fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Waldemar Żurek: Oglądamy sceny rodem z państwa autorytarnego

Fotorzepa
Wstydzę się za rzeczników dyscyplianarnych nie tylko dlatego, że przyjęli funkcje. Ale też że wykonują je z takim ślepym oddaniem – mówi sędzia Waldemar Żurek.

W trakcie ostatniej rozmowy z Łukaszem Piebiakiem, wiceministrem sprawiedliwości, która ukazała się na łamach dodatku „Sądy i Prokuratura", padły ostre i krytyczne słowa o pańskim zachowaniu wobec rzecznika sędziów sądów powszechnych i jego zastępców. Chodzi o ignorowanie ich wezwań do wyjaśnienia. Zmienił pan zdanie?

Nie zmieniłem i nie zmienię, dopóki to ludzie ministra sprawiedliwości będą się zajmować wyjaśnianiem spraw sędziów. Poza tym nie dostałem żadnego wezwania do stawiennictwa. Jestem za to zasypywany wezwaniami do pisemnych wyjaśnień. A ja sam siebie oskarżał nie będę.

Ile spraw toczy się wobec pana?

Dwa postępowania wyjaśniające i dwa dyscyplinarne, choć nie jestem pewien.

Czego dotyczą?

Pierwsze udziału w spotkaniu w Lublinie, na którym mówiono o praworządności, drugie wypowiedzi dla dziennikarzy, których miałem wprowadzać w błąd. Pytania formułowane przez tzw. rzeczników są kuriozalne. Pytano mnie o sprawy, o których nie miałem pojęcia, np. kto z polityków zasiadał na widowni podczas spotkania. Jak mam odpowiedzieć, skoro nie znam polityków z Lublina? Poza tym na sali była ponad setka osób. Kolejne więc wezwania o wyjaśnienia traktuję już jako formę nękania.

A kolejne dwa, już postępowania dyscyplinarne?

Jedno dotyczy sprzedaży traktora, który kupiłem do prac wokół domu. Wykazałem wszystko w oświadczeniu majątkowym, ale jak widać, to cały czas za mało. Ostatnie dotyczy niepodejmowania przeze mnie czynności w wydziale cywilnym, do którego zostałem przeniesiony sprzeczną z prawem decyzją p.o. prezesa SO, koleżanki ministra Ziobry. Odwołałem się od decyzji o przeniesieniu do neo-KRS i do czasu jego rozpatrzenia powinienem orzekać w starym wydziale – odwoławczym. Tak wyraźnie mówi ustawa o ustroju sądów powszechnych. Tak robiłem. W tym czasie jednak czytałem akta z „nowego" wydziału i tam też przychodziłem na sale rozpraw. Notabene także jedną wokandę i jedno posiedzenie odbyłem w zastępstwie p.o. prezesa. A potem ta sama osoba, gdy jeden dzień jestem na urlopie, zwołuje konferencję prasową i donosi na mnie do tzw. rzecznika. Przeniesiono mnie bez opinii kolegium, naruszono u.s.p., bo nie rozważano stażu pracy, kolejny raz złamano u.s.p., gdy w trakcie procesu odwołania przydzielono mi bezprawnie akta w nowym wydziale. Ja w tym czasie ciężko pracowałem w wydziale odwoławczym i nie chcąc narażać stron postępowań na perturbacje, gdyby np. neo-KRS uwzględniła moje odwołanie, musiałem powstrzymać się od pracy w nowym wydziale.

Takie zachowanie może się dla pana źle skończyć...

