Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych: TSUE ogranicza dostęp do kluczowych danych

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych po wyroku TSUE będzie musiał zmienić formułę.

Publikacja: 08.12.2022 20:04

AdobeStock

AdobeStock

Foto: Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych ma przeciwdziałać praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Źródło: Adobe Stock

Odpowiadając na pytanie luksemburskiego sądu, Trybunał Sprawiedliwości UE w składzie Wielkiej Izby orzekł nieważność przepisu dyrektywy ws. przeciwdziałania praniu pieniędzy, przewidującego, że państwa członkowskie UE zapewnią, że informacje o beneficjentach rzeczywistych podmiotów prawnych będą we wszystkich przypadkach udostępniane każdej osobie (sygn. C-37/20).

Gratka dla przestępcy

Zdaniem Trybunału publiczny dostęp do informacji o beneficjentach rzeczywistych to poważna ingerencja w prawa do poszanowania życia prywatnego i ochrony danych osobowych, zapisane w art. 7 i 8 Karty praw podstawowych UE, a także w RODO.

Czytaj więcej

TSUE utajnił rejestr beneficjentów rzeczywistych

Ujawnione informacje umożliwiają bowiem potencjalnie nieograniczonej liczbie osób uzyskanie informacji o sytuacji materialnej i finansowej beneficjenta, czyli głównie udziałowców spółek.

Takie naruszenie – uznał TSUE – nie może być zrekompensowane korzyściami wynikłymi ze zwalczania prania pieniędzy i finansowania terroryzmu.

Polski Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych wprowadziła ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu z 2018 r. Rejestr obejmuje dane m.in. spółek z o.o. i akcyjnych (o ile akcje nie podlegają obrotowi na giełdzie), ale też spółdzielni czy fundacji. Niedopełnienie zgłoszenia takich danych może skutkować nałożeniem kary do 1 mln zł. W ubiegłym roku takie kary nałożono na 60 podmiotów – na łączną kwotę 791 tys. zł.

Wyrok TSUE, którego skutki nie mają bezpośredniego przełożenia na prawo krajowe, pociągnie jednak konieczność dostosowania przepisów ustawy do nowej rzeczywistości – ocenia Robert Gniezdzia, radca prawny. – Polska przyjęła rozwiązania dające nieograniczony dostęp do danych osobowych beneficjentów, w wielu krajach unijnych zastosowano jednak modele pośrednie, ograniczające w różny sposób powszechny i nieskrępowany dostęp do zgromadzonych w rejestrze danych. Rozstrzygnięcie Trybunału wymusi zapewne nieco bardziej ostrożne podejście do kwestii dostępu do danych zgromadzonych w rejestrze i sposobu ich wykorzystania.

Zdaniem prof. Michała Romanowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego i adwokata biznes uzyskał bardzo silny argument, że przepisy polskiej ustawy implementującej dyrektywę jako niezgodne z Kartą praw podstawowych nie mogą być stosowane. Na podstawie tego orzeczenia TSUE otwiera się droga do kwestionowania legalności postępowań kontrolnych w sprawie niedopełnienia obowiązku ujawnienia informacji w rejestrze beneficjentów rzeczywistych, a także nałożonych kar. Co więcej, treść i uzasadnienie wyroku TSUE dają bardzo silną podstawę do uzasadnienia, że przepisy te są sprzeczne z polską konstytucją, a konkretnie art. 31 ust. 3. W praktyce może to oznaczać zdeaktywowanie funkcji rejestru beneficjentów rzeczywistych w obecnej postaci.

– Chodzenie na skróty w ograniczaniu podstawowych wolności i praw zawsze prędzej lub później tak się kończy – ocenia prof. Romanowski.

A może szerzej?

Inaczej patrzy na problem Krzysztof Izdebski, Fundacja Batorego i Open Spending EU Coalition.

Jak podkreśla, w Unii trwają prace nad zmianą tej dyrektywy, padają m.in. propozycje, aby wręcz rozszerzyć rejestr beneficjentów rzeczywistych także na spółki zarejestrowane poza UE, np. w rajach podatkowych, ale działające na terenie Unii. Co się tyczy ostatniego wyroku TSUE, to stworzoną przez niego lukę trzeba będzie jakoś uzupełnić, ale badanie interesu korzystających z danych z rejestru nie będzie proste. Jak ustalić np., czy podający się za dziennikarza jest rzeczywiście dziennikarzem.

– Ja opowiadam się za otwartym dostępem do rejestru, gdyż pełni on ważną funkcję w przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i korupcji – mówi Krzysztof Izdebski.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Filip Kijowski, radca prawny w kancelarii Greenberg Traurig Nowakowska-Zimoch Wysokiński sp.k.

Możliwość pozyskania informacji z rejestru beneficjentów rzeczywistych stanowi istotną pomoc w wypełnieniu obowiązków ustawowych przez podmioty zobowiązane do ustalenia informacji, kto jest faktycznym klientem i beneficjentem rzeczywistym: a więc banków, notariuszy, radców, adwokatów. Dostęp ograniczony do tych osób mógłby pogodzić cele regulacji: przeciwdziałanie praniu pieniędzy z ochroną danych osobowych beneficjentów, którymi w każdym przypadku są osoby fizyczne. Nie jest zatem potrzebny powszechny dostęp do tych danych. Należy spodziewać się, że organy ustawodawcze UE podejmą działania w celu dostosowania dyrektywy do wyroku TSUE, a w dalszej kolejności polski ustawodawca dostosuje na tej podstawie polskie przepisy. Najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak, gdyby polski ustawodawca podjął te działania, nie czekając na zmianę dyrektywy.

Odpowiadając na pytanie luksemburskiego sądu, Trybunał Sprawiedliwości UE w składzie Wielkiej Izby orzekł nieważność przepisu dyrektywy ws. przeciwdziałania praniu pieniędzy, przewidującego, że państwa członkowskie UE zapewnią, że informacje o beneficjentach rzeczywistych podmiotów prawnych będą we wszystkich przypadkach udostępniane każdej osobie (sygn. C-37/20).

Gratka dla przestępcy

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Sądy i trybunały
Łukasz Piebiak wraca do sądu. Afera hejterska nadal nierozliczona
Praca, Emerytury i renty
Czy każdy górnik może mieć górniczą emeryturę? Ważny wyrok SN
Prawo karne
Kłopoty żony Macieja Wąsika. "To represje"
Sądy i trybunały
Czy frankowicze doczekają się uchwały Sądu Najwyższego?
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sądy i trybunały
Rośnie lawina skarg kasacyjnych do Naczelnego Sądu Administracyjnego