– To zmiana oczekiwana przez bardzo wiele osób w Polsce, ułatwienie życia, rozwiązanie, które pozwala na rozwód w urzędzie stanu cywilnego – mówił rzecznik rządu Adam Szłapka, podczas konferencji prasowej po środowym posiedzeniu Rady Ministrów. W wyniku obrad RM przyjęła projekt nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który dla wielu przyszłych rozwodników oznacza nadzieję na krótszą drogę powrotu do poprzedniego stanu cywilnego.

Rzecznik rządu przypomniał, że z rozwiązania skorzystać będą mogły pary bez małoletnich dzieci, które w kwestii rozwodu doszły wcześniej do porozumienia, w związku z czym w ich sprawie nie będzie trzeba przeprowadzać całej sądowej procedury. – To jedno z rozwiązań, które ułatwiają ludziom w Polsce życie – komentował Adam Szłapka.

Czytaj więcej

Szybkie rozwody. Czy rodzice zastępczy rozwiążą małżeństwo w USC?

Rząd za szybkimi rozwodami w urzędach stanu cywilnego. Kto będzie mógł rozwieść się przed kierownikiem USC? 

Odpowiedzialny za przygotowanie rozwiązań resort sprawiedliwości ostatecznie zdecydował się zaproponować przepisy, umożliwiające szybkie, pozasądowe rozwody, wykorzystując model administracyjny – w urzędzie stanu cywilnego, choć pierwotnie rozważano też model notarialny. Za wybraną opcją ostatecznie przemówiło m.in. przekonanie, że skoro zawieranie związku małżeńskiego odbywa się przed kierownikiem USC, to analogicznie powinno być w kwestii jego rozwiązywania. Cała procedura zresztą i tak bazuje na dokumentach, które uzyskać trzeba byłoby z urzędu.

„Za” przemówiła też możliwość weryfikacji przez kierownika faktu, czy małżonkowie mają małoletnie dzieci – tej notariusze nie mają, a będzie to wymóg konieczny do zakończenia związku w ten sposób. Oprócz tego pod uwagę wzięto prawdopodobnie niższe koszty całego przedsięwzięcia i obawę o możliwe kwestionowanie konstytucyjności takiego „klepniętego” przez notariusza rozwiązania. Tym samym to ostatecznie na barkach kierownika USC spoczywać będzie odpowiedzialność sprawdzenia, czy para spełnia ustawowe przesłanki rozwodu pozasądowego i dokonania wpisów w rejestrze stanu cywilnego.

Czytaj więcej

Ewa Szadkowska: Deregulacja rozwodów na pół gwizdka

Liczba pozwów rozwodowych rośnie, na pierwszą rozprawę czekamy nawet pół roku 

Jak pisaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej”, liczba pozwów rozwodowych trafiających do sądów okręgowych rośnie z roku na rok (w tym ubiegłym takich spraw wpłynęło blisko 83 tys., zaś w poprzednich latach – 81 i 78,5 tys.)

I choć rozwód na pierwszej rozprawie nie zawsze jest abstrakcją, kiedy małżonkowie rozstają się w zgodzie, na jej termin i tak czeka się nawet pół roku. Dla sądów to marnowanie czasu na sprawy, które można załatwić „od ręki”, zaś dla samych zainteresowanych – kolejne miesiące, kiedy nie mogą jeszcze zamknąć poprzedniego rozdziału życia.

Etap legislacyjny: trafi do Sejmu

Czytaj więcej

Szybkie rozwody nie dla notariuszy. Urzędnik zakończy małżeństwo