fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Przewlekłość sądów - płacimy za długie postępowania

Fotorzepa
Dzięki skardze na przewlekłość postępowania można nie tylko przyspieszyć wyrok, ale i zarobić. Niestety niewiele.

Z roku na rok rośnie liczba skarg obywateli na opieszałe sądy. Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że coraz częściej ich adresaci nie tylko stwierdzają przewlekłość, ale i decydują się zapłacić za to obywatelom.

Przykład? W 2009 r. zaledwie sześciuset zniecierpliwionych petentów dostało pieniądze, w 2014 r. już trzy razy tyle. Budżet wydaje więc coraz większe pieniądze, by zrekompensować obywatelom stracony czas: w 2009 r. wydaliśmy na to niewiele ponad 1 mln 700 tys. zł, w 2014 r. już ponad 4 mln 800 tys. zł.

Najwięcej interwencji sądowych petentów dotyczy spraw cywilnych. Drugie miejsce zajmują sprawy karne. Następne w kolejce są: gospodarcze, pracy i ubezpieczeniowe.

– Jeśli tak pójdzie dalej, zamiast inwestować w nowe etaty pomocnicze: asystentów czy urzędników, będziemy płacić odszkodowania. To błędne koło, bo niezadowolonych i roszczeniowych obywateli będzie coraz więcej – uważają sędziowie.

Niech winny odpowiada

Petent, któremu sąd przyzna rację w kwestii przewlekłości, może liczyć na finansową rekompensatę w wysokości od 2 tys. zł do 20 tys. zł. Może też nie dostać nic poza przyznaniem mu racji, że proces trwa zbyt długo. Rekompensaty nie sięgają bynajmniej tego pułapu. Średnio w sprawie cywilnej to 2,9 tys. zł, w karnej – 3105 zł, a w postępowaniu prokuratorskim – 3,9 tys. zł.

– Dostałem 2,2 tys. zł odszkodowania za trwającą sześć lat sprawę karną. Najpierw zginęły akta, potem świadek wyjechał za granicę i nie można było go ściągnąć, w końcu sędzia poszedł na długie zwolnienie lekarskie i proces trzeba było zaczynać od nowa – pisze na sędziowskim forum Paweł J. oskarżony o oszustwo. Sąd przyznał mu rację i odszkodowanie.

W zależności od tego, jakiej fazy postępowania skarga dotyczy, pieniądze na rekompensaty idą z budżetów sądu, prokuratury lub komornika.

Za bezczynność na sali rozpraw

Najczęściej państwo płaci za bezczynność w podejmowaniu czynności procesowych, najrzadziej za wyznaczenie zbyt odległego terminu pierwszej rozprawy. W sprawach skarg na postępowanie karne (sądowe i prokuratorskie) w 2014 r. najczęściej sądy przyznawały pieniądze za bezczynność w procedowaniu, a najrzadziej za nadużywanie zawieszenia postępowania.

– Nadmierny pośpiech, akurat przy orzekaniu, nie jest najlepszą radą dla sędziów. Przewlekłość jest najczęściej spowodowana zbyt dużą liczbą spraw. Idą często w setki, a wtedy trudno z jednakową uwagą śledzić każde akta. Ale zdarzają się oczywiste błędy i zawiniony brak nadzoru nad sprawą. Wtedy możliwe jest wszczęcie postępowania dyscyplinarnego – tłumaczy sędzia Irena Kamińska, prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis.

– Są czynności, na które sąd nie ma wpływu, np. doręczenie wezwania dla świadka – twierdzi z kolei sędzia Marcin Ptaszyński. Przyznaje jednak, że temu, co najczęściej jest przyczyną przewlekłości, np. zbyt długie oczekiwanie na opinię biegłego, sąd może zaradzić, np. dyscyplinując eksperta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA