Rozliczenie rządów Prawa i Sprawiedliwości było jedną z czterech obietnic, jakie Donald Tusk złożył przed wyborami 15 października podczas słynnego marszu w Warszawie. Na Marszu Miliona Serc 1 października obiecał, że wygra, rozliczy, naprawi krzywdy i pojedna Polaków. Pierwsza obietnica – pokonanie PiS – została spełniona dwa tygodnie później. Rozliczenia trwają od kilku miesięcy, ale temu procesowi towarzyszą solidne wstrząsy, jak ten z wtorkowej nocy, gdy sąd nakazał uwolnienie Marcina Romanowskiego, uznając, że chroni go immunitet międzynarodowy jako członka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Próbą naprawy tego, co zrobił PiS, było przeprowadzanie przez Sejm tzw. ustawy dekryminalizacyjnej, która miała skasować karę więzienia za pomoc w przeprowadzaniu aborcji.
W odstępie kilku dni rząd Donalda Tuska zanotował poważne potknięcia. Najpierw w piątek ustawa dekryminalizująca aborcję przepadła w Sejmie, a we wtorek w nocy sąd zadał cios argumentacji prokuratury, która domagała się tymczasowego aresztu dla Marcina Romanowskiego.
Czytaj więcej
Głosowanie nad ustawą depenalizującą aborcję będzie miało poważne konsekwencje polityczne i perso...
Jak Donald Tusk skomentował wypuszczenie Marcina Romanowskiego przez sąd
Wiedząc, że obie te sprawy są dla elektoratu ważne, Donald Tusk odniósł się do nich osobiście. W piątek ogłosił decyzję o ukaraniu dwóch posłów, którzy jego zdaniem bez wystarczającego usprawiedliwienia nie wzięli udziału w głosowaniu. Zapowiedział wtedy dymisję wiceministra Waldemara Sługockiego, który przebywał na delegacji w USA, oraz zawieszenie wiceszefa klubu KO Romana Giertycha. W środę z kolei przyrównał sytuację z wypuszczeniem na wolność Romanowskiego do filmu gangsterskiego, w którym co prawda podejrzany wychodzi na wolność, ale „co się odwlecze, to nie uciecze”.