"Audytor recenzuje firmę, ale też chroni jej tajemnice"

Nasza praca służy przejrzystości biznesu, ale jej wyniki nie powinny być używane w taki sposób, by stwarzać zagrożenie dla interesów firm – mówi Joanna Chwaścikowska-Karwacka, zastępca prezesa Krajowej Rady Biegłych Rewidentów.

Publikacja: 24.07.2023 07:25

Joanna Chwaścikowska-Karwacka, zastępca prezesa Krajowej Rady Biegłych Rewidentów

Joanna Chwaścikowska-Karwacka, zastępca prezesa Krajowej Rady Biegłych Rewidentów

Foto: materiały prasowe

O waszym zawodzie zrobiło się ostatnio głośno, gdy wyszły na jaw zamiary rządu, by gromadzić wiedzę o kondycji finansowej firm, wynikającą z dokumentów związanych z przeprowadzanym audytem. Wyjaśnijmy pokrótce, jaka jest rola biegłego rewidenta badającego firmę.

Nasza rola polega na ocenie informacji przekazywanej przez daną spółkę czy organizację w sprawozdaniu finansowym. Raport biegłego rewidenta ma potwierdzić, czy przekazywana tam informacja rzetelnie pokazuje sytuację majątkową i wynik finansowy takiej jednostki. Oczywiście biegły rewident może, a nawet powinien wskazać na nieprawidłowości, jeśli takie występują i przedstawić swoje zastrzeżenia. Nasza praca służy interesom np. akcjonariuszy spółek giełdowych, ale też ogólnie rynkowi, kontrahentom, bankom finansującym daną firmę itd.

Żeby biegły rewident mógł sporządzić taki raport, to badana firma musi odkryć przed nim swoje tajemnice. Jakie?

Żeby dobrze poznać taką firmę, musimy najpierw dokładnie poznać i zrozumieć jej działalność. Chodzi o wszystkie procesy decyzyjne, jakie w niej zachodzą, kontrole wewnętrzne, ryzyka biznesowe i sposób reagowania zarządu na takie ryzyka. Taka wiedza pozwala nam dobrze zaplanować to badanie. Zauważmy jednak, że my nie działamy jak kontrolerzy np. z urzędu skarbowego. Nie badamy wszystkich faktur czy kontraktów. Naszą rolą jest przede wszystkim oszacowanie różnych ryzyk występujących w działalności gospodarczej danej jednostki, po to, aby skupić się w badaniu na obszarach najbardziej narażonych na błędy lub oszustwa. Aby to dobrze wykonać, oczywiście przyglądamy się wybranym dokumentom, niejako je „próbkujemy” – w zakresie większym lub mniejszym, zależnie od potrzeb. Patrzymy jednak nie tylko w przeszłość, ale i w przyszłość, bo musimy potwierdzić, czy badana jednostka będzie kontynuowała działalność w kolejnym roku. Takie oświadczenie składa kierownik jednostki, a my je weryfikujemy. Mamy dostęp do bardzo szerokiego zakresu dokumentów: umów, faktur, protokołów negocjacji itd. To zazwyczaj tajemnica handlowa, której dochowanie my gwarantujemy w ramach naszej tajemnicy zawodowej.

Raporty biegłych rewidentów są zwykle podawane do publicznej wiadomości. Ale raczej nie dotyczy to wszystkich dokumentów, z jakimi macie styczność podczas badania?

Upubliczniany jest tylko końcowy efekt pracy biegłego rewidenta, czyli sprawozdanie z badania. My nie pokazujemy wszystkich tych dokumentów, o których wspomniałam.

Tymczasem rząd chce stworzyć bazę wiedzy o firmach, w której byłyby wszystkie „akta zleceń usług atestacyjnych”, czyli de facto wszystkie dokumenty, także te poufne, dotyczące firm, które badacie. Ma to być element walki z oszustwami takimi jak piramidy finansowe. Jak biegli rewidenci czuliby się w tej nowej roli dostarczyciela takich danych?

Fatalnie. Według tego projektu gromadzenie tych danych ma zapewnić Polskiej Agencji Nadzoru Audytowego kompletność akt z naszych badań. PANA twierdzi, że są firmy audytorskie, które kończą działalność i nie dochowują obowiązku przekazania wszystkich zgromadzonych akt badania z ostatnich ośmiu lat. Rzeczywiście są takie przypadki, ale bardzo nieliczne. Niemniej jednak PANA stwierdziła, że potrzebuje absolutnie wszystkich akt i że trzeba je dostarczać na bieżąco. W naszej ocenie to obowiązek zdecydowanie niewspółmierny do potrzeb i do skali występującego problemu. Otóż w ten sposób w jednym miejscu zostałaby zgromadzona ogromna ilość wiedzy o firmach. I to nie tylko w formie naszych raportów, ale przede wszystkim dokumentów objętych tajemnicą handlową firm i naszą tajemnicą zawodową. Nas może z tej tajemnicy zwolnić jedynie sąd lub prokurator i to tylko w uzasadnionych przypadkach. Tymczasem, według projektu, do takiej bazy miałoby dostęp, oprócz PANA, dwanaście lub nawet więcej rządowych instytucji. I to by było ewidentne obejście naszej tajemnicy zawodowej.

Czytaj więcej

Praca audytora posłuży do inwigilacji firm

Przecież PANA już dziś może mieć dostęp do akt badania w ramach swoich uprawnień kontrolnych…

I korzysta z tego uprawnienia, ale kontroluje mniej niż jeden procent wszystkich akt badań. Gdyby zaś do centralnej bazy spływało 100 procent wszystkich akt badań, stworzyłoby to niebezpiecznie duże nagromadzenie wrażliwych informacji biznesowych w jednym miejscu. Baza miałaby formę cyfrową. A to już łakomy kąsek dla hakerów działających na zlecenie różnych osób, żądnych wiedzy o firmach. Dlatego uważamy, że lepiej, aby ta wiedza pozostała rozproszona w firmach audytorskich. My – powtórzę to jeszcze raz – chronimy je tajemnica zawodową. Ona jest podstawą zaufania klientów, niezbędnego w naszej profesji.

Równocześnie ten projekt przewiduje, że firmy audytorskie powinny nadać formę cyfrową wszystkim dokumentom z badań z ostatnich ośmiu lat, wysłać je do centralnej bazy, a zawczasu przetłumaczyć jeszcze na polski wszystkie obcojęzyczne dokumenty. Ile czasu by zajęła taka praca?

Wyliczyliśmy, że przygotowanie plików PDF z dokumentacji jednego badania zajmuje około dwóch–trzech dni roboczych. Przy ponad 40 tysiącach zleceń, jakie realizujemy rocznie i ośmioletnim okresie objętym planowanym obowiązkiem dostarczenia akt, oznacza to dostarczenie dokumentacji z ponad 300 tysięcy badań. Średni czas przygotowania wszystkich akt za osiem ostatnich lat zajmie jednej małej firmie audytorskiej od 461 do 693 dni roboczych. Na dobrą sprawę powinny się na ponad rok zamknąć i zajmować tylko tym zadaniem. Na dodatek jeszcze nie wiadomo, w jakiej elektronicznej formie trzeba to zgłaszać, bo schemat właściwego oprogramowania ma dopiero zostać ogłoszony przez ministra finansów. Trzeba będzie dostosować do niego nasze systemy informatyczne, co będzie dodatkowym kosztem. Podobnie zresztą jak koszty tłumaczeń dokumentów. W uzasadnieniu projektu wspomniano, że ustawa o języku polskim zobowiązuje podmioty publiczne do używania polskiego zawsze. Ale my przecież nie jesteśmy urzędem! Owszem, wykonujemy pewne zadania w interesie publicznym, ale nie oznacza to, że powinny być na nas nakładane takie same obowiązki, jak na administrację państwową.

Może projektodawcy nie mieli świadomości, że nowe obowiązki będzie trudno wykonać?

Trudno mi to oceniać. Myślę, że tu trzeba zauważyć pewne zjawisko legislacyjne: zmiana, o której mówimy, została dołączona do ustawy o rozwoju e-administracji. Ta ostatnia właściwie nie ma wielkiego związku z naszą działalnością. Gdyby ktoś chciał dokonywać tak ważnych zmian co do obowiązków biegłych rewidentów i gromadzeniu wrażliwych danych przedsiębiorców, powinien to zrobić w drodze odrębnej ustawy, z wykorzystaniem całej procedury konsultacji publicznych. To właśnie rządowi zaproponowaliśmy: powołajmy zespół roboczy złożony z przedstawicieli naszego samorządu, PANA i szerokiej reprezentacji biznesu, po czym wypracujmy rozwiązania adekwatne do skali problemu.

Wasz zawód jest niewątpliwie potrzebny biznesowi i różnym instytucjom. Dlaczego zatem w ostatnich latach zmniejsza się liczba aktywnych biegłych rewidentów i ich firm?

Nasz zawód powstał 30 lat temu i stworzyły go osoby, które miały wówczas po około 40 lat. Wiele z nich już odeszło na emeryturę. Wprawdzie przychodzą do nas młodzi ludzie, ale – co charakterystyczne ogólnie dla tego pokolenia – szukają nie tylko spełnienia ambicji zawodowych, lecz także równowagi między życiem zawodowym i prywatnym. Tymczasem uzyskanie audytorskich szlifów zawodowych jest trudne, poprzedzone aplikacją i wieloma egzaminami zawodowymi. Potem, gdy już wykonuje się zawód, jesteśmy poddawani ostremu nadzorowi i wielu ograniczeniom ustawowym. Prawdopodobnie tych ograniczeń jest zbyt wiele. Może dlatego wielu biegłych rewidentów porzuca nasz zawód i wykorzystuje zdobytą wiedzę na stanowiskach np. dyrektorów finansowych czy głównych księgowych w różnych firmach. Jesteśmy kuźnią kadr dla biznesu, z czego możemy być dumni. Ale też liczebności nam to nie przysparza. W takiej sytuacji chcielibyśmy prowadzić dialog z instytucjami państwowymi, by zastanowić się, czy nadmiernie regulowanie naszego zawodu nie przynosi szkód gospodarce i państwu.

Jak te proponowane regulacje o dostarczaniu akt z badania mogą wpłynąć na zaufanie do biegłych rewidentów?

Gdy przedsiębiorcy będą wiedzieli, że ich wrażliwe dane będą zgromadzone w centralnej bazie i narażone na cyberataki, to z tym mniejszą chęcią będą nam je udostępniali podczas badań. A to może wpłynąć na trudności w ocenie przedstawianych danych w sprawozdaniu finansowym jednostki. Może się to skończyć nawet tym, że koledzy i koleżanki odmówią wydania opinii z badania wobec niedostarczenia istotnych dokumentów przez badaną jednostkę. To z kolei może np. zastopować decyzje spółek giełdowych o wypłacie dywidendy. Można ogólnie powiedzieć, że osłabnie bezpieczeństwo obrotu gospodarczego i chęć do inwestowania w Polsce.

Kiedyś nestor waszej profesji dr Zdzisław Fedak powiedział: „Czasy się zmieniają, a nasz zawód wciąż istnieje”. Czy ta myśl wciąż będzie aktualna?

Mało kto tak jak on ma prawo do takiego stwierdzenia. Przecież kolega Zdzisław Fedak dobiega już wieku stu lat i przeżył różne epoki – od papierowych ksiąg rachunkowych wypełnianych stalówką maczaną w atramencie po dzisiejsze rozwiązania elektroniczne. Rzeczywiście, wciąż zmienia się otoczenie i charakter naszej pracy, choćby w związku z postępującą cyfryzacja. Ale zawodowy osąd dotyczący sytuacji danej firmy i ryzyk w jej działalności wciąż będzie potrzebny. Najlepiej, gdy takim osądem zajmą się osoby działające niezależnie, tak jak my dzisiaj. Gdyby powierzyć tę rolę instytucjom państwowym – nie wyszłoby to na dobre gospodarce. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie w takim kierunku, by nasz zawód wciąż istniał i wciąż był zawodem ludzi działających niezależnie.

Czytaj więcej

Rząd będzie miał wgląd w firmowe tajemnice

O waszym zawodzie zrobiło się ostatnio głośno, gdy wyszły na jaw zamiary rządu, by gromadzić wiedzę o kondycji finansowej firm, wynikającą z dokumentów związanych z przeprowadzanym audytem. Wyjaśnijmy pokrótce, jaka jest rola biegłego rewidenta badającego firmę.

Nasza rola polega na ocenie informacji przekazywanej przez daną spółkę czy organizację w sprawozdaniu finansowym. Raport biegłego rewidenta ma potwierdzić, czy przekazywana tam informacja rzetelnie pokazuje sytuację majątkową i wynik finansowy takiej jednostki. Oczywiście biegły rewident może, a nawet powinien wskazać na nieprawidłowości, jeśli takie występują i przedstawić swoje zastrzeżenia. Nasza praca służy interesom np. akcjonariuszy spółek giełdowych, ale też ogólnie rynkowi, kontrahentom, bankom finansującym daną firmę itd.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Prawo dla Ciebie
Prof. Andrzej Kidyba: decyzja o odsunięciu mnie od zajęć jest skandaliczna
Aplikacje i egzaminy
Nowa KRS nie zostawia suchej nitki na kandydacie Bodnara na dyrektora KSSiP
Edukacja i wychowanie
Duże zmiany w szkołach od 1 września 2024 r. Nowacka podpisała rozporządzenie
Prawo w Firmie
Ta ustawa ma chronić przed hakerami ze Wschodu. Firmy i samorządy protestują
Prawo karne
Prokuratura umarza postępowanie w sprawie Lisa. Posłanka: Nieprawdopodobne uzasadnienie
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy