fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Czy „starzy” sędziowie w Sądzie Najwyższym prowadzą włoski strajk - rozmowa z SSN Antonim Bojańczykiem

Antoni Bojańczyk
materiały prasowe
To dysonans w transparentności działania organu o charakterze konstytucyjnym - mówi Antoni Bojańczyk, sędzia SN w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, prof. UW.

Dwa dni Zgromadzenia Ogólnego SN nie doprowadziły nawet do wyboru komisji skrutacyjnej. Pan sędzia jest członkiem wstępnej komisji, która liczy głosy kandydatów do tej głównej. Skąd ta powolność?

W pierwszym dniu obrad intensywnie dyskutowano o sposobie ukonstytuowania komisji skrutacyjnej do wyborów pięciu kandydatów na pierwszego prezesa SN. Choć zadania komisji skrutacyjnej są rutynowe: przygotowanie kart do głosowania, ustalenie wyniku głosowania etc.

Czytaj też:

Trzecie podejście do wyboru I prezesa SN

Prezes SN równie ważny jak prezydent

Atmosfera w SN jak w Sejmie za czasów Samoobrony

To jak się pan dostał do tej wstępnej komisji?

Regułą było wybieranie na zasadzie aklamacji po zgłoszeniu kandydatów przez przewodniczącego albo z sali. Stanęło na tym, że zostanie powołana komisja jakby na wzór głównej, tj. składająca się z pięciu sędziów z poszczególnych izb, której zadaniem będzie obliczenie głosów oddanych na kandydatów do komisji skrutacyjnej. Po zgłoszeniu się kandydatów ze wszystkich izb, w tym nowych, bez problemów udało się ją powołać w drodze aklamacji.

Dlaczego nie można było wyłonić tak właściwej komisji skurutacyjnej?

Odbyły się już trzy serie głosowań: dwie w piątek i jedna w sobotę. Z wyników tych głosowań wyraźnie przebija tendencja, którą można określić mianem obstrukcyjnej, tj. większość członków Zgromadzenia Ogólnego – wynosząca ponad 50 sędziów, liczebnie odpowiadająca grupie tzw. starych sędziów – konsekwentnie głosuje przeciwko wszystkim kandydatom zgłoszonym do komisji skrutacyjnej, niezależnie od tego, jacy to kandydaci.

Jak można pójść dalej?

Sędzia Kamil Zaradkiewicz zarządził jawność obrad, by każdy obywatel mógł je śledzić, ale same głosowania – na wniosek tzw. starych sędziów z Izby Karnej – są tajnie. To dysonans w transparentności działania konstytucyjnego organu. Mamy do czynienia z działaniami wyraźnie obstrukcyjnymi. Niektórzy starzy sędziowie kwestionują np. prawo do ponownego zgłoszenia tego samego kandydata do komisji skrutacyjnej, a przecież ani z ustawy, ani z regulaminu to nie wynika.

Czy zachowanie blokującej większości to puryzm prawny czy strajk włoski, w sądach zwany sztuczkami adwokackimi?

Zdecydowanie bardziej przypomina to strajk włoski. O puryzmie prawnym moim zdaniem mowy być nie może. Po pierwsze, przepisy nie regulują wyraźnie kwestii powoływania komisji skrutacyjnej, więc sprawa pozostaje w gestii przewodniczącego zgromadzenia, zresztą nie podejmuje on żadnych arbitralnych decyzji i konsultuje je. Sama propozycja powołania „komisji do powołania komisji” wyszła od sędziów Izby Karnej – tak samo jak propozycja odstąpienia od zasady jawnego głosowania i utajnienia głosowań w wyborach do komisji.

Czy ta obstrukcja ma widocznych liderów?

Tak, wyłoniła się grupa czterech–pięciu bardzo aktywnych sędziów, którzy zasypują przewodniczącego pisemnymi wnioskami formalnymi, które można było z powodzeniem złożyć z wyprzedzeniem. Czy są motorem działań obstrukcyjnych? Nie wiem.

A jak sobie daje radę sędzia Zaradkiewicz, wykonujący obowiązki pierwszego prezesa SN i przewodniczącego zgromadzenia?

Zważywszy na temperaturę niektórych wystąpień i napiętą atmosferę – znakomicie. Prowadzi obrady spokojnie i z wysoką kulturą. Wraz z pracownikami kancelarii pierwszego prezesa SN dobrze zorganizował zgromadzenie, gwarantując bezpieczeństwo epidemiczne.

Czy we wtorek dojdzie do wyłonienia kandydatów?

Jestem dobrej myśli. Sądzę, że w trzecim dniu obrad uda się powołać komisję skrutacyjną i przejść do demokratycznej debaty nad walorami kandydatów aspirujących do urzędu pierwszego prezesa SN. Sędziowie z długoletnim doświadczeniem, a takich jest większość w SN, którzy w salach sądowych musieli dziesiątki razy być świadkami obstrukcyjnych działań pełnomocników, wiedzą bez wątpienia, że ostatnią rzeczą, której chcemy jako sędziowie, jest budowanie wizerunku sędziów jako grupy prawniczej próbującej przewlekać i blokować demokratyczny proces wyboru kandydatów na urząd pierwszego prezesa SN.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA