O wystawieniu listu za Borodinem i jego zastępcą Dmitrijem Akulinem poinformował dziś oficjalnie komitet śledczy ministerstwa spraw wewnętrznych.

Na obu byłych szefów i współwłaścicieli piątego największego banku Rosji, sąd nałożył tymczasowy, zaoczny areszt.

Rosja wystąpiła już do Interpolu o ściganie bankierów. W kwietniu obaj stracili posady decyzją sądu, w związku ze sprawą kredytu na 13 mld rubli (480 mln dol.).

Sprawa ma związek ze śledztwem, które w końcu 2010 r zostało wszczęte wobec szefów Banku Moskwy. Mieli być zamieszani w wyprowadzenie z kasy Moskwy (miasto miało 46,6 proc. akcji banku) prawie 480 mln dol. Pieniądze miały trafić na prywatne konta żony mera Moskwy Jurija Łużkowa — miliarderki Jeleny Baturiny (zaprzecza temu).

Po tym jak Łużkow został odsunięty przez prezydenta Miedwiediewa, Baturina z córkami uciekła do Londynu. Potem dołączył do niej Łużkow.

Nowe władze stolicy sprzedały akcje banku państwowemu VTB za 3,6 mld dol. bez przetargu. Sprzeciwił się temu Borodin, który kierował bankiem od początku czyli od 1995 r i uważany za człowieka Łużkowa. Jako posiadacz największego pakietu mniejszościowego (20 proc.) zablokował transakcję i objęcie władzy w banku przez nowego prezesa z VTB.

Ostatecznie Borodin i jego zastępca sprzedali w Londynie swoje akcje; nie ujawnili komu i za ile.