fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Dyrektor nie zrozumiał

www.sxc.hu
Podczas debaty Uniwersytetu Otwartego UW były minister sprawiedliwości stwierdził, że polskie prawo jest „tworzone niechlujnie" od początku procesu legislacyjnego. Nie powiedział, czy od zakończenia jego kadencji czy już wcześniej. Nie dał też odpowiedzi na nasuwające się pytanie, jak temu przeciwdziałać.

Wystąpienie wiceprezesa Krajowej Rady Radców Prawnych Arkadiusza Berezy skierowane do Claudii Torrez-Bartyzel, szefa służby cywilnej, z kopią do ministra finansów, rzecznika praw obywatelskich i dyrektora generalnego Ministerstwa Finansów potwierdza tezę byłego ministra o niechlujności. Wiceprezes napisał, że dyrektor generalny Ministerstwa Finansów i inni wysocy urzędnicy nie rozumieją i nie uwzględniają przepisów ustawy z 2008 r. o służbie cywilnej i ustawy z 1982 r. (tak!) o radcach prawnych odnoszących się do radców prawnych będących członkami korpusu służby cywilnej. Wystąpienie dotyczy zarządzenia dyrektora generalnego Ministerstwa Finansów z lipca 2014 r. w sprawie podejmowania dodatkowego zatrudnienia lub zajęć zarobkowych przez członków korpusu służby cywilnej zatrudnionych w Ministerstwie Finansów (zakazujące pracy zarobkowej w innych miejscach radcom prawnym podległym MF). Wiceprezes doskonale podsumował problem, pisząc, że „dyrektor generalny MF pozostaje jednak odporny na argumentację prawną".

Dalej tłumaczy, jakie konsekwencje prawne i praktyczne wynikają dla radców prawnych z zarządzenia. Dyrektor generalny używa niektórych sformułowań w sposób arbitralny i bez jakiegokolwiek uzasadnienia; zarządzenie wprowadza stan niepewności; umknęło dyrektorowi generalnemu, że z dnia na dzień grupa pracowników wchodzi w konflikt z ustawą; Trybunał Konstytucyjny w 2006 r. uznał, że ograniczenia w zatrudnieniu tego rodzaju są niezgodne z konstytucją, naruszając jej art. 22, 24 i 93 ust. 2 zd. 1; zarządzenie jest sprzeczne z przepisami ustawy o służbie cywilnej; ustawy o radcach prawnych, wreszcie kodeksu pracy. Wystarczy? Mnie tak!

Jak można robić błędy w interpretowaniu przepisów, które istnieją od 18 lat (konstytucja), 33 lat (ustawa o radcach prawnych), 40 lat (kodeks pracy), siedmiu lat (ustawa o służbie cywilnej)? Przecież nie jest to „nowe" prawo, które może być interpretowane różnie w początkowym okresie jego obowiązywania!

Jest zupełnie jasne, że proponenci (czytaj: urzędnicy zajmujący się legislacją w MF) nie zadali sobie trudu skonfrontowania projektu zarządzenia z innymi aktami prawymi. Żeby jednak nie znać podstawowych aktów prawnych i obowiązującego od 2006 r. wyroku Trybunału Konstytucyjnego?

Prawo podatkowe jest chyba jedyną z gałęzi prawa, której większość prawników nie cierpi, i do problemów jego interpretacji wtrąca się z niechęcią. W Kanadzie prawnicy zajmujący się prawem podatkowym otrzymują bajońskie honoraria za interpretacje i spory. Spory, w których drugą stroną jest zawsze rząd. Tutejsze Ministerstwo Finansów pilnuje jednak, by kanadyjskie przepisy były jasne – o ile jest to możliwe w aktach, w których żargon biznesowy, finansowy, rachunkowy i inne przeplatają się z żargonem prawniczym.

Już kiedyś pisałem, że polskie MF wydaje rocznie ok. 34 tys. interpretacji. Czy zajmują się tym te same osoby, które przygotowały omawiane zarządzenie i proponują akty legislacyjne dotykające przepisów podatkowych? Przy tym zarządzenie dyrektora generalnego Ministerstwa Finansów wydane w lipcu 2014 r. stało się specjalnie aktualne w styczniu 2015 r. po uchwaleniu przez Sejm ustawy z 15 stycznia 2015 r. o zmianie ustawy o Służbie Celnej, ustawy o urzędach i izbach skarbowych oraz niektórych innych ustaw.

Ustawa weszła w życie 1 kwietnia. Pracownicy urzędów skarbowych stali się pracownikami izb skarbowych. Jednym z nowych warunków – niewynikającym z tej ustawy – jest praca tylko w izbie skarbowej i nigdzie więcej. Nie trzeba być prorokiem, żeby przewidzieć, że radcy prawni w większości nie zaakceptują takich zmian. I nie zaakceptowali. (Patrz „Rz" z 15 kwietnia 2015 r. Aleksandra Tarka „Przez politykę kadrową skarbówki najbardziej doświadczeni prawnicy przejdą do biznesu"). Takie prawodawstwo nie tylko wskazuje na niechlujstwo, ale i jest strzelaniem sobie w nogę. Bo jeśli najlepsi i najbardziej doświadczeni prawnicy odejdą ze skarbówek, to można się spodziewać jeszcze większego bałaganu niż teraz. Czy „normalni" ludzie to wytrzymają?

Autor jest adwokatem od 34 lat i prowadzi kancelarię w Montrealu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA