fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Firmy musiały szybko wdrożyć plany rozpisane na lata

Fotorzepa, Robert Gardziński
Niestety, pandemia odkryła słabości IT w Polsce, np. w dostępie do internetu, jakości transferu danych, posiadanych urządzeniach i aplikacjach – mówi Jarosław Szymczuk, dyrektor generalny IBM Polska i na kraje bałtyckie.

Co pandemia zmieniła w działalności takiej firmy jak IBM? Nie da się ukryć, że sytuacja ta zmieniła podejście do wielu narzędzi choćby do pracy zdalnej, archiwizowania czy transferu informacji.

Transformacja cyfrowa w zeszłym roku uległa znacznemu przyspieszeniu i to nie ulega żadnej wątpliwości. Pandemia odkryła też wszystkie słabości życia IT w Polsce. Mowa choćby o dostępie do internetu, jakości transferu danych, posiadanych urządzeń, odpowiednich aplikacji. Wiele firm w trybie awaryjnym realizowało plany, które wcześniej mieli rozłożone na kolejne kwartały, czy lata. Aby utrzymać ciągłość działalności takie decyzje musiały zapadać niezwykle szybko, jedni byli do tego przygotowani lepiej, inni gorzej. IBM od lat rozwijał i wspierał program pracy zdalnej dla swoich pracowników i między innymi to spowodowało, że byliśmy dobrze przygotowani na taką sytuację. W ciągu kilku tygodni wdrożyliśmy w pełni tryb pracy zdalnej, nie zaniedbując tego co najważniejsze - zdrowia pracowników, ciągłości działalności klientów i własnego biznesu.

Z drugiej strony mogę powiedzieć, że mieliśmy plany pandemiczne przygotowane już od 10 lat. Związane były z poprzednimi zagrożeniami podobnego typu jak ptasia grypa czy SARS1. Wyciągnęliśmy po prostu te założenia i zaczęliśmy je realizować. Nie wszyscy byli jednak tak samo przygotowani jak my.

Firmy to jedno, ale sektor publiczny zupełnie nie był gotowy na takie scenariusze.

Chodzi nie tylko o pracę zdalną. Do tego dochodzą sprawy prozaiczne, jak kwestia podpisu pod dokumentami. Odpowiednia autoryzacja cyfrowym podpisem z naszej perspektywy się sprawdziła, przeszliśmy ze wszystkimi klientami w podpisywanie dokumentów cyfrowo, co jest rewolucyjną zmianą wręcz z dnia na dzień. Trudno oceniać pandemię pozytywnie na jakimkolwiek poziomie, jednak nie można nie zauważyć, że pewne decyzje w jej efekcie były podejmowane znacznie szybciej.

W edukacji czy ochronie zdrowia widać te zmiany chyba najmocniej?

Pewne projekty były robione już wcześniej, m.in. ZUS wdrożył na swoim systemie funkcjonalność zwolnień lekarskich składanych cyfrowo, my dostarczamy platformę sprzętowo-systemową dla tego rozwiązania. To na pewno pomogło w pewnym stopniu digitalizując choćby ten fragment działalności. Widząc co się dzieje wczesną wiosną, na zasadach wolontariatu skontaktowaliśmy się też z Ministerstwem Zdrowia z propozycją szybkiego zbudowania wirtualnego asystenta wyposażonego w sztuczną inteligencję i dostarczanego z naszej chmury publicznej. Dzięki temu udało się zrealizować ten projekt w kilka-kilkanaście dni. Odciążyło to znacznie linie telefoniczne, zainteresowani mogli uzyskać szereg informacji na temat koronawirusa, zasad leczenia, wprowadzanych obostrzeń itp. Niezbędne było też zapewnienie sprawdzonych i rzetelnych informacji dla obywateli. To dowód na to, że w oparciu o dostępne rozwiązania chmurowe można szybko stworzyć praktyczną i użyteczną platformę do komunikacji. Nie było w tym celu komercyjnego.

Z kolei z Cisco w oparciu o platformę Webex uruchomiliśmy potężne ilości szkoleń dla nauczycieli i szkół, żeby zwiększyć możliwości w zakresie wprowadzania nauki online dla uczniów. Około 500 wolontariuszy z naszych firm pracowało przy tym projekcie, a w szkoleniach wzięło udział kilka tysięcy nauczycieli. Wdrożyliśmy też edu-bota dla niezależnych organizacji edukacyjnych, czyli kolejne rozwiązanie, z którego tym razem nauczyciele mogli pozyskiwać szereg informacji przydatnych w pracy na zupełnie nowych warunkach niż wcześniej. Powstało kompendium wiedzy dla nauczyciela w szybko zmieniającej się rzeczywistości nauki online.

Czy biznes też przesiadł przy okazji na rozwiązania chmurowe?

Wszystkie te rozwiązania o których mówiłem opierają się na niej, inaczej dzisiaj się nie da. Narzędzia komunikacji zdalnej są dzisiaj dostępne z chmury, bez istotnych inwestycji w infrastrukturę można było zwiększyć w ten sposób przepustowość informacyjną. Chmura była niezbędna by cyfryzacja odbywała się w takim tempie, jest bazą do obecnych zmian.

Chmura hybrydowa to wciąż wasz priorytet? Co się zmieni dzięki przejęciu przez IBM spółki Red Hat?

Ta transakcja była swego rodzaju preludium do realizacji strategii chmury hybrydowej. Spółka jest teraz w jej centrum, wokół niej i platformy Open Shift budujemy naszą ofertę. Strategia budowy chmury hybrydowej i sztucznej inteligencji jest precyzyjna i wąsko określona. Zmiany idą jednak głębiej, w związku z tym IBM zdecydował wydzielić nasze usługi infrastrukturalne do osobnej spółki o roboczej nazwie NewCo – operacja ta zostanie zakończona w 2021.

To duże zmiany, ale patrząc na chmurę widzimy potężny potencjał tego rynku. Szacuje się, że dopiero ok. 20 proc. aplikacji działa w oparciu na chmurę, szacunkowy rozmiar rynku to ok. 1 tryliona dolarów i widać już, że to właściwy kierunek. Szczególnie w połączeniu z technologiami, które znacząco przyspieszą przesył danych – takimi jak 5G, czy Edge.

A co z klientami na rynkach regulowanych? Czy duży bank może oprzeć swoją infrastrukturę o chmurę?

Właśnie ogłosiliśmy podpisanie strategicznego kontraktu z bankiem Luminor, trzecią największą instytucją finansową w krajach bałtyckich. W tym przypadku transformacja cyfrowa banku zostanie oparta o nasze usługi i zestaw rozwiązań IBM Cloud for Financial Services – odpowiednio dobranych, aby wspierać banki we wdrażaniu innowacji przy jednoczesnym spełnieniu wszystkich wymaganiach dotyczących bezpieczeństwa danych.

Ale ma Pan rację – poza chmurą publiczną będą powstawać chmury prywatne, środowiska wielochmurowe i tradycyjne rozwiązania, które będą nadal istnieć. Zwłaszcza na tych rynkach, gdzie są specyficzne wymagania regulacyjne. Dlatego IBM stawia na chmurę hybrydową – chcemy tworzyć środowiska rozbudowane, również z wykorzystaniem chmury dostarczanej przez innych dostawców. Dlatego budujemy nasze rozwiązania w oparciu o otwarte technologie. Skupiamy się też na konteneryzacji aplikacji, czyli o takich, które są już zaprojektowane z myślą o pracy w chmurze hybrydowej. W tym roku pojawi się także procesor Power10, który będzie oparty o istotną część naszych patentów rozwijanych w ostatnich latach, a związanych z przetwarzaniem danych w chmurze.

Kupiliście też fińską spółkę Nordcloud?

To ciekawa inwestycja. Polska jest częścią tej operacji, ponieważ jest jednym z krajów, gdzie Nordcloud ma swoje oddziały spółki – w Poznaniu, Warszawie i Gdańsku. Główną misją tej firmy jest migracja do chmury i transformacja cyfrowa wokół platform Microsofta i Amazona. Z naszej perspektywy to fantastyczne uzupełnienie kompetencji.

Jak wasza aktywność w zakresie patentów wyglądała w czasie pandemii?

IBM utrzymuje od 28 lat pozycję lidera w zakresie liczby zarejestrowanych patentów. W 2020 r. było ich 9,1 tys., z czego najwięcej, bo aż 3 tys. w zakresie chmury, 2,3 tys. w obszarze sztucznej inteligencji, a 1,4 tys. w cyberbezpieczeństwie. To najlepiej pokazuje, na czym się skupiamy i gdzie płyną nasze inwestycje.

W ostatnich latach powstało też wiele projektów kulturalnych w oparciu o sztuczną inteligencję. Niestety sektor kulturalny jest zamrożony, ale czy planujecie podobne rozwiązania jak to NOSPR w Katowicach?

Sam chciałem się wybrać do Katowic, aby doświadczyć możliwości sali koncertowej NOSPR, porównywalnej tylko z tą w Hamburgu, niestety pandemia te plany pokrzyżowała. Faktycznie w zeszłym roku zrealizowaliśmy w Polsce dwa projekty w zakresie wykorzystania sztucznej inteligencji w kulturze. Pierwszy dotyczył poszerzenia doświadczenia sztuk wizualnych – zrealizowany z Muzeum Narodowym we Wrocławiu, drugi dotyczył doświadczenia muzyki klasycznej, zrealizowany wspólnie z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach. Oba rozwiązania powstały z wykorzystaniem naszej sztucznej inteligencji, IBM Watson i pozwalają na zadawanie pytań dotyczących oglądanych dzieł. Oba projekty pokazują jak technologia może wspierać instytucje kultury, a z drugiej strony – jak może zbliżać współczesnego człowieka do sztuki klasycznej.

Jak rynek w 2021 może wyglądać? Nie wiemy kiedy i czy pandemia się skończy. Do jakiej normalności wrócimy?

Pewnych rzeczy się nauczyliśmy, zmiany będą postępować. Myślę tu o platformach edukacyjnych, czyli ofercie dla nauczycieli i uczniów, aby system nauczania był bardziej spójny, a szkoły wyposażone w narzędzia edukacyjne. My ze swojej strony udostępniliśmy platformę Open P-TECH, z której korzystać mogą wszyscy uczniowie techników zainteresowani poszerzeniem wiedzy o sztucznej inteligencji, blockchainie, cyberbezpieczeństwie i – oczywiście – przetwarzaniu danych w chmurze. Do dzisiaj zarejestrowało się na niej 2,3 tys. polskich uczniów. Technologie rozwijają się dynamicznie i system edukacji, musi za nimi nadążyć. Rozwój chmury obliczeniowej będzie przyśpieszał, a rozwiązania takie jak 5G jeszcze bardziej zwiększą dostępność do nowych technologii. Oczywiście inwestycje są konieczne, ale liczę na to, że specjalne post-covidowe fundusze na ożywienie gospodarki będą m.in. służyć w realizacji projektów, które jeszcze przyspieszą rozwój technologiczny.

Osobną kwestią jest rozwój komputerów kwantowych, pozwalających na wykonanie operacji, które dzisiaj zajęłyby dziesiątki lat. Już teraz wykorzystujemy je do tworzenia rozwiązań dla wybranych rynków, m.in. w zakresie bezpieczeństwa i szyfrowania danych.

Widzimy ogromne przyrosty generowanych danych, a ponieważ 2020 r. oznaczał przeniesienie do sieci kolejnych aktywności to danych było w efekcie jeszcze znacznie więcej. Czy bez sztucznej inteligencji da się nimi zarządzać?

W IBM mówimy, że dane stają się obecnie nowym zasobem naturalnym i paliwem napędzającym nowoczesną gospodarkę. Firmy, które potrafią je wykorzystać do podejmowania właściwych decyzji stają się przedsiębiorstwami kognitywnymi, uczącymi się.

Natomiast ilość danych, szczególnie tych nieustrukturyzowanych jest tak ogromna, że podejmowanie właściwych decyzji we odpowiednim momencie staje się bez sztucznej inteligencji właściwie niemożliwe.

CV

Jarosław Szymczuk jest dyrektorem generalnym IBM Polska i na Kraje Bałtyckie od 2017 r. Ma prawie 30-letnie doświadczenie w IT, karierę w IBM Polska rozpoczął w 1991 r. w sprzedaży rozwiązań serwerowych. Potem odpowiadał m.in. za dział outsourcingu strategicznego czy dział projektów transformacyjnych. Od 2014 r. odpowiadał za rozwój i realizacje projektów IT w regionie, od stycznia 2017 r. w zarządzie IBM Polska. Absolwent Politechniki Warszawskiej i MBA The Open University w Milton Kaynes w Wielkiej Brytanii. ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA