Reklama

Eksperci o kontrolach w schroniskach: nie chodzi tylko o pełną miskę, ważny stan psychiczny zwierząt

Eksperci są zdania, że jeśli kontrole w schroniskach dla bezdomnych zwierząt mają być skuteczne, nie powinny koncentrować się tylko na sprawdzaniu, czy psy mają pełne miski, bo ważne są też ich potrzeby psychiczne. A do nadzoru warto byłoby też dopuścić organizacje.

Publikacja: 04.02.2026 11:33

Akcja zabierania psów ze schroniska dla zwierząt "Happy Dog" w miejscowości Sobolew

Akcja zabierania psów ze schroniska dla zwierząt "Happy Dog" w miejscowości Sobolew

Foto: PAP/Paweł Supernak

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego kontrole w schroniskach powinny uwzględniać psychiczny dobrostan zwierząt?
  • Jakie problemy w systemie kontroli schronisk ujawniła sytuacja w Sobolewie?
  • Jaką rolę mogłaby odegrać społeczna kontrola w poprawie warunków w schroniskach?

– Z moich doświadczeń wynika, że inspekcja weterynaryjna ocenia dobrostan zwierząt w bardzo wąskim zakresie, a dobrostan zwierząt to nie tylko woda, jedzenie i legowisko – uważa Izabela Kadłucka, biegła sądowa z zakresu ich psychologii, psycholożka i biolożka.

I ocenia, że koncentracja na tym, czy żyjące w takich obiektach czworonogi nie są chore oraz czy nie mają urazów, prowadzi do pomijania ich istotnych potrzeb behawioralnych i psychicznych. – Lekarze weterynarii nie diagnozują przewlekłego stresu, deprywacji potrzeb, nudy, czy skutków izolacji społecznej – alarmuje ekspertka. – Dlatego uważam, że kontrole w schroniskach powinni przeprowadzać specjaliści od zachowania i procesów psychicznych zwierząt, czyli zoopsycholodzy – podkreśla.

Biegła sądowa: brak choroby zwierzęcia nie oznacza braku jego cierpienia

Dyskusja o tym, co dzieje się za kratami niektórych z takich obiektów rozgorzała, kiedy piosenkarka Dorota „Doda” Rabczewska ujawniła nieprawidłowości w schronisku „Happy dog” w Sobolewie. Społeczne napięcie eskalowało, aż w końcu – podczas jednego ze zorganizowanych tam protestów – jego uczestnicy dostali się na teren obiektu i sami wynieśli z niego przerażone, skrajnie zaniedbane zwierzęta. Zdjęcia i nagrania z tego wydarzenia, obrazujące fatalny stan psów, obiegły media. Ostatecznie powiatowy lekarz weterynarii w Garwolinie zamknął schronisko, a jego właścicielowi zakazał prowadzenia takich instytucji.

Izabela Kadłucka uważa, że głos zainteresowanych losem podopiecznych Sobolewa był ignorowany, a sprawę udało się nagłośnić dopiero wtedy, kiedy zainteresowała się nią osoba publiczna. – W związku z tym powstaje pytanie, czy tego ogromnego cierpienia zwierząt można było uniknąć, gdyby wcześniejsze sygnały zostały potraktowane z należytą powagą – zastanawia się ekspertka. Według niej, sprawa Sobolewa uwypukliła niedoskonałości prowadzonych w takich obiektach kontroli. – Ocena stanu zdrowia jest niezbędna, ale nie może być jedynym kryterium. Brak choroby nie oznacza braku cierpienia. W najnowszej koncepcji oceny dobrostanu zdrowie jest tylko jednym z pięciu domen – wyjaśnia.

Reklama
Reklama

Specjalistka przypuszcza, że sytuacja w Sobolewie mogła eskalować do rozmiarów, jakie ostatecznie osiągnęła z powodu „przesunięcia granic”, jakie – w jej – następuje przy długotrwałym wykonywaniu kontroli m.in. w rzeźniach.  Ekspertka jest zdania, że to z kolei „przesuwa granice wrażliwości i powoduje normalizację cierpienia zwierząt w granicach prawa”.  I stawia smutną diagnozę: podczas gdy w wielu obszarach państwo potrafi być sprawcze, obwarowując przeróżne sfery przepisami, a później je egzekwując, kwestię dobrostanu zwierząt traktuje „per noga”. A kiedy w grę wchodzi życie i zdrowie, nie, nie można ograniczać się jedynie do kontroli dokumentów.

Adw. Zofia Wojciechowska, wspólniczka w kancelarii Right Way Legal przypomina z kolei, że – o ile szczegółowe przepisy są potrzebne, aby