fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo dyscyplinarne

Piebiak: na rzeczników dyscypliny wybraliśmy najlepszych

Łukasz Piebiak
rp.pl
Jest niewielka, ale hałaśliwa grupa sędziów, która dzięki dobrym kontaktom z mediami jest widoczna – mówi Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

Rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych i jego dwaj zastępcy wybrani czy wskazani przez ministra sprawiedliwości nie próżnują. Sypią się postępowania wyjaśniające i dyscyplinarne. Za koszulkę z napisem Konstytucja, za krytykę Ministerstwa Sprawiedliwości i Krajowej Rady Sądownictwa czy nowych sędziów Sądu Najwyższego lub skierowanie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytań prejudycjalnych. Jest pan zadowolony z pracy tych trzech rzeczników?

Nie do końca wypada mi recenzować ich pracę. Mogę jednak powiedzieć, że to, co robią, jest właściwe, dobre. To też nadrabianie zaniedbań, które przez lata w tym obszarze występowały. Pewnie nie myli się ten, kto nic nie robi, ale ja nie mam uwag do ich działalności.

Panie ministrze, skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Dlaczego odbiór większości środowiska jest bardzo krytyczny, wręcz miażdżący dla rzeczników?

Jest grupa sędziów, którzy negatywnie oceniają pracę Ministerstwa Sprawiedliwości i wszystkich instytucji, które podejrzewają o związki z resortem (rzeczników, KRS, tzw. nowych sędziów SN), często nie zadając sobie trudu zgłębienia, czym tak naprawdę się one zajmują. Przyjęła zasadę negowania wszystkiego, co z nimi jest związane. Nie ma znaczenia, czy dane propozycje są dobre czy złe, ponieważ jako pochodzące od „nieprawych" instytucji skażone są grzechem pochodzenia. Ta grupa zajmuje się zatem szukaniem za wszelką cenę złych intencji, wyimaginowanych zagrożeń czy drugiego dna w każdym działaniu, by przypisać to wszystko resortowi sprawiedliwości czy rządowi. Jak na dłoni widać też sojusz Komisji Europejskiej, a szczególnie jej wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa i opozycji politycznej z tą „niezadowoloną" częścią środowiska. Jest to stosunkowo niewielka, ale hałaśliwa grupa sędziów, która dzięki dobrym kontaktom z mediami sprzyjającymi opozycji, także za granicą, jest widoczna. Większość środowiska sędziowskiego nie opowiada się po żadnej ze stron tego sporu, który w istocie jest sporem politycznym.

Wróćmy na moment do tych dyscyplinarek, które tak oburzają środowisko sędziowskie, no, sporą jego część... Panie ministrze, może byłoby inaczej, gdyby funkcje tych trzech głównych rzeczników piastowali sędziowie najwyższych szczebli sadownictwa. Z większym doświadczeniem zawodowym i życiowym...

Nie chcę patrzeć w PESELE rzecznika ani jego zastępców, ale mogę śmiało stwierdzić, że są to ludzie dojrzali. To nie są młodzi sędziowie bez doświadczenia. Wręcz przeciwnie. Obsadzając te funkcje, chcieliśmy znaleźć ludzi najlepszych do wykonywania tej odpowiedzialnej, trudnej służby – warto pamiętać, że rzecznik Piotr Schab był w przeszłości zastępcą rzecznika w jednym z największych sądów w Europiem, czyli w Sądzie Okręgowym w Warszawie, rzecznik Przemysław Radzik w przeszłości zajmował się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej w prokuraturze okręgowej, a rzecznik Michał Lasota zajmował się problematyką sędziowskiej odpowiedzialności dyscyplinarnej naukowo. Nie zakładaliśmy, według mnie słusznie, że mają to być sędziowie apelacyjni. Akurat sędziowie z rejonu czy okręgu dużo lepiej rozumieją funkcjonowanie sądownictwa powszechnego niż apelacyjni, bo sądy apelacyjne to ważny, ale znikomy fragment sądownictwa powszechnego. Z przekonaniem mogę powiedzieć, że wybraliśmy najlepszych.

Kolejne Zgromadzenia Przedstawicieli Sędziów Apelacji, tym razem Katowickiej wzywają rzeczników dyscyplinarnych sędziów, by powstrzymywali się od podejmowania spraw. Co pan na to?

To bardzo przykre. To wzywanie do łamania prawa. Bo obowiązkiem rzecznika dyscyplinarnego jest reagowanie na wszelkiego rodzaju zachowania sędziowskie, które wyczerpują znamiona deliktu. Rzecznicy zawsze byli, są i będą. Taka jest ich rola. Nawoływanie do niepodejmowania przez nich czynności to nawoływanie do anarchii. Gdyby rzecznicy, czy ci trzej centralni czy kilkudziesięciu lokalnych, zarzucili swoje obowiązki, sami naraziliby się na odpowiedzialność dyscyplinarną. Krótko mówiąc: z ubolewaniem uznaję te uchwały za haniebne.

A jak pan ocenia zachowanie sędziego Waldemara Żurka, który zapowiedział, że będzie ignorował wezwania rzecznika dyscyplinarnego?

Pan sędzia Waldemar Żurek takim zachowaniem dowodzi, że nie jest godzien sprawować urzędu sędziego. Pomijając wszelkie spory, które dzielą również sędziów, to od kogo mamy wymagać przestrzegania prawa jak nie od sędziów. Te przepisy są. Mogę nie lubić rzecznika czy samej idei odpowiedzialności dyscyplinarnej ale dopóki jest ustawa i wynika z niej, że rzecznicy są i działają, to pan sędzia, ignorując jego wezwania stawia się sam poza służbą sędziowską.

A co pan myśli o ukaraniu pani sędzi Aliny Czubieniak, sędzi Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim za orzeczenie, w którym wzięła w obronę niepełnosprawnego 19-latka, nieumiejącego czytać i pisać. W dodatku nie miał on obrońcy. Sprawa zakończyła się skazującym wyrokiem dla sędzi. Izba ukarała ją upomnieniem.

Zwolnienie podejrzanego, było nie było stwarzającego zagrożenie dla innych, jest decyzją wysoce kontrowersyjną. W takiej jak ta sytuacji dochodzi do konfliktu wartości. Czy lepiej zapewnić wszelkie gwarancje osobie podejrzanej czy chronić przed nią obywateli? Jestem przekonany, że ten konflikt wartości i stosowne regulacje prawa karnego zostały wzięte pod uwagę przez rzecznika, a następnie przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Skoro została uznana wina pani sędzi, to wszystko wskazuje na to, że wydana przez nią decyzja procesowa była wadliwa.

Zrobiła to nawet Krajowa Rada Sądownictwa...

Nie wiem, czy zrobiła, ale słyszałem o dyskusji w Radzie na ten temat. Dyskusja ta świadczy o tym jedynie, że sprawa nie jest jednoznaczna. Upomnienie to represja najlżejsza, o wymiarze symbolicznym. Minister sprawiedliwości uznał, że zachowanie pani sędzi było nieprawidłowe, biorąc pod uwagę, że jednym z zadań tego urzędu jest dbanie o to, by ludzie czuli się bezpieczni. Wszyscy za jakiś czas zobaczymy, jak ta sprawa się zakończy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA