fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Za zaniedbania w polityce przestrzennej trzeba płacić

Dawid Sześciło
Nieznane
Niedopuszczalne jest pozostawianie prywatnych właścicieli w długoletniej niepewności co do ostatecznego przeznaczenia ich nieruchomości - orzekł Trybunał Praw Człowieka, o czym pisze współpracownik Programu Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
Polska naruszyła art. 1 protokołu nr 1 do europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, chroniącego prawo własności - orzekł 17 lipca Trybunał w Strasburgu. Na rzecz skarżącego zasądził 5 tys. euro zadośćuczynienia.
W 1965 r. Jerzy Rosiński (J. R.) kupił działkę rolną na peryferiach Milanówka, którą następnie ogrodził, doprowadził linię energetyczną i wodę. Zamierzał wybudować dom. Ówczesny miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zakładał, że w sąsiedztwie będzie obwodnica. W 1993 r. został uchwalony nowy plan, zgodnie z którym obwodnica miała przebiegać przez działkę J. R. Mimo zmiany przeznaczenia gruntu jego właściciel nie otrzymał odszkodowania, bo ustawa z 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym nie przewidywała żadnej formy rekompensaty z tytułu niekorzystnych postanowień miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Poza tym nie był określony termin, w którym mają być zrealizowane inwestycje publiczne. Co więcej, siedem lat później, w 2001 r., wojewoda mazowiecki poinformował, że ze względów finansowych budowa obwodnicy nie rozpocznie się przed 2010 r. Na sytuację J. R. niekorzystnie wpływała nie tyle sama perspektywa wywłaszczenia, ile fakt, że przez wiele lat pozostawał w niepewności co do przeznaczenia swojej nieruchomości -zauważył Trybunał. Co gorsza, pod rządami ustawy z 1994 r. nie można było ubiegać się o jakiekolwiek odszkodowanie z tytułu niekorzystnych postanowień miejscowego planu uchwalonego przed 1 stycznia 1995 r. Ten stan, trzykrotnie przez ustawodawcę przedłużany, trwał aż do 11 lipca 2003 r., kiedy to weszła wżycie nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (część jej przepisów zaczęła obowiązywać 1 stycznia 2004 r.). Zgodnie z nią plany uchwalone przed 1995 r. przestały istnieć, a osoby poszkodowane przez ich postanowienia miały możliwość ubiegania się o rekompensatę, tzw. rentę planistyczną. Fakty te niezbicie świadczą o ingerencji w prawo własności, która przekroczyła ramy wyznaczone przez konwencję. W szczególności niedopuszczalne było - podkreślił Trybunał - pozostawienie obywatela w niepewności co do tego, czy postanowienia planu zostaną wdrożone w rozsądnym terminie. Brakowało też podstaw, by oczekiwać, że przewidziane w nim inwestycje doczekają się w krótkim czasie realizacji. Trybunał zaznaczył, że zdaje sobie sprawę, iż proces odchodzenia od socjalistycznych porządków w dziedzinie planowania przestrzennego nastręcza wiele trudności. Nie zwalniają one jednak państwa od poszanowania zobowiązań płynących z konwencji. To po pierwsze. Po drugie: niedopuszczalne jest pozostawianie właścicieli w długoletniej niepewności co do ostatecznego przeznaczenia ich nieruchomości. Państwo, prowadząc politykę przestrzenną, dysponuje szerokim marginesem swobody. Nigdy nie może ona jednak przekraczać rozsądnych granic. Nawet konieczność uporania się z zaszłościami nie usprawiedliwia naruszania prawa własności przysługującego jednostkom. Nie ma wątpliwości, że ta sprawa odsłania skutki wieloletnich zaniedbań i niedociągnięć państwa wprowadzeniu polityki przestrzennej. Podobnych jest zapewne więcej, ponieważ realizacji inwestycji publicznych (drogi, mosty, szpitale, etc.) od początku transformacji systemowej towarzyszyło dość swobodne podejście państwa do poszanowania prawa własności obywateli. Za tego rodzaju działania Trybunał już wcześniej upomniał Polskę w sprawie zakończonej wyrokiem z września 2006 r., dotyczącej podobnego stanu faktycznego. Podstawowy problem polega na tym, że przez wiele lat odwleka się podjęcie zaplanowanych inwestycji, pozostawiając obywateli w niepewności co do przeznaczenia ich własności, a ponadto pozbawia się ich możliwości dochodzenia rekompensaty z tego tytułu. Argument o wysokich kosztach tego rodzaju inwestycji jest trafny tylko częściowo, ponieważ wielu problemów można by uniknąć, gdyby nie zaniedbania i błędy organów administracji. Teraz państwo musi być gotowe do poniesienia konsekwencji tych niedociągnięć.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA