Reklama

Reforma PIP nadal w grze. Co zmieniło się po burzy z przełomu roku?

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy wydawała się całkiem niedawno politycznie martwa. Ale jak w każdym dobrym serialu, zwroty akcji są nieuniknione. Spór wraca w nowym kontekście – pytanie brzmi, czy rząd ostatecznie przyjmie rozwiązania oczekiwane przez pracowników.

Publikacja: 19.01.2026 04:34

Premier Donald Tusk

Premier Donald Tusk

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są główne postacie zaangażowane w reformę Państwowej Inspekcji Pracy?
  • Jaki jest obecny stan prac nad reformą PIP w Radzie Ministrów?
  • W jaki sposób polityczne porozumienie wpływa na proces ustalania nowych przepisów?
  • Jaki jest potencjalny wpływ różnych sił politycznych na przyjęcie nowych regulacji?
  • Jakie mogą być konsekwencje braku porozumienia w koalicji rządzącej na zmiany w PIP?
  • Jakie są społeczne nastroje w Polsce dotyczące proponowanych zmian w PIP?

Co dalej z reformą Państwowej Inspekcji Pracy? Serial trwa w najlepsze. A można nawet powiedzieć: zaczyna się nowy sezon. Po przesileniu w finale poprzedniego, bohaterowie wracają w kolejnym. W rolach głównych: premier Donald Tusk, szef Lewicy i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister i szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Maciej Berek (prawa ręka premiera) oraz minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, a także ich doradcy. 

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że temperatura wokół reformy PIP w Radzie Ministrów wyraźnie spadła.  Na ostatnim posiedzeniu rządu (13 stycznia) problem był co prawda omawiany, ale jak wynika z naszych rozmów ze źródłami w rządzie, tym razem dyskusja była krótka i bardzo spokojna. To duża różnica w porównaniu do tego, co wydarzyło się pod koniec 2025 r., gdy na posiedzeniu RM miało dojść do słynnej już „gorącej” dyskusji w tej sprawie. W mediach pojawiły się wtedy klasyczne już nagłówki: „Premier Donald Tusk się wściekł”. Później były informacje o zablokowaniu całej reformy, słowa premiera, tweety, rozmowy na szczycie koalicji i przedstawiane ostatecznie jako kompromisowe porozumienie między Donaldem Tuskiem a Włodzimierzem Czarzastym, wykute w piątek 9 stycznia. To, co dalej stanie się z reformą, będzie wypadkową wielu politycznych czynników. Ale w ostatnich miesiącach klimat wokół regulacji rynku pracy uległ i tak nieodwracalnej zmianie – ilustrują to np. słowa premiera Tuska o konieczności znalezienia innego sposobu ochrony praw pracowników. 

Czytaj więcej

Co zamiast reformy PIP? Pracodawcy mają propozycje

Wojna o PIP, sezon 2, odcinek 1: Jak przełożyć politykę na ustawę 

Aktualnie w ramach rządu, z udziałem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz przedstawicieli KPRM, trwają prace nad przełożeniem politycznego porozumienia Czarzastego i Tuska na język ustaw. Chodzi przede wszystkim o dwie sprawy. Po pierwsze, o takie ukształtowanie przepisów, by to PIP wydawała decyzje, które będą obowiązywać dopiero po zatwierdzeniu przez sąd. Pomysł zaistniał już w przestrzeni publicznej – opowiadają się za nim zarówno premier Donald Tusk, jak i marszałek Włodzimierz Czarzasty. Problem – to po drugie – polega jednak na tym, że obecnie takie decyzje sądów są wydawane bardzo powoli. A to nie jest akceptowalne zarówno dla przedsiębiorców, jak i pracowników. Dlatego do prac zostało włączone Ministerstwo Sprawiedliwości, tak by otworzona została specjalna ścieżka, umożliwiająca sądom podejmowanie decyzji dużo szybciej niż obecnie.

Reklama
Reklama

W tym momencie nie wiadomo jednak, czy zmiany przybiorą np. formę autopoprawki do ustawy, która z Komitetu Stałego została w ubiegłym roku wysłana do Rady Ministrów, czy zostanie napisana zupełnie nowa ustawa. Ta decyzja – jak wynika z naszych rozmów – jeszcze nie zapadła. Jeśli miałaby powstać nowa ustawa, to wydłużyłoby proces. A zgodnie z wynegocjowanymi przez Radę Ministrów kamieniami milowymi, reforma PIP miała wejść w życie od 1 stycznia 2026 r. Już w ubiegłym roku niektóre firmy podejmowały na własną rękę zmiany w formach zatrudnienia pracowników. Utrzymywanie się stanu niepewności nie służy więc nikomu zainteresowanemu. Okazja do rozmów na ten temat nadarzy się na kolejnym posiedzeniu Rady Ministrów. Polsce za niewykonanie tego kamienia milowego grożą miliardowe kary, jego renegocjacja z KE może być trudna. 

Wojna o PIP, sezon 2, odcinek 2:  Przejście przez rząd i Sejm 

Jeśli dojdzie do wypracowania nowej formy przepisów i zatwierdzenia „operacyjnego” dalszych kroków, to kolejne etapy prac to Rada Ministrów (jeśli zmiany będą dotyczyć aktualnej ustawy, którą na początku grudnia zatwierdził SKRM) i Sejm. I tu zaczną się schody. Do tej pory w koalicji nie było zgody w tej sprawie. Ostro przeciwko zmianom w PIP wyraziło się PSL oraz część Polski 2050. Tak jak pisaliśmy w ubiegłym roku, w takiej sytuacji kluczowe będą głosy największej partii opozycyjnej.

PiS w tej sprawie jest podzielony, ale zmiany w PIP poparł Jarosław Kaczyński. Jak stwierdził podczas konferencji prasowej w Sejmie, „na tanich pracownikach Polska daleko nie zajedzie”. Prezes PiS potwierdził, że w tej sprawie istnieje „rozbieżność” między nim a wiceprezesem PiS Przemysławem Czarnkiem. Ale głos Kaczyńskiego przesądza sprawę. PiS dysponuje w Sejmie klubem liczącym 188 posłów (w nim dwie osoby trwale nie głosują). Nawet jeśli posłowie reprezentujący skrzydło bliższe Konfederacji będą przeciwko, to można założyć, że opinia Kaczyńskiego przeważy, a w ten sposób sprzeciw PSL i części posłów Polski 2050, w tym Ryszarda Petru nie będzie miał arytmetycznego znaczenia.

Kaczyński ma w tym swój interes: PiS śni o 40 proc. w 2027 r. Zajęcie liberalnej pozycji w tej sprawie przez lidera PiS nie ma z tej perspektywy żadnego sensu. 

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński szuka kandydata na premiera. Chce rozegrać Konfederację?
Reklama
Reklama

Wojna o PIP, sezon 2, odcinek 3: Podpis prezydenta? Zmiana klimatu wokół naprawy rynku pracy 

Miejscem akcji ostatniego odcinka w tym sezonie serialu będzie Pałac Prezydencki. Warto odnotować, że premier Donald Tusk – jeszcze przed rozmowami z Czarzastym – sugerował, iż ma obawy o to, czy Karol Nawrocki nie zawetuje i tej ustawy. Według naszych informacji, dla prezydenta znacznie może mieć opinia Piotra Dudy, szefa Solidarności. Im bardziej niejednoznaczna, tym szanse na weto będą rosły. Ale liczy się przede wszystkim coś innego. To, co opisał w tekście opublikowanym przez „Wszystko co Najważniejsze”, jeden z kluczowych doradców prezydenta – Paweł Szefernaker, a chodzi o cel prezydentury: „W centrum polityki stawiana jest przez prezydenta podmiotowość zwykłych Polaków, a nie ekscytacja salonów czy pozorna nowoczesność”. Trudno sobie więc wyobrazić, że zgodnie z doktryną przez niego zarysowaną, prezydent Nawrocki podjąłby decyzję o wecie ustawy, która wspierałaby prawa zwykłych pracowników. O ile taka do niego oczywiście trafi. 

Istotne są jednak nastroje społeczne. Dla premiera Tuska, dla Lewicy i dla prezydenta też.  Z sondażu IBRiS zrealizowanego na zlecenie „Rzeczpospolitej” wynika, że ponad 60 proc. Polaków opowiada się za nadaniem PIP nowych uprawnień do przekształcenia umów cywilnoprawnych w stosunek pracy. Takiego zdania jest 70 proc. wyborców koalicji rządzącej. W roku przedwyborczym to musi być jasny sygnał dla premiera.

Wszystko to sprawia, że niezależnie od ostatecznego kształtu przepisów, klimat wokół naprawy rynku pracy – również dzięki wielomiesięcznej debacie w mediach o dotykających go patologiach  – ulega zmianom. I to może okazać się najtrwalszym i najważniejszym efektem całej tej reformy.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Prof. Leszek Balcerowicz: Zamiast happy endu będzie zderzenie ze ścianą
Polityka
Sondaż: To prezydenckie weto ma więcej zwolenników niż przeciwników
Polityka
Sondaż: Co czwarty Polak chce Konfederacji Korony Polskiej w przyszłym Sejmie
Polityka
Nieoficjalnie: Szymon Hołownia chce powtórki całych wyborów na przewodniczącego Polski 2050
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama