fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

4 lipca Amerykanie chcą być niepodlegli od covidu

Los Angeles, koronawirus
Od 25 stycznia restauracje i kawiarnie w Kalifornii (na zdjęciu Los Angeles) mogą obsługiwać klientów, na razie tylko na świeżym powietrzu i z zastosowaniem specjalnych reguł pandemicznych
AFP, VALERIE MACON
Przyspiesza program szczepień. Amerykanie z niecierpliwością i nadzieją czekają na powrót do normalności.

Korespondencja z Nowego Jorku

– Jest szansa, że 4 lipca rodziny, przyjaciele będą mogli się spotkać i razem obchodzić Święto Niepodległości. Po tym długim i ciężkim roku będziemy świętować niezależność od tego wirusa, pod warunkiem że wszyscy się o to postaramy – powiedział prezydent Joe Biden w swoim czwartkowym wystąpieniu w rocznicę pandemii koronawirusa, nie tylko dając Amerykanom nadzieję, ale też chcąc ich zmobilizować.

Tego dnia prezydent Biden podpisał też 1,9-bilionowy pakiet stymulacyjny, który ma pomóc najbardziej potrzebującym, restartować gospodarkę, przyspieszyć szczepienia, a także ułatwić szybki i bezpieczny powrót dzieci do szkół.

Półtora tysiąca zmarłych dziennie

W ciągu ostatniego roku 29 milionów mieszkańców Ameryki zakaziło się wirusem SARS-CoV-2, a 530 tysięcy przegrało z nim walkę. Koronawirus pogrążył Amerykę nie tylko w żałobie, ale też w gospodarczym kryzysie.

Kilka fal pandemii nadwerężyło system zdrowotny, zmusiło szkoły do przeniesienia lekcji na tryb wirtualny, a lokalne władze do wprowadzania lockdownów i restrykcji, które sparaliżowały gospodarkę.

Obecnie liczba zachorowań spadła w całym kraju o 75 procent w porównaniu z ostatnim wzrostem z przełomu grudnia i stycznia, kiedy to dziennie odnotowywano nawet 250 tysięcy zakażeń. Wciąż jednak codziennie wirus wykrywany jest u około 60 tysięcy osób. Wciąż też każdego dnia z powodu covidu umiera około 1500 osób, więcej niż w momencie lipcowego szczytu zachorowań (ale trzy razy mniej niż w najgorszym dniu – 12 stycznia).

– Obecne trendy wskazują, że podążamy we właściwym kierunku, ale liczba zachorowań, hospitalizacji oraz zgonów wciąż jest wysoka i przypomina, że nadal musimy uważać, zanim nie zwiększymy liczby szczepień – powiedziała na konferencji prasowej dr Rochelle Walensky, dyrektor Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC).

Nie wszyscy tak samo

Mimo wszystko zaczyna panować przekonanie, że najgorsze w tej pandemii Ameryka ma za sobą. Władze połowy stanów podejmują kroki ku otwieraniu gospodarki i znoszeniu obostrzeń, z których są też mocno rozliczane przez środowiska konserwatywne. Niektóre stany, jak Teksas i Missisipi – ku oburzeniu epidemiologów, prezydenta Bidena i lokalnych władz – w ubiegłym tygodniu zniosły nakaz noszenia maseczek; inne zwiększają dopuszczalną liczbę osób w sklepach czy restauracjach albo – jak Nowy Jork i New Jersey – otwierają kina i teatry.

Od miesięcy każdy stan dyktuje własne warunki w walce z pandemią. Floryda nie ma ogólnostanowych restrykcji. Gubernator Ron DeSantis zabronił karać tych, którzy nie noszą maseczek, a Disney World i parki stanowe otwarte są od lipca. Zupełnym kontrastem jest Kalifornia, która jako pierwsza rok temu wprowadziła lockdown. Tam wciąż maski są wymagane, obowiązują duże restrykcje co do jedzenia w restauracjach, a tamtejszy Disneyland nadal jest zamknięty.

W kolejce po zastrzyk

Program szczepień przyśpiesza – w styczniu dziennie było 1,2 miliona dawek, teraz 2,3 miliona. Pojawiają się też nowe punkty szczepień w aptekach, w gabinetach lekarskich i miejscach tylko do tego wyznaczonych. Około 66 milionów Amerykanów otrzymało przynajmniej jedną dawkę szczepionki, a w sumie ponad 100 milionów dawek wstrzyknięto już w ramiona mieszkańców USA (jest ich w sumie 328 mln).

W większości stanów zaszczepiono najpierw osoby starsze, pracowników służby zdrowia, nauczycieli, potem osoby powyżej 65. roku życia. W niektórych już rozpoczęto szczepienia osób młodszych, pracowników pierwszego kontaktu oraz tych z chorobami współistniejącymi. Wciąż słychać o tym, że zainteresowanie jest większe niż liczba dostępnych dawek.

– Poświęciłam kilka dni na to, żeby zapisać mamę i siebie na szczepienia. Bezskutecznie. W końcu sąsiedzi podali mi jakiś numer telefonu i tam powiedziano mi, że za dwa tygodnie dostanę informację, kiedy będziemy się mogły stawić w punkcie szczepień – mówi 65-letnia pani Marta.

Problem z rejestracją mają szczególnie osoby starsze, które nie są biegłe w obsłudze komputera. Na trudności w dostępie do szczepionek natomiast narzekają społeczności mniej uprzywilejowane i te poza miejskimi aglomeracjami, gdzie dostawy szczepionek są bardziej ograniczone.

Na swoją kolejkę czekają również ludzie młodzi i bez chorób współistniejących. – Mam nadzieję, że to będzie już niedługo. Szczepionek jest coraz więcej. Może do końca czerwca uda mi się załapać na moją kolejkę – mówi 34-letnia Caroline, nowojorczanka, która w szczepieniach pokłada nadzieję na powrót do normalności.

W czwartek prezydent Biden zaapelował do władz stanowych, aby do 1 maja udostępniły rejestrację na szczepienia dla wszystkich osób dorosłych.

Nie brakuje jednak sceptyków, którzy nie wierzą w zagrożenie ze strony koronawirusa i obawiają się, że szczepionki są szkodliwe. Są ich miliony, podobnie jak tych, którzy buntują się przed restrykcjami. – Ludzie, nie dajcie się truć – pisze na Facebooku Karina, załączając link do informacji prasowej o kobiecie z Utah, która zmarła cztery dni po przyjęciu szczepionki, ale nie stwierdzono jeszcze związku pomiędzy szczepionką a zgonem.

Krótsze życie

Eksperci ostrzegają, żeby – mając w perspektywie szczepienia i spadające liczby zachorowań – nie spoczywać na laurach, bo pojawiające się nowe odmiany koronawirusa stanowią zagrożenie szczególnie w rejonach, gdzie znoszone są obostrzenia.

– Wariant z Wielkiej Brytanii rozprzestrzenia się jak żaden inny w niektórych rejonach, w tym na Florydzie, w Teksasie i Georgii – powiedział w programie „New Day" na kanale CNN Michael Osterholm z Centrum Badań nad Chorobami Zakaźnymi w Minnesocie.

Pandemia na stałe odciśnie swe piętno w historii. – Rok 2020 był najbardziej śmiertelny w historii Stanów Zjednoczonych, a na pewno najbardziej śmiertelny, odkąd zaczęliśmy prowadzić statystyki – powiedział w wywiadzie dla CNN Bob Anderson, statystyk.

Ten smutny rekord Ameryka zawdzięcza pandemii koronawirusa, bo przez nią w 2020 r. odnotowano 15 proc., czyli około 400 tys., więcej zgonów niż rok wcześniej i 18 proc. więcej, niż się spodziewano. Spadła też średnia życia – z 78,8 do 77,8 roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA