Banki rozwoju to dziś instytucje, które pełnią funkcję łączników między sektorem prywatnym i publicznym, między rynkami krajowymi i międzynarodowymi. Ich zadaniem jest nie tylko dostarczanie kapitału, ale też stymulowanie innowacyjności i wzmacnianie odporności gospodarek.
Pytanie brzmi: jak robić to skutecznie, zachowując to, co w kapitalizmie najcenniejsze – rynkową weryfikację najlepszych pomysłów?
Francuski jednorożec, niemiecki deep tech – inspiracje z zagranicy
Historia europejskich banków rozwoju to źródło informacji i doświadczeń, z których warto czerpać inspirację i cenne lekcje. We Francji Bpifrance (Grupa CDC) stał się filarem wzrostu technologicznego, odgrywając kluczową rolę w mobilizacji miliardów euro kapitału od inwestorów instytucjonalnych, głównie z branży ubezpieczeniowej, poprzez Inicjatywę Tibiego. Efekt? W ciągu trzech lat trwania programu wyselekcjonowane fundusze otrzymały finansowanie i zainwestowały w kilkanaście „jednorożców” i kilkadziesiąt startupów z list Next40 i FT120.
W Niemczech KfW Capital czy Coparion wspierają innowacyjne firmy technologiczne poprzez inwestycje w wyspecjalizowane fundusze i fundusze funduszy oraz mobilizację kapitału prywatnego – tam priorytetem są technologie klimatyczne i cyfrowe, których ryzyko zniechęca wielu inwestorów prywatnych.
Z kolei hiszpański bank rozwoju ICO stawia na cyfryzację, sztuczną inteligencję i zrównoważony rozwój, traktując inwestycje kapitałowe jako narzędzie budowania konkurencyjności całego kraju.