Może, ale nie zamierzam zmieniać zdania. Dla mnie wiceminister, który mówi „nasza formacja polityczna" czy „my, władza" nie jest już sędzią. Cały nowy system dyscyplinarny jest sprzeczny z konstytucją. Pierwszą instancję sądową stanowią osoby wybrane przez ministra sprawiedliwości. Rzecznicy też. Drugą instancją są tzw. sędziowie tzw. Izby Dyscyplinarnej wybrani przez neo-KRS. Wielu sędziów dostrzega, jak posady w sądach są rozdawane za posłuszeństwo. Jak nikomu nieznani sędziowie z rejonu stają się nagle prezesami sądów okręgowych. Weźmy np. tzw. głównego rzecznika dyscyplinarnego. Przed laty umorzył sprawę Mariusza Kamińskiego, zanim SN w siedmioosobowym składzie zdołał orzec, czy to możliwe. A SN jednoznacznie orzekł, że prezydent nie mógł ułaskawić osoby niewinnej, bo nieskazanej prawomocnym wyrokiem. Czy nie jest to aby eksces orzeczniczy, jak określił rzecznik sędziów, co zadali pytania prejudycjalne do TSUE? Wstydzę się za rzeczników nie tylko dlatego, że przyjęli funkcje w takiej sytuacji prawnej – oczywistej sprzeczności z konstytucją. Ale też że wykonują je ze ślepym oddaniem ministrowi. Sędziów oskarża się, że edukowali młodzież, czy skazuje, jak sędzię Czubieniak, za to, że wzorcowo zastosowała prawo. Nie wolno się temu poddawać. Wszyscy wiemy, że w praworządnym państwie prawidłowo działający TK szybko by zniwelował ten stan bezprawia. Ale mamy wydmuszkę . Zasiadają w nim osoby nazywane przez media dublerami, nie mamy w TK trzech prawidłowo wybranych sędziów, złamano procedurę wyboru prezesa, a obsadzanie składów to farsa. I jeszcze musimy oglądać sceny rodem z państwa autorytarnego.

Ma pan poparcie w środowisku?

Co najmniej 90 proc. myśli podobnie jak ja. Wielu sędziów, którzy kiedyś stali z boku, teraz walczy z bezprawiem i łamaniem konstytucji. I tego niezależnego sądu będziemy bronić. I żaden Piebiak na usługach polityków tego nie zmieni. Ma poparcie może 200 sędziów, którym rozdzielił stanowiska bez względu na kompetencje. Ale to margines, który kiedyś zostanie sprawiedliwie osądzony. Coraz częściej spotykam na ulicy ludzi, którzy podają mi rękę i zapewniają, że są z nami i że mamy walczyć dla nich. Społeczeństwo przechodzi ogromny edukacyjny proces i to jest wartość dodana. Żeby jednak nie było tak różowo... dotyka mnie też fala hejtu i nie tylko. Najgorsze jest, gdy do walki z poszczególnymi sędziami wkręca się instytucje państwa, które mają strzec prawa. Żurek, Tuleya, Łączewski, Frąckowiak... lista cały czas się wydłuża. Ale trudno. Za komuny było gorzej, a daliśmy radę, więc damy i teraz.

Wygląda na to, że ich cierpliwość powoli się wyczerpuje... Podobnie jak i MS.

Sam się zastanawiam, czy wypowiedź wiceministra, że nie ma dla mnie miejsca w środowisku sędziowskim, oznacza sygnał do tzw. sądów dyscyplinarnych: usunąć Żurka z sądu. Na szczęście dla nas wszystkich jesteśmy w Unii. Jeszcze. Bo cóż może zrobić obywatel, gdy omnipotentne państwo weźmie go na celownik? Do kogo się uda, gdy za stołem sędziowskim zobaczy pseudosędziego zastraszonego przez ministra-prokuratora generalnego, a prokurator dostanie dyspozycję, kogo ma i jak ma oskarżać? Są obywatele, których prokuratura boi się przesłuchać, za to dręczy przesłuchaniami tych, co złożyli doniesienie.

Totalitaryzmy mają różną genezę. Albo powstają w wyniku siłowych przewrotów jak rewolucja październikowa, albo powoli. Ktoś legalnie i demokratycznie przejmuje władzę, potem na raty wyłącza instytucje chroniące demokrację. Jakie mamy TK, KRS, media tzw. publiczne, prokuraturę? SN jeszcze walczy... Jako sędzia mam obowiązek stać na straży prawa. Nikt mnie z tego nie zwolnił. Ja będę bronił zasad konstytucji. I jestem spokojny, że historia mnie przyzna rację. A łamiący konstytucję staną przed niezawisłymi sądami. I zapewniam, będą mieli zagwarantowane pełne prawa procesowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA