Kraj

Marzyciele i rewolucjoniści

Wojciech Ziembiński ogłasza dziennikarzom zawiązanie się Klubów Służby Niepodległości przed Halą Oliwii w trakcie Zjazdu NSZZ Solidarność, 28 wrześ?nia 1981. Z prawej Aleksander Hall
PAP/CAF, Stefan Kraszewski Stefan Kraszewski
Kto dziś pamięta, że 30 lat temu Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński razem zakładali Kluby Służby Niepodległości?
25 marca 2012 mija 35 lat od utworzenia Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO). Poinformowano o tym dzień później, 26 marca 1977, na konferencji prasowej w mieszkaniu Antoniego Pajdaka. Przypominamy tekst z tygodnika Uważam Rze z grudnia 2011 roku
Legalny Niezależny Samorządny Związek „Solidarność” wchodził na drogę zderzenia czołowego z komunistyczną władzą, gdy jesienią 1981 r. powstały Kluby Służby Niepodległości. Ich inicjatorzy uznali, że rewolucja solidarnościowa musi wejść w nową fazę wyłaniania się grup, które już wyraźnie stawiać będą postulat suwerenności Polski.

Historia ruchów niepodległościowych, które konkurowały ze środowiskiem lewicy laickiej na przełomie lat 70. i 80., została zapomniana. Nic dziwnego – tradycja KOR ma silnego rzecznika  – „Gazetę Wyborczą” i znalazła dla siebie tak pracowitego dziejopisa jak prof. Andrzej Friszke. W jej cieniu znajduje się tradycja opozycji niepodległościowej z lat 60. i 70. Uczestnicy tego nurtu uważali się za kontynuatorów antysowieckiego i antykomunistycznego zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, działającej bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej. Pomostem pomiędzy tym ruchem (został on z całą bezwzględnością zniszczony przez UB na przełomie lat 40. i 50.) a opozycją tworzącą się w drugiej połowie lat 70. była konspiracyjna organizacja niepodległościowa, która przeszła do historii pod nazwą Ruch. Nurt ten najlepiej personifikuje Marian Gołębiewski – cichociemny, oficer AK na Zamojszczyźnie, członek I Zarządu WiN, więzień stalinowski, uczestnik Ruchu sądzony w procesie tej organizacji i ponownie więziony, w 1977 r. współzałożyciel Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, w stanie wojennym internowany na Białołęce. Młodzi uczestnicy ROPCiO uznawali tę tradycję za własną. W odróżnieniu od środowiska „komandosów” i emigracji pomarcowej młodzi niepodległościowcy mieli ogromny szacunek do Kościoła katolickiego, jego roli w historii i współczesności narodu polskiego. Nurt ten w całości odrzucał ideologię komunizmu, za przyczynę wszystkich nieszczęść uważał uzależnienie Polski od ZSRR, dlatego odrzucał finlandyzację – szukanie swobody za cenę pełnej lojalności wobec tegoż państwa. To różniło ROPCiO i RMP od środowiska Komitetu Obrony Robotników. Niepodległościowcy zarzucali środowisku Jacka Kuronia i Adama Michnika, że prezentuje marksistów jedynie pokłóconych z PZPR i mających swoją genezę w obozie władzy PRL. Symbolem tych uwikłań była dla nich postać Jacka Kuronia, któremu wypominano aktywność w latach 50. przy tworzeniu byłego „czerwonego harcerstwa”.
Niepodległościową wrażliwość w łonie KOR reprezentowało początkowo środowisko pisma „Głos”, którego redaktorem naczelnym był Antoni Macierewicz, a do którego należeli m.in. Jarosław Kaczyński, Ludwik Dorn i Urszula Doroszewska. Z czasem ludzie „Głosu” coraz bliżej współpracowali z ROPCiO Andrzeja Czumy i Wojciecha Ziembińskiego niż z resztą KOR, gdzie dominację uzyskali Jacek Kuroń i Adam Michnik. Na styku ROPCiO i „Głosu” funkcjonowało wydawnictwo Biblioteka Historyczna i Literacka, którym kierowali Jan Dworak, Bronisław Komorowski, Piotr Krawczyk i Marian Piłka. Sam ROPCiO sparaliżowany podziałem w tym ugrupowaniu między Andrzejem Czumą a Leszkiem Moczulskim podzielił się na wiele środowisk. W Gdańsku z ROPCiO wyodrębnił się Ruch Młodej Polski na czele z Aleksandrem Hallem i Grzegorzem Grzelakiem oraz Arkadiuszem Rybickim. W kwietniu 1978 r. uczestnik ROPCiO Kazimierz Świtoń zainicjował Wolne Związki Zawodowe. Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Lubelskiej powołał uczestnik ROPCiO Janusz Rożek, zaś faktycznym liderem KSCh Ziemi Grójeckiej był ks. Czesław Sadłowski. Wreszcie w 1979 r. Leszek Moczulski założył pierwszą formalną partię polityczną – Konfederację Polski Niepodległej.

Na związkowej fali

Po powstaniu legalnej „Solidarności” zarówno „niepodległościowcy”, jak i lewica laicka zabiegały o obsadzenie swoimi członkami stanowisk doradców, rzeczników prasowych, redaktorów pism i kierowników agencji informacyjnych. Początkowo zdecydowaną przewagę zdobyło jednak środowisko Kuronia i Michnika, jednak po Sierpniu ’80 KOR praktycznie przestał funkcjonować, a na I Zjeździe „S” został formalnie rozwiązany. Czas pracował jednak na korzyść „niepodległościowców”. Dobrze widać to na przykładzie władz krajowych NZS. W Ogólnopolskim Komitecie Założycielskim dziewięciu członków było związanych z lewym skrzydłem KOR, tylko jedna osoba była uczestnikiem ROPCiO, jedna zaś była niezwiązana z żadną ze stron. W wybranej na początku kwietnia, na I Zjeździe NZS, Krajowej Komisji Koordynacyjnej powstała koalicja ROPCiO, RMP, KPN i „Głosu”, która zrównoważyła wpływy lewicy KOR-owskiej. Nastąpił gwałtowny rozwój KPN, jednak już we wrześniu 1980 r. zostali aresztowani przywódcy Konfederacji. Zmobilizowało to drugą linię działaczy KPN, którzy zaczęli zdobywać wpływy w związku „S”. O więźniów politycznych upomnieli się strajkujący w styczniu i lutym 1981 r. studenci z Łodzi, a I Zjazd NZS zobowiązał krajówkę do walki o ich uwolnienie. 25 maja w 16 miastach akademickich odbyły się manifestacje, w których udział wzięło ponad 100 tys. osób. Więźniowie zostali zwolnieni, ale gdy rozpoczęły się wakacje, Leszek Moczulski, Romuald Szeremietiew czy Tadeusz Stański ponownie trafili za kraty. Znów wyrastały Komitety Obrony Więzionych za Przekonania. Ponieważ w tym czasie byli to wyłącznie konfederaci, wcześniej więziony był także Wojciech Ziembiński, działacze KOWzP emocjonalnie wiązali się z KPN, wielu też do niego przystępowało. Ale byli działacze ROPCiO szukali jakiejś formy powrotu do aktywności. KPN był dla nich nie do przyjęcia jako partia o charakterze wodzowskim. Ludzie Moczulskiego zdobywali wpływy u bardziej radykalnych młodych działaczy „Solidarności”, ale w głównym nurcie związku budzili nieufność. Obawiano się, aby władze nie użyły infiltracji „Solidarności” ludźmi Moczulskiego jako pretekstu do rozprawy z tym związkiem zawodowym. Wojciech Ziembiński i inni byli działacze ROPCiO zaproponowali powstanie jakiejś luźniejszej struktury, do której przynależność nie kolidowałaby z pełnieniem funkcji w związkach zawodowych czy studenckich. Strukturę otwartą na dyskusję i gremialne podejmowanie decyzji. Tak powstała idea zakładania Klubów Służby Niepodległości. Środowiska tradycjonalistyczne i sympatyzujący z nimi działacze związkowi mieli w niej wypracować alternatywę programową i ideową zarówno wobec środowisk postrewizjonistycznych, jak i KPN – partii budowanej na jednym wodzu. Kiedy powstała idea Klubów Służby Niepodległości? Meldunek bezpieki o przebiegu I Zjazdu „Solidarności” w Gdańsku z 28 września 1981 r. skierowany do wiceministra spraw wewnętrznych A. Krzysztoporskiego i dyrektora Departamentu III A Władysława Ciastonia informuje: „W trakcie przerwy na wolnym powietrzu doszło do spotkania delegatów z W. Ziembińskim i S. Kurowskim. W. Ziembiński poinformował o inicjatywie utworzenia tzw. Klubów Służby Niepodległości, a wprowadzenie i komentarz do ich programu wygłosił Stefan Kurowski. Stwierdził on m.in., że Kluby Służby Niepodległości mają być alternatywą dla FJN (Frontu Jedności Narodu – komunistycznej organizacji popierania władz PRL –przyp. aut.)”. Dalej w meldunku SB znajdujemy przepisaną z kolportowanej ulotki „Deklarację celów Klubów Służby Niepodległości” i listę założycieli. Są wśród nich m.in. Antoni Macierewicz i Aleksander Hall, Marian Piłka i Tomasz Wołek, Stanisław Michalkiewicz i Jacek Taylor, Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski. KSN opierał się na porozumieniu liderów RMP i prawego skrzydła KOR – grupy „Głosu” – oraz części uczestników ROPCiO skupionych wokół osoby Wojciecha Ziembińskiego, a także wydawnictwa Biblioteka Historyczna i Literacka. Ważną grupę sygnatariuszy deklaracji KSN stanowili działacze „Solidarności”, trzech z nich było wiceprzewodniczącymi regionów. To Seweryn Jaworski z regionu Mazowsze, Antoni Pietkiewicz z regionu Południowa Wielkopolska (Kalisz) i Jan Rejczak – region Ziemia Radomska. Kolejną grupę stanowili doradcy, dziennikarze i rzecznicy prasowi oraz osoby obsługujące władze krajowe i regionalne „S”. Wymienione grupy nachodziły nieco na siebie np. z eksperckiego Ośrodka Badań Społecznych Regionu Mazowsze wywodzili się redaktorzy „Głosu” – Antoni Macierewicz i Jarosław Kaczyński, a z Biblioteki Historycznej i Literackiej – Bronisław Komorowski i Piotr Krawczyk. Natychmiast zaczęły powstawać lokalne Kluby. Formuła i deklaracja ideowa spotkały się z dobrym przyjęciem wśród działaczy związkowych. KSN stawał się głównym zagrożeniem dla pozycji postrewizjonistów w szeroko pojętym ruchu „Solidarności”. Groźniejszym od KPN, bo działającym wewnątrz ruchu związkowego i łatwiejszym do zaakceptowania dla funkcjonariuszy związkowych niż scentralizowana partia polityczna.

Za pięć dwunasta

Dziś widać wyraźnie, że rewolucja solidarnościowa w 1981 r. prowadziłaby do wyłaniania się partii politycznych. Wraz z gwałtownie postępującą w „karnawale” – ogromna ilość nieocenzurowanej prasy, liczne prelekcje i dyskusje – edukacją rosło zapotrzebowanie na dookreślenie się ideowe. KSN wychodził temu naprzeciw. Szybko wywołało to odpowiedź środowiska lewicy laickiej. Kuroń i Michnik pod wpływem konkurencji KSN uznali, że występowanie wyłącznie w roli działaczy i doradców związkowych nie jest już opłacalne i postanowili wystąpić pod własnym sztandarem. 1 grudnia 1981 r. Jacek Kuroń, Adam Michnik oraz Zbigniew Bujak powołali Kluby Rzeczypospolitej Samorządnej Wolność – Sprawiedliwość – Niepodległość. Już nazwą nawiązywały one do tradycji PPS z lat wojny. Kluby miały krzewić oświatę polityczną, konkretyzować i wzbogacać wizję samorządnej Rzeczypospolitej oraz  podejmować kroki na rzecz humanizacji prawa i pracy. Dokument programowy Klubów z 1 grudnia 1981 r. podpisały 172 osoby. W deklaracji tego ruchu  znaleźć można było wątki zapowiadające wyraźną rywalizację polityczną i ideową z Klubami Służby Niepodległości. Tak rozumieć można np. słowa, że „przypisywanie sobie wyłączności posługiwania się zarówno hasłami niepodległościowymi, jak i wartościami chrześcijańskimi jest swoistym szantażem. (…) Droga do niepodległości Polski wiedzie (…) poprzez oddolny, demokratyczny ruch społeczny. Jedynie w takim ruchu mogą powstać warunki dla przeprowadzenia wolnych wyborów. (…) W przyszłych pertraktacjach z ZSRR, w których Polska będzie reprezentowana przez autentyczne przedstawicielstwo narodowe, należy wypracować nowy układ, w którym konieczne samoograniczenia nie naruszą zasady suwerenności narodu, to jest jego gwarantowanego demokratycznymi instytucjami prawa stanowienia o sobie”. Wprowadzenie stanu wojennego przerwało burzliwy rozkwit KSN. W warunkach konspiracyjnych poszczególne środowiska powróciły do samodzielnej działalności. Próba restaurowania Klubu w końcu lat 80., gdy komuna zaczęła chylić się ku upadkowi, nie powiodła się. Powiodły się natomiast kariery polityczne wielu jego członków, choć dwaj współtwórcy Klubów Służby Niepodległości – Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski – są dziś na politycznych antypodach.
Źródło: Uważam Rze

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL