Reklama

Patoschroniska w Polsce. Prof. Andrzej Elżanowski: Czipowanie nie rozwiąże problemu

Myśli pani, że jak ktoś chce zabić zwierzę, nie wyjmie czipa? Znane są też przypadki, w których chip pobrany od nieżyjącego psa, wszczepiany był do żyjącego – w ten sposób właściciel patoschroniska inkasował dzienną stawkę za dwa psy – mówi prof. Andrzej Elżanowski.

Publikacja: 15.02.2026 06:51

Chipowanie zwierząt jest pożądane głównie dla zagubionych zwierząt mających opiekunów, ale to nie je

Chipowanie zwierząt jest pożądane głównie dla zagubionych zwierząt mających opiekunów, ale to nie jest zmiana systemowa, bo to nie zagubione zwierzęta są źródłem bezdomności – mówi prof. Andrzej Elżanowski.

Foto: stock.adobe.com

Dlaczego potrzebna była Doda, by zaczęło się mówić o problemie patoschronisk, który przecież nie jest nowy?

Państwo lekceważy humanitarną ochronę zwierząt, pomimo sporego zainteresowania społecznego, którego wyrazem było ponad pół miliona podpisów pod obywatelskim projektem tzw. ustawy łańcuchowej. To, co prof. Antoni Dudek powiedział niegdyś o Jarosławie Kaczyńskim – „kocha zwierzęta, ale władzę bardziej” – opisuje wielu innych polityków. Dopiero dzięki obecnej „celebrytokracji”, która sprawie zwierząt na ogół wychodzi na dobre, politycy poczuli się zmuszeni do skonfrontowania się z problemem. Rząd zdał sobie sprawę z tego, że prawa zwierząt są istotne dla jego wyborców. Tłem była seria makabrycznych odkryć w schroniskach dla bezdomnych zwierząt

Nie obawia się pan, że zainteresowanie będzie chwilowe i żadne zmiany nie nastąpią?

Tak. Podzielam obawę, że kiedy szum ucichnie, wszystko wróci do poprzedniego stanu rzeczy. A potęguje ją to, że od około 15 lat dyskusja jest zmonopolizowana przez parlamentarne (poprzednio poselskie) zespoły kierowane przez posłów Pawła Suskiego i Katarzynę Piekarską, które lansują czipowanie jako panaceum na wszystkie problemy bezdomności zwierząt i blokują inne inicjatywy. Narzucanie przekazu z uprzywilejowanej pozycji na Wiejskiej swoje robi i obecnie nawet osoby z najlepszymi intencjami, ale bez zrozumienia sytuacji powtarzają jak mantrę, że potrzebne są rozwiązania systemowe i… wymieniają chipowanie. Jest to po prostu niemądre.

Czytaj więcej

Eksperci: kontrole są ślepe na stan psychiczny zwierząt, liczy się pełna miska

Dlaczego?

Oczywiście, że chipowanie zwierząt jest pożądane głównie dla zagubionych zwierząt mających opiekunów, ale to nie jest zmiana systemowa, bo to nie zagubione zwierzęta są źródłem bezdomności. Powodem tragicznej sytuacji bezdomnych kotów i psów w Polsce jest kryminogenny tryplet, na który składają się: brak nadzoru starosty oraz/lub wojewody nad gminami, prowadzenie schronisk przez przedsiębiorców oraz brak odpowiednich schronisk (do 200 na skali kraju), położonych przynajmniej w tym samym powiecie i zobowiązanych do przyjęcia zwierząt z gminy.

Obecnie psy bywają zawożone do prywatnego schroniska oddalonego 200-300 km od gminy, która nawet gdyby chciała, to praktycznie nie ma nad jego działalnością żadnej kontroli. Prywatne schronisko jako przedsiębiorstwo utrudnia lub uniemożliwia kontrolę społeczną i często nie wpuszcza nawet wolontariuszy. I na to chipowanie nie pomoże. Dla przestępców czipy to żadna przeszkoda. Myśli pani, że jak ktoś chce zabić zwierzę, nie wyjmie czipa? Znane są też przypadki, w których chip pobrany od nieżyjącego psa, wszczepiany był do żyjącego – w ten sposób właściciel patoschroniska inkasował dzienną stawkę za dwa psy.

Reklama
Reklama

Lata mijają i nic się nie zmienia. Zafiksowany na czipowaniu zwierząt i nie przyjmujący do wiadomości fundamentalnych wad obecnej ustawy, Parlamentarny Zespół jest częścią problemu a nie rozwiązania. Przez dwie dekady nie próbował nawet zabronić wiązania psów bez obroży (czyli bezpośrednio na łańcuchu) oraz trzymania psów nie tylko bez ocieplanej budy, ale w ogóle bez budy (tylko w jakimś schronieniu np. starej pralce). A wie pani, że ta ostatnia tzw. ustawa łańcuchowa nadal nie wymagała nawet ocieplenia budy? Ten wymóg dodał dopiero Senat.

W tym czasie wkoło Macieju opowiadano o czipowaniu. Mogę aktywistom Zespołu pogratulować: zindoktrynowali społeczeństwo na tyle, że wszyscy to za nimi powtarzają. Towarzyszy temu narracja, że w krajach, w których nie ma bezdomnych zwierząt, wszystko udało się dzięki czipowaniu. To prawda, w takich państwach zwierzęta są czipowane, bo społeczeństwa kulturowo północnej Europy od dawna troszczą się o los kotów i psów na tyle, że policja pomaga w poszukiwaniu zaginionych zwierząt. Ale nie dlatego nie ma tam bezdomnych psów. Z korelacji nie wynika przyczynowość. Nie ma tam bezdomnych zwierząt, bo kraje te od dawna pokryte są siecią schronisk i współdziałających z nimi lokalnych stowarzyszeń.

Co jest źródłem problemu bezdomności zwierząt w Polsce?

Brak nadzoru nad gminami, które nie wywiązują się obowiązków i brak sieci regionalnych schronisk, który wszystkim gminom wiejskim utrudnia, a niektórym praktycznie uniemożliwia odpowiedzialne postępowanie z bezdomnymi zwierzętami. Ośrodkiem koordynującym i nadzorującym zapobieganie bezdomności zwierząt powinno być starostwo powiatowe dysponujące i odpowiedzialne za schronisko przyjmujące bezdomne zwierzęta z terenu powiatu i działające jako centrum sterylizacji, czipowania i adopcji. Bez sieci właściwie nadzorowanych schronisk problemu bezdomności zwierząt nie rozwiążemy. Obecnie w całym kraju brakuje blisko 200 schronisk. Dlatego czipowanie jest problemem wtórnym w stosunku do stworzenia infrastruktury zarządzania bezdomnością.

Jakie więc państwa powinny być wzorem dla Polski oraz jakie rozwiązania zostały w nich przyjęte?

Bezdomnych zwierząt nie ma w krajach Europy kulturowo północnej, np. w Holandii i Niemczech. Kluczem były lokalne towarzystwa opieki nad zwierzętami dysponujące lokalnymi schroniskami.

Bez sieci właściwie nadzorowanych schronisk problemu bezdomności zwierząt nie rozwiążemy. Obecnie w całym kraju brakuje blisko 200 schronisk. Dlatego czipowanie jest problemem wtórnym w stosunku do stworzenia infrastruktury zarządzania bezdomnością

prof. Andrzej Elżanowski

Reklama
Reklama

To, co powinno być w Polsce najważniejsze, to wyznaczenie schroniska, do którego automatycznie powinien trafiać znaleziony na terenie powiatu bezdomny pies czy kot. Schroniska te powinny być prowadzone przez wiarygodną organizację pożytku publicznego (OPP) lub – przy braku takiej – przez samo starostwo ze społeczną kontrolą, a działalność starostw z ich schroniskami powinna być nadzorowana przez wojewodę. To są zmiany strukturalne niepociągające żadnych znaczących kosztów, ponieważ na odławianie i trzymanie zwierząt bezdomnych już wydaje się miliony, z czego znaczna część jest marnowana i trafia w ręce nieuczciwych przedsiębiorców.

Dlaczego uważa pan, że obywatelski projekt zmiany ustawy o ochronie zwierząt podpisany przez ponad pół miliona obywateli nie rozwiązuje problemów zwierząt bezdomnych?

Ponieważ nawet nie próbuje rozwiązać żadnego z wyżej zarysowanych problemów. Projekt akceptuje i utrwala na nieokreśloną przyszłość dwie fundamentalne, wzajemnie powiązane wady obecnego systemu, tzn. brak administracyjnego nadzoru nad działalnością gmin i powierzanie zwierząt przedsiębiorcom.

Ponadto, zamiast ustanowić obowiązkowy nadzór Inspekcji Weterynaryjnej nad wszystkimi hodowlami zwierząt towarzyszących (kotów, psów, fretek i innych) przez dodanie hodowli do „działalności nadzorowanej w Ustawie z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt”, pozostawia kontrolę hodowli tym samym skompromitowanym stowarzyszeniom kynologicznym. W rażącej sprzeczności z poszanowaniem praw zwierząt systematycznie faworyzuje komercjalne hodowle – przy całej twardości niemal bezwyjątkowego wymogu kastrowania zwierząt przez opiekunów, brak jakichkolwiek wymagań i ograniczeń wobec komercjalnych hodowców. Projekt ten został przygotowany przez osoby jawnie niekompetentne, czego dowodzą humorystycznie koślawe definicje podstawowych pojęć, jak dobrostan albo definicja kotów tzw. wolno żyjących.

Z jednej strony, Polska jest jednym z państw, gdzie najwięcej obywateli ma psy, a produkcja karmy czy gadżetów jest dochodowa. Część właścicieli zwierząt – niekoniecznie z korzyścią dla ich potrzeb – traktuje je wręcz jak małych włochatych ludzi. Z drugiej, to historia choćby Sobolewa, psa Pioruna wyrzuconego z balkonu czy szczeniąt porzucanych w foliowych workach. To dwie sprzeczne postawy. Skąd to się bierze?

W wielu krajach bardzo dobrze została udokumentowana zdecydowana i drastyczna różnica w sposobie traktowania zwierząt przez ludność wiejską i miejską. Dane zebrane przez Najwyższą Izbę Kontroli są jasne: najwięcej przypadków znęcania się nad zwierzętami ma miejsce na wsi.

Inna rzecz: ta ogromna liczba psów bierze się z mody na psy rasowe. Być może najlepiej by to wytłumaczył psycholog społeczny, ale nie można się godzić na ogrom zła, który powoduje ta kombinacja głupoty ze snobizmem.
To samonapędzający się interes, niestety z udziałem producentów karmy i części weterynarzy. Nie jest nawet zabroniona zbrodnia na psach, jaką jest hodowla ras brachycefalicznych (to psy i koty o skróconej czaszce i płaskim pysku, np. mopsy; zwierzęta mają z tego powodu m.in. problemy z oddychaniem – red.), a także ras ze skłonnością do encefalopatii (zespół objawów neuropsychiatrycznych, które są spowodowane poważną chorobą wątroby – red.).

Czytaj więcej

Michał Długosz: Ustawowe minimum, moralne maksimum w ochronie zwierząt
Reklama
Reklama

Dziwi mnie to, że osoby pozytywnie nastawione do zwierząt akceptują zło komercyjnych hodowli psów rasowych. Dlaczego przy tej liczbie bezdomnych zwierząt, miłość do czworonogów kanalizują poprzez ich zakup? To wyłącznie zwiększa bezdomność zwierząt.

Ale myślę o jeszcze jednym zjawisku, które nazywam stopniowanym gatunkizmem: dla miłośników rasowych psów i kotów nie liczy się cierpienie innych zwierząt. Producenci karmy nie mają więc oporów sprzedawać im produkty z królików, które dla innych są uroczymi zwierzętami towarzyszącymi, a zwłaszcza z oderwanych od cierpiących matek cieląt i jagniąt.

Popularny jest argument: „Nie wiadomo, jaki będzie pies ze schroniska. Może agresywny, straumatyzowany”. Albo: „Potrzebuję psa określonej rasy, bo będę z nim biegał”. 

To oczywiście egoistyczny argument, bo na wejściu towarzysz życia jest traktowany instrumentalnie, chociaż dbałość o własny interes przy doborze towarzysza życia może być usprawiedliwiona. Jeśli już ktoś nie kieruje się tym, że chce psa po prostu uratować, tylko chce połączyć przyjemne z pożytecznym (dla siebie), to przecież może starannie dobrać sobie zwierzę spośród tych w schronisku – są tam również czworonogi już dobrze ułożone. Co więcej, w schroniskach są także psy rasowe i działają fundacje, które opiekują się bezdomnymi psami z konkretnych ras. Chcesz mieć towarzysza do biegania? Może warto wybrać go w schronisku, korzystając z porady behawiorysty. Niestety, w schroniskach jest tyle psów, że wybór jest praktycznie nieograniczony. Przy tej okazji chcę wyrazić podziw dla wszystkich tych, którzy adoptują zwierzęta skrzywdzone i najbiedniejsze, ale tego pewnie nie można wymagać od wszystkich.

Prof. Andrzej Elżanowski

Zoolog i bioetyk; wydział Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Etycznego. Przez 16 lat pracował naukowo w USA i Niemczech. Działa na rzecz ochrony praw zwierząt: wymógł m.in. wprowadzenie w Polsce skali inwazyjności doświadczeń na zwierzętach i przyczynił się do zmian Ustawy o ochronie zwierząt (w tym usunięcia wyjątków od zakazu uboju bez ogłuszania). Był wiodącym współautorem wyjściowego projektu ostatniej nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt (z 2010 r.), architektem kampanii (2012–2014) przeciwko ubojowi rytualnemu i wiodącym krytykiem rządowego projektu Ustawy o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych i edukacyjnych, co doprowadziło do jej ulepszenia.  Wspiera autorytetem bieżące kampanie przeciwko brutalnej eksploatacji zwierząt. Od 1983 r. wegetarianin, od 2013 weganin.

 

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Społeczeństwo
Wody Polskie o ryzyku wiosennych powodzi: Znaczenie ma rozkład pokrywy śnieżnej
Społeczeństwo
Nadciąga zmiana w pogodzie. Na termometrach nawet 17 stopni Celsjusza
Społeczeństwo
Obywatel Mołdawii zatrzymał pociąg towarowy w Polsce. 25-latek miał rosyjskie dokumenty
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama