Czy można zostać radcą lub adwokatem bez aplikacji?
Tak. Prawo o adwokaturze i ustawa o radcach prawnych umożliwiają przystąpienie do egzaminu zawodowego po uzyskaniu stopnia doktora nauk prawnych.
Wiele młodych osób korzysta z tej możliwości, o ile posiada wymaganą praktykę w kancelarii czy urzędzie. Wybierają płatne studia doktoranckie zamiast aplikacji. Problem w tym, że te pierwsze uczą tylko teorii i powinny być furtką, ale do kariery naukowej.
To się opłaca
O tym, że taka praktyka staje się coraz popularniejsza, przekonują się rekruterzy.
Zuzanna Zakrzewska, dyrektor w EY Law, opowiada, że kilka razy miała okazję rozmawiać z kandydatami, którzy chcą uzyskać uprawnienia poprzez studia doktoranckie zamiast aplikację.
Dlaczego? Doktorat pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze. Na niektórych uczelniach czesne wynosi 4 tys. zł rocznie. Rok aplikacji adwokackiej kosztuje ok. 6 tys. zł, a radcowskiej ok. 5,4 tys. zł. To koszt szkolenia i comiesięczne składki członkowskie. A opłata za przystąpienie do egzaminu na aplikację to 1280 zł.
Czteroletnie studia doktoranckie to wydatek rzędu 16 tys. zł, a trzyletnia aplikacja adwokacka wraz z opłatą egzaminacyjną to ok. 19 tys. zł.
Aplikacja pochłania też czas. Na radcowskiej dwa dni w tygodniu. Jeden dzień to zajęcia teoretyczne, drugi –praktyka prawnicza. Tymczasem doktoranci niestacjonarni spotykają się podczas sobotnich zjazdów, np. na Uniwersytecie Warszawskim osiem razy w semestrze.
Rafał Dębowski, adwokat i sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej zauważa jednak, że uzyskanie doktoratu nie daje tyle, co aplikacja. – To podczas zajęć praktycznych pod okiem patrona, aplikant nabiera doświadczenia, nawiązuje kontakty, buduje swoją markę – tłumaczy Dębowski.
Również według aplikanta Marcina Chałupki aplikacja daje lepszy kontakt z funkcjonowaniem branży niż doktorat. – Dla osób, które chcą zdobyć praktykę i którym nie wystarczy uzyskanie uprawnień, to lepsze rozwiązanie – twierdzi.
Niższe koszty to jednak niejedyna przewaga doktoratu nad aplikacją. Żeby się na nią dostać, trzeba zdać egzamin, a na studia doktoranckie – nie.
Limity przyjęć na płatne studia doktoranckie także nie stanowią przeszkody. Podczas rekrutacji na rok 2013/2014 liczba miejsc – 100 – przewyższyła liczbę chętnych zarówno na UJ, jak i na UW.
Lepszy mecenas z dr
Paulina, studentka niestacjonarnych studiów doktoranckich na Wydziale Prawa i Administracji UW, uważa, że absolwenci decydują się na takie rozwiązanie, bo zajęcia są ciekawsze niż na aplikacji.
– Szkolenie zawodowe w Warszawie jest atrakcyjne dla ludzi, którzy przyjeżdżają do stolicy z innych miast i po raz pierwszy stykają się ze „sławami palestry". Dla studentów uczelni warszawskich to żadna nowość. Co więcej, na aplikacji powtarza się materiał ze studiów – argumentuje Paulina.
I jest jeszcze jedna zaleta: prestiż.
– „Dr" jest nadal mniej powszechne przed nazwiskiem niż „mecenas" – uważa Paulina.
Rafał Dębowski przyznaje, że adwokat z doktoratem jest bardziej postrzegany jako specjalista. Jego zdaniem jednak doktoraty nie dlatego cieszą się popularnością, że pozwalają ominąć ścieżkę aplikacyjną. – Raczej są jej uzupełnieniem – podkreśla.
Z kolei prof. Krystyna Chojnicka, dziekana Wydziału Prawa i Administracji UJ, uważa, że płatne studia doktoranckie wcale nie są zdominowane przez osoby, które chcą ominąć aplikację.
– Wielu chętnych to praktycy prawa i osoby zainteresowane dalszym rozwojem naukowym – przekonuje profesor.
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika jednak, że pozaaplikacyjna ścieżka dojścia do zawodu nie zawsze jest skuteczna.
Niska skuteczność
Do zeszłorocznego egzaminu adwokackiego przystąpiły cztery osoby ze stopniem doktora, a zdała tylko jedna.
Podobnie było na egzaminie radcowskim. Przystąpiło do niego ośmiu doktorów, zdał jeden.
Kandydat na adwokata płaci 6 tys. zł rocznie
Ile kosztują studia trzeciego stopnia?
Opłata za rok niestacjonarnych studiów doktoranckich na kierunku prawo w roku akademickim 2013/2014: