fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i opinie

Jak Lech z Leszkiem

Lech, Leszek. Wygrać wolność Katarzyna Kolenda-Zaleska, Leszek Balcerowicz, Lech Wałęsa Znak, Kraków 2019
materiały prasowe
Wałęsa o planie Balcerowicza: – To był bandycki plan.Balcerowicz: – Przyjmuję to za komplement.Wałęsa: – Słusznie. Był bandycki, ale żadnego innego nie było. Niepowodzenie pańskiego planu mogło wywołać wojnę domową.

To fragment wydanej przez Znak na 30-lecie wyborów 4 czerwca książki „Lech, Leszek. Wygrać wolność". Momentami w tej rozmowie maratonie dwóch kluczowych w czasach przełomu postaci iskrzy, ale czuć nutę wzajemnej fascynacji.

Pamiętam rok 1990. Pozostawiony sam sobie w Gdańsku przywódca Solidarności, widząc, że puls historii bije gdzie indziej, a ciężar reform odwraca nastroje społeczne, rzuca hasło przyspieszenia. Rusza z Jarosławem Kaczyńskim u boku do boju o prezydenturę. Jego starcie z premierem Mazowieckim wywołało pęknięcie w obozie Solidarności, na 30 lat definiujące scenę polityczną.

Jednak po zdobyciu prezydentury Wałęsa zaskakuje akolitów, zatrzymując Balcerowicza w rządzie. Ba, nawet początkowo proponuje mu premierostwo – jak sugeruje w książce – za namową... Jarosława Kaczyńskiego.

Obserwowałem te wydarzenia jako młody dziennikarz, z tym większym zainteresowaniem sięgnąłem po książkę, by poznać kulisy tamtych wydarzeń. Są w niej ciekawostki, jak zastąpienie w exposé Mazowieckiego obrzydzanego przez 40 lat przez komunistów słowa „kapitalizm" eufemistyczną deklaracją budowy „gospodarki zachodniego typu". Albo to, że Balcerowicz raz zagroził Mazowieckiemu złożeniem dymisji. Wicepremier parł do szybkich decyzji, premier wolał się z nimi przespać. Posiedzenia rządu zamieniały się w klub dyskusyjny, doprowadzając Balcerowicza do szewskiej pasji.

Ciekawostką jest chałupniczy monitoring nastrojów (brakowało wtedy badań): w kilku miastach, m.in. w Toruniu i Tarnowie, taksówkarze przepytywali pasażerów o wrażenia i zdawali relację.

Są kulisy prac nad terapią szokową, początkowo bez prywatyzacji (w grudniu 1989 r. zabrakło czasu na ustawę). Jest i o kosztach społecznych, które obu politykom wytyka moderująca rozmowę Katarzyna Kolenda-Zaleska.

– Terapia była dobra, ale zabrakło brata bliźniaka dla Balcerowicza – odpiera Wałęsa. Bliźniak rzucałby koło ratunkowe wyniesionym przez rynek na mieliznę. Kimś takim miał być Jacek Kuroń, ale... – Pan go przekabacił na swoją stronę – wytyka były prezydent Balcerowiczowi.

Jest w książce gorzko o Wałęsowskiej wojnie na górze, rozbiciu Komitetów Obywatelskich i o murze, jaki wyrósł między prącym do Belwederu Wałęsą a premierem Mazowieckim. Momentami rozmowa zamienia się w rachunek sumienia. – Ja miałem wtedy tyle na głowie, że nie zastanawiałem się nad konsekwencjami wyjazdu Lecha Wałęsy do Gdańska. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że to był błąd – przyznaje Balcerowicz.

Obraz historii, jaki się z tej książki wyłania, jest z pewnością subiektywny. Wielcy w memuarach zwykle starają się pokazać z jak najlepszej strony. Albo patrzą na przeszłość przez pryzmat obecnej polityki. Ale nawet przy tych wszystkich zastrzeżeniach, wspomnienia głównych aktorów wydarzeń sprzed 30 lat są warte lektury.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA