fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Niekończące się przedawnienia

Frankowicze
AdobeStock
Dzięki wejściu na wokandę Sądu Najwyższego spraw frankowych odżyje też pewnie stary problem polskich dłużników. Trzeba uważać, by mimo upływu lat nie zaskoczył brak przedawnienia.

Generalnie skupiamy się na przedawnieniu własnych roszczeń, aby ich nie przegapić, a w ostatnich latach ich okresy, w różnych sprawach różne, zostały istotnie skrócone Najdłuższy dziesięcioletni do sześciu lat. Co ma jednak robić dłużnik?

Po pierwsze, musi obserwować wierzyciela, czy wykazuje on aktywność, a zgłoszone do sądu tzw. zawezwanie do próby ugodowej było formalnie poprawne, gdyż tylko takie przerywa przedawnienie. Poprawne nie oznacza, że ma być skuteczne, gdyż w lwiej części nie są one skuteczne i w praktyce służą nie ugodzie, ale przerwaniu przedawnienia.

Zgodnie bowiem z art. 124 § 2 kodeksu cywilnego w razie przerwania przedawnienia przez czynność w postępowaniu przed sądem, w tym tzw. zawezwanie do próby ugodowej, sąd polubowny albo wszczęcie mediacji, przedawnienie nie biegnie na nowo, dopóki postępowanie to nie zostanie zakończone.

A jak wyjaśnił w niedawnym wyroku Sąd Najwyższy, uwzględnienie wniosku wierzyciela o nadanie klauzuli wykonalności, bez której komornik nie może wszcząć egzekucji, kończy się dla niego dopiero z chwilą doręczenia mu wyroku z tą klauzulą (czyli tytułu wykonawczego). Przedawnienie biegnie bowiem przeciw wierzycielowi tylko wtedy, kiedy może on dochodzić roszczenia, a z tego nie korzysta. Tu jest pewne ryzyko dla dłużnika: może sądzić, że termin przedawnienia minął, a okazuje się, że nie.

Taka jest niestety dola dłużnika, że jest dłużnikiem dopóty, dopóki długu nie spłaci, a przedawnienie jest tylko rodzajem obrony niedającej stuprocentowej gwarancji. Mimo że od ponad dwóch lat obowiązuje korzystniejsze dla konsumentów prawo, iż nie można domagać się zaspokojenia przedawnionego roszczenia od konsumenta, a tylko wyjątkowo sąd może nie uwzględnić upływu przedawnienia takiego roszczenia, jeżeli wymagają tego względy słuszności.

Sąd bada w takim wypadku m.in. długość terminu przedawnienia oraz jego przekroczenia, charakter okoliczności, które spowodowały niedochodzenie należności przez uprawnionego, oraz zachowanie dłużnika, czy np. nie obiecywał zapłaty, nie zwodził.

I tu zaczyna się zadanie dla dłużnika: pilnować, by sąd nie przegapił tych jakże ocennych okoliczności. A to nie wszystko, liczy się nie tylko czas biegu przedawnienia, ale i jego początek oraz różne przerwy w przedawnieniu.

Na jedno dłużnicy mogą liczyć: sędziowie raczej lubią przedawnienie, bo ułatwia im zakończenie sprawy, ale we własnym interesie dłużnik powinien im podpowiadać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA