Odpowiadając na pytanie luksemburskiego sądu, Trybunał Sprawiedliwości UE w składzie Wielkiej Izby orzekł nieważność przepisu dyrektywy ws. przeciwdziałania praniu pieniędzy, przewidującego, że państwa członkowskie UE zapewnią, że informacje o beneficjentach rzeczywistych podmiotów prawnych będą we wszystkich przypadkach udostępniane każdej osobie (sygn. C-37/20).

Gratka dla przestępcy

Zdaniem Trybunału publiczny dostęp do informacji o beneficjentach rzeczywistych to poważna ingerencja w prawa do poszanowania życia prywatnego i ochrony danych osobowych, zapisane w art. 7 i 8 Karty praw podstawowych UE, a także w RODO.

Czytaj więcej

TSUE utajnił rejestr beneficjentów rzeczywistych

Ujawnione informacje umożliwiają bowiem potencjalnie nieograniczonej liczbie osób uzyskanie informacji o sytuacji materialnej i finansowej beneficjenta, czyli głównie udziałowców spółek.

Takie naruszenie – uznał TSUE – nie może być zrekompensowane korzyściami wynikłymi ze zwalczania prania pieniędzy i finansowania terroryzmu.

Polski Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych wprowadziła ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu z 2018 r. Rejestr obejmuje dane m.in. spółek z o.o. i akcyjnych (o ile akcje nie podlegają obrotowi na giełdzie), ale też spółdzielni czy fundacji. Niedopełnienie zgłoszenia takich danych może skutkować nałożeniem kary do 1 mln zł. W ubiegłym roku takie kary nałożono na 60 podmiotów – na łączną kwotę 791 tys. zł.

Wyrok TSUE, którego skutki nie mają bezpośredniego przełożenia na prawo krajowe, pociągnie jednak konieczność dostosowania przepisów ustawy do nowej rzeczywistości – ocenia Robert Gniezdzia, radca prawny. – Polska przyjęła rozwiązania dające nieograniczony dostęp do danych osobowych beneficjentów, w wielu krajach unijnych zastosowano jednak modele pośrednie, ograniczające w różny sposób powszechny i nieskrępowany dostęp do zgromadzonych w rejestrze danych. Rozstrzygnięcie Trybunału wymusi zapewne nieco bardziej ostrożne podejście do kwestii dostępu do danych zgromadzonych w rejestrze i sposobu ich wykorzystania.

Zdaniem prof. Michała Romanowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego i adwokata biznes uzyskał bardzo silny argument, że przepisy polskiej ustawy implementującej dyrektywę jako niezgodne z Kartą praw podstawowych nie mogą być stosowane. Na podstawie tego orzeczenia TSUE otwiera się droga do kwestionowania legalności postępowań kontrolnych w sprawie niedopełnienia obowiązku ujawnienia informacji w rejestrze beneficjentów rzeczywistych, a także nałożonych kar. Co więcej, treść i uzasadnienie wyroku TSUE dają bardzo silną podstawę do uzasadnienia, że przepisy te są sprzeczne z polską konstytucją, a konkretnie art. 31 ust. 3. W praktyce może to oznaczać zdeaktywowanie funkcji rejestru beneficjentów rzeczywistych w obecnej postaci.

– Chodzenie na skróty w ograniczaniu podstawowych wolności i praw zawsze prędzej lub później tak się kończy – ocenia prof. Romanowski.

A może szerzej?

Inaczej patrzy na problem Krzysztof Izdebski, Fundacja Batorego i Open Spending EU Coalition.

Jak podkreśla, w Unii trwają prace nad zmianą tej dyrektywy, padają m.in. propozycje, aby wręcz rozszerzyć rejestr beneficjentów rzeczywistych także na spółki zarejestrowane poza UE, np. w rajach podatkowych, ale działające na terenie Unii. Co się tyczy ostatniego wyroku TSUE, to stworzoną przez niego lukę trzeba będzie jakoś uzupełnić, ale badanie interesu korzystających z danych z rejestru nie będzie proste. Jak ustalić np., czy podający się za dziennikarza jest rzeczywiście dziennikarzem.

– Ja opowiadam się za otwartym dostępem do rejestru, gdyż pełni on ważną funkcję w przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i korupcji – mówi Krzysztof Izdebski.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Filip Kijowski, radca prawny w kancelarii Greenberg Traurig Nowakowska-Zimoch Wysokiński sp.k.

Możliwość pozyskania informacji z rejestru beneficjentów rzeczywistych stanowi istotną pomoc w wypełnieniu obowiązków ustawowych przez podmioty zobowiązane do ustalenia informacji, kto jest faktycznym klientem i beneficjentem rzeczywistym: a więc banków, notariuszy, radców, adwokatów. Dostęp ograniczony do tych osób mógłby pogodzić cele regulacji: przeciwdziałanie praniu pieniędzy z ochroną danych osobowych beneficjentów, którymi w każdym przypadku są osoby fizyczne. Nie jest zatem potrzebny powszechny dostęp do tych danych. Należy spodziewać się, że organy ustawodawcze UE podejmą działania w celu dostosowania dyrektywy do wyroku TSUE, a w dalszej kolejności polski ustawodawca dostosuje na tej podstawie polskie przepisy. Najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak, gdyby polski ustawodawca podjął te działania, nie czekając na zmianę dyrektywy.