fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo autorskie

Sewerynik o prawach autorskich: Niepewne portfolio muzyka

Rzeczpospolita, Andrzej Kwedo
Każdy autor ma osobisty stosunek do stworzonych dzieł - pisze prawniczka Aleksandra Sewerynik.

Odzwierciedlają to przepisy prawa autorskiego, które oprócz interesów majątkowych twórcy chronią także jego „nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu" więź z utworem. Podobnie artyści wykonawcy mają prawo do ochrony swoich dóbr osobistych nie tylko na takich zasadach, jakie ustanawia kodeks cywilny dla każdego człowieka, ale również na podstawie przepisów prawa autorskiego.

Artyści często chcą się podzielić ze światem swoim dorobkiem i udostępnić go szerokiej publiczności w postaci portfolio. Publiczne portfolio pozwala na zaprezentowanie swoich umiejętności i stylu, a także umożliwia zapoznanie się z dotychczasową pracą artysty. Ma to też wyraźny aspekt promocyjny.

Muzycy zazwyczaj umieszczają fragmenty nagrań swoich utworów lub wykonań na własnych stronach internetowych, YouTube lub na portalu SoundCloud.

Jeżeli nie przenieśli praw do utworów na podstawie umowy o pracę lub odpowiedniej klauzuli w umowie o stworzenie albo wykorzystanie utworu, to zazwyczaj nie ma żadnych przeszkód, by prezentowali swoje utwory w ramach portfolio. Problem pojawia się wtedy, gdy muzyk przeniósł prawa. Prawo autorskie nie przewiduje bowiem wprost możliwości korzystania z utworów do celów promocji i prezentacji własnej twórczości.

Dozwolony użytek zezwala jedynie na korzystanie z egzemplarzy (a więc kopii utrwalonych na nośnikach, a nie udostępnionych w internecie) rozpowszechnionych utworów w celu reklamy publicznej sprzedaży utworów (art. 33[3] pr.aut.).

Ratunkiem nie jest także prawo cytatu, ponieważ najczęściej portfolio nie stanowi odrębnego utworu, a nawet jeżeli doszłoby do jego powstania, korzystanie z należących do innej osoby urywków utworów nie mieściłoby się w żadnym celu przewidzianym przez ustawę dla prawa cytatu. Jak zawsze dyskusyjne może się okazać odwołanie do przesłanki „praw gatunku twórczości".

Podstawy prawnej udostępnienia utworów w portfolio poszukuje się również w treści wspomnianych niezbywalnych autorskich praw osobistych. Jednakże znów takie uprawnienie nie wynika wprost z treści praw wskazanej w ustawie i w razie sporu powoływanie się na art. 16 pr.aut. może się także okazać ryzykowne i nieskuteczne.

Jest jeszcze art. 62 pr.aut., który umożliwia zbiorową publikację utworów danego twórcy, na którą zawarł on odrębną umowę. Znów jednak zezwolenie to odnosi się do wydawania fizycznych egzemplarzy tych zbiorów (publikacji w rozumieniu prawa autorskiego) i nie umożliwia rozpowszechniania ich w internecie.

Co pozostaje? W obecnym stanie prawnym jedynym ratunkiem uwalniającym artystę od ryzyka naruszenia praw uprawnionego z tytułu autorskich praw majątkowych jest umowne zastrzeganie możliwości rozpowszechniania utworu w ramach portfolio i określenie granic takiej eksploatacji zbywanego utworu.

A de lege ferenda należałoby się zastanowić, czy nie byłoby zasadne, na wzór większości przepisów prawa autorskiego odnoszących się do przejścia autorskich praw majątkowych, wprowadzenie względnie obowiązującego przepisu, który wprowadzałby zasadę, że o ile strony nie postanowią inaczej, twórca (i odpowiednio artysta wykonawca) ma prawo do korzystania z utworu lub jego fragmentów w celu promocji i prezentacji swojej twórczości w ramach portfolio. Taki przepis uregulowałby obecny bardzo niepewny stan prawny w tym zakresie i odzwierciedlał potrzeby artystów, bez ograniczania swobody umów w tym obszarze.

Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym, wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi blog: prawomuzyki

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA