczej premiera Tuska na 2027 rok?

Co tak naprawdę warto wiedzieć obecnie o sytuacji w Polsce 2050? Partia, która dysponuje 31-osobowym klubem w Sejmie oraz rocznymi wpływami z subwencji wynoszącymi ok. 7,5 mln zł – a to kwota niebagatelna jak na polską politykę – nadal nie potrafi przełamać największego od jej powstania kryzysu politycznego. Rada Krajowa Polski 2050 z 16 stycznia nie przyniosła przełomu. Jej kontynuacja odbędzie się w poniedziałek wieczorem. Coraz wyraźniej widać, że najmłodsza partia w koalicji rządzącej znalazła się na krawędzi politycznego rozpadu.

Reklama
Reklama

Lider ugrupowania Szymon Hołownia, który w ubiegłym roku – mimo wewnętrznych namów – zrezygnował z kandydowania na szefa Polski 2050, zadeklarował w ubiegłym tygodniu możliwość „powrotu”, czy też kontynuacji swojej misji. Ale w tej chwili jego przeciwnicy w partii twierdzą, że nie ma większości, by taki powrót przeforsować – lub przeforsować przedłużenie swojej kadencji. Jednocześnie alternatywa, czyli minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska nie daje gwarancji, że partia się nie rozpadnie. To najprostszy wniosek z ubiegłotygodniowego posiedzenia Rady Krajowej. W skrajnej sytuacji rząd może stracić większość, a KO może zostać zmuszona do negocjowania z dwiema mniejszymi siłami powstałymi na gruzach dawnej Polski 2050. Z rządu słychać jednak, że scenariusz utraty większości jest uznawany za najmniej prawdopodobny ze wszystkich.

Czytaj więcej

Nieoficjalnie: Szymon Hołownia chce powtórki całych wyborów na przewodniczącego Polski 2050

Na początku 2026 roku rząd Donalda Tuska zaczął zajmować się sobą

Na przełomie roku trudno uznać, że rząd jest w ofensywie. Okres między rekonstrukcją pod koniec lipca 2025 r. a kryzysem zdrowotnym na początku grudnia, gdy w „Rzeczpospolitej” pisaliśmy o tym, że Donald Tusk złapał wiatr w żagle należy już do przeszłości. Sytuację „zresetował” wspominany wcześniej problem w systemie ochrony zdrowia. Na początku 2026 r. premier nie sformułował żadnej konkretnej zapowiedzi nowych działań w tym roku. Można jedynie odnotować próbę ocieplenia relacji z Pałacem Prezydenckim w kilku kwestiach.

Reklama
Reklama

Od kilku dni rząd sprawia wrażenie, jakby zamiast podejmować konkretne decyzje utknął w wewnętrznych sporach i zajął się sam sobą. Przełom roku to np. awantura w sprawie PIP.  Teraz politycy całej koalicji muszą dodatkowo tłumaczyć się z tego, co dzieje się w Polsce 2050. I nie mają na to dobrego sposobu. Im dłużej to trwa, tym bardziej nasila się wrażenie, że rząd i koalicja grzęzną, zamiast iść do przodu. A wrażenie, że politycy zajmują się sami sobą jest demolujące dla każdej koalicji. Wystarczy spojrzeć na drugą kadencję PiS. Jednak nie to jest w całej sprawie dla premiera Donalda Tuska najgorsze. Nie jest tym nawet wyjście grupki posłów Polski 2050 i pojawienie się w Sejmie „drugiego Razem” krytykującego rząd, tylko z innych pozycji.

Układ sił w obecnym Sejmie

Układ sił w obecnym Sejmie

Foto: PAP

Co dalej z centrum? Tusk obstawia wariant małej koalicji – ale czy to wystarczy?

Donald Tusk zapowiedział w ubiegłym roku, że decyzja co do formatu startu w wyborach w 2027 r. zapadnie na kilka miesięcy przed tymi wyborami, na podstawie szerokich badań poparcia. Tak jak napisaliśmy w „Rzeczpospolitej” premier obstawia wariant, że KO spróbuje stworzyć przede wszystkim wyborczą koalicję z PSL i Polską 2050, oraz, być może, z niektórymi samorządowcami. Taka centroprawicowa koalicja miałaby zawalczyć o władzę z Nową Lewicą jako skrzydłowym. PSL w obawie o własną podmiotowość takiej koalicji nie chce.

Polska 2050 będzie mieć dwie przewodniczące?

Z informacji TVN24 wynika, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaproponowała Paulinie Hennig-Klosce, aby obie przewodniczyły partii jako współprzewodniczące. Pełczyńska-Nałęcz miała napisać w tej sprawie list do członków partii. 

I tu pojawia się problem z Polską 2050. Jeśli okaże się, że koalicja KO, PSL i Polski 2050 nie będzie wystarczająca do utrzymania władzy – np. z powodu wewnętrznych konfliktów – to pojawi się pytanie, na kogo mają głosować centroprawicowi wyborcy, którzy nie chcą głosować na taką koalicję? Tusk może uznać, że potrzebna jest nowa „Trzecia Droga”. Ale po rozpadzie partii Hołowni o taką formację może być bardzo trudno. Wykreowanie jej nowego wizerunku – np. „partii liberalnej” czy „partii przedsiębiorców” – może po prostu się nie powieść. Zwłaszcza, jeśli nie pojawią się tam nowe twarze, a jej przesłanie będzie oferować tylko dogmatyczny liberalizm.

Polska 2050 i cała Trzecia Droga miały wiele nurtów: politykę mieszkaniową, zielony konserwatyzm, liberalizm, chadeckie podejście PSL, struktury partii Kosiniaka-Kamysza i jego osobistą popularność. Dezorganizacja centrum to okazja dla PiS i Konfederacji. PiS celuje w 8 mln głosów w 2027 r., ale przede wszystkim w demobilizację części wyborców obecnej koalicji. Czyli też, a może przede wszystkim, dawnych wyborców Trzeciej Drogi. Możliwe, że dlatego Tusk zdecydował się na próbę wyciszenia wojny z prezydentem Karolem Nawrockim, bo im więcej konfliktów, tym bardziej ten centrowy wyborca może poczuć zmęczenie całym obecnym rządem.

Reklama
Reklama

 

Dziś wspierający KO publicyści i sami politycy KO zapewne cieszą się z kryzysu Polski 2050. Za kilkanaście miesięcy ten kryzys może okazać się punktem zwrotnym na drodze Jarosława Kaczyńskiego i Krzysztofa Bosaka do władzy. Wtedy na licencjonowaną przez KPRM „Czwartą Drogę” będzie już być może za późno. Co się wydarzy? Odpowiedź na to pytanie być może poznamy po kolejnym posiedzeniu władz Polski 2050. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Pojedynek na listy w Polsce 2050. Co proponują kandydatki?
Polityka
Jacek Sasin o Grenlandii: Nie egzaltować się, że jakiś mały kraj ma problemy
Polityka
Reforma PIP nadal w grze. Co zmieniło się po burzy z przełomu roku?
Polityka
Prof. Leszek Balcerowicz: Zamiast happy endu będzie zderzenie ze ścianą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama