Początek nowego roku przynosi w internecie wysyp różnego rodzaju horoskopów, w tym tych numerologicznych – wieszczących że 2026 r. będzie rokiem przełomu i nowego początku. Co prawda za kilka tygodni mało kto będzie o nich pamiętał, ale w polskiej gospodarce nie brakuje obszarów, gdzie przełom bardzo by się przydał
Jednym z nich jest rynek pracy, na którym przyspiesza transformacja umykająca uwadze polityków skupiających się głównie na wielkości zatrudnienia, liczbie miejsc pracy, a rzadko zwracających uwagę na ich jakość. Co prawda można to zrozumieć, skoro starsze pokolenia (a takie dominują w polityce) pamiętają traumę dwucyfrowego bezrobocia, gdy niemal na kolanach przyjmowano w Polsce inwestorów obiecujących nowe, nawet słabe miejsca pracy.
Czytaj więcej:
Trauma zwolnień
Niestety, w ostatnich dwóch latach tę traumę mógł tylko wzmocnić wzrost zwolnień grupowych i bezrobocia, pomimo zmian demograficznych zmniejszających z każdym rokiem liczbę osób w wieku produkcyjnym. Eksperci rynku pracy coraz częściej mówią o rosnącej dwubiegunowości tego rynku, gdzie z jednej strony przybywa osób sfrustrowanych brakiem dobrej pracy, a z drugiej strony pracodawcy narzekają na niedobór pracowników. Niekiedy jest to brak rąk do pracy, ale coraz częściej chodzi o niedobór kandydatów z odpowiednimi umiejętnościami
Ten problem będzie się jeszcze nasilał wraz z oczekiwanym w 2026 r. przyspieszeniem inwestycji, w których rośnie udział nowych technologii. Duże firmy sobie poradzą, bo mają doświadczenie z upskillingiem i reskillingiem (doszkalaniem i przeszkalaniem) pracowników, ale nawet one mają problem z luką umiejętności, na którą – i to w skali globalnej, zwraca uwagę Światowe Forum Ekonomiczne (WEF). Podczas jego styczniowej konferencji w Davos, już drugi rok z rzędu jednym z głównych tematów są inwestycje w ludzi. Uczestnicy spotkania będą się zastanawiać, jak to robić lepiej, skoro – zdaniem ekspertów WEF – zmiany demograficzne, deglobalizacja i rewolucja AI odsłaniają systemową słabość rynku pracy, która może jednak być jego szansą. O ile zadbamy o kompetencje obecnych i przyszłych pracowników, co będzie dużym wyzwaniem dla zadłużonych państw, w których inwestycje w „kapitał ludzki” konkurują z ogromnymi wydatkami na obronność (warto tu przypomnieć, że nowe systemy obronne, w tym dronowe, wymagają ludzi potrafiących je obsługiwać).