fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Monika Małkowska: Leonardo da Vinci nie wypromuje polskiej sztuki

"Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci to najcenniejszy zabytek kolekcji Czartoryskich.
Rzeczpospolita, Piotr Guzik
„Dama z gronostajem” nie ma z Polską nic wspólnego, poza miejscem zamieszkania - mówi Monika Małkowska, krytyk sztuki.

"Rzeczpospolita": Resort kultury kupuje całą kolekcję Czartoryskich. Myśli pani, że to może być jakiś zalążek narodowej kolekcji sztuki?

Monika Małkowska: Zbiory Czartoryskich są wspaniałe, ale z szerszej, narodowej perspektywy, to jest jedynie jakiś fragmencik polskiej sztuki. Poza tym nie wszystkie te dzieła przetrwały próbę czasu. Myślę, że z tego nie powstanie żadna narodowa kolekcja, bo taka musiałaby być gromadzona systematycznie, a kolekcja Czartoryskich jest zbyt wyrywkowa.

Na ile najsłynniejsze dzieło z tych zbiorów, czyli obraz „Dama z gronostajem” pędzla Leonarda da Vinci, może wypromować Polskę na świecie?

Z pewnością nie będzie to promocja polskiej kultury, bo włoskiego mistrza z naszym krajem nic nie łączy. Gdyby jeszcze to był zagraniczny artysta pracujący na dworze naszych królów, jak choćby niemiecki malarz Hans Holbein w Anglii… Ale portret Cecylii Gallerani trafił do Krakowa przypadkiem, zakupiony nawet nie z pierwszej ręki, ale nie wiadomo z której. „Dama z gronostajem” nie ma z Polską nic wspólnego, poza miejscem zamieszkania.

Ale chyba nie bez znaczenia jest fakt, że jeden z najsłynniejszych obrazów świata znajduje się u nas w kraju. Do dziś przetrwało jedynie 15 obrazów Leonarda da Vinci.

Samo to, że jedno z jego niesłychanie rzadkich malowideł jest u nas w kraju, jeszcze nas w żaden sposób nie promuje. By na tym zyskać, musielibyśmy zbudować wokół tego jakąś narrację promocyjną. „Dama z gronostajem” trochę sobie już po świecie pojeździła, trochę wypromowała Kraków, ale nie sądzę, by mogła zrobić więcej.

„Mona Lisa” jednak wypromowała Paryż...

To może powinniśmy sfingować jakąś kradzież obrazu z krakowskiego muzeum, później czcić puste miejsce po nim na ścianie, a następnie bohatersko to dzieło odzyskać (śmiech). Oczywiście to żart, oby nikt nie zechciał tego planu na serio zrealizować... Ale każda tak sensacyjna historia to woda na młyn reklamy. Niestety, historia naszego obrazu nie jest tak spektakularna jak „Mona Lisy”, która rzeczywiście od tej słynnej kradzieży z 1911 roku traktowana jest jak najważniejszy skarb kraju. I mimo, że da Vinci nie namalował tego portretu we Francji, rzeczywiście stał się on flagowym dziełem francuskiej kultury. Choć uczciwie trzeba przyznać, że da Vinci pod koniec życia został ściągnięty do Francji przez króla Franciszka I, więc coś go z tym krajem jednak łączyło.

Warto promocję Polski budować wokół tak znanego obrazu jak „Dama z gronostajem", czy jednak nasza polityka kulturalna powinna skupić się na innych celach?

Prawda jest taka, że jesteśmy naprawdę ubodzy w wielkie dzieła sztuki. Mamy ich zbyt mało, by tworzyć wokół nich jakąś kampanię reklamującą nasz kraj. Co więcej, sami Polacy niewiele wiedzą o polskiej sztuce, więc warto by zacząć od promocji jej w Polsce, byśmy najpierw sami zaczęli nią się cieszyć, nim postawimy na reklamowanie jej na świecie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA