Kim Dzong Un raz jeszcze przekroczył czerwoną linię. We wtorek wydał rozkaz jednoczesnego odpalenia w kierunku południowego sąsiada 17 rakiet, w tym sześciu balistycznych. Po raz pierwszy weszły one w strefę przybrzeżną Korei Południowej. Jeden z pocisków wylądował ledwie 150 km od zamieszkanej przez 10 tys. osób wyspy Ulleung, przez co ludzie przez chwilę zeszli nawet do schronów.
Podobnie jak wystrzelony przed miesiącem pocisk, który przeleciał nad Japonią, północnokoreańskie rakiety mogą być uzbrojone w ładunki jądrowe. Na razie bezpośrednim celem Kim Dzong Una jest odpowiedź na prowadzone od paru dni, doroczne ćwiczenia wojskowe sił zbrojnych Korei Południowej i USA. Pjongjang uważa, że chodzi o scenariusz inwazji na komunistyczne państwo, więc konieczne jest pokazanie, jaka byłaby na to odpowiedź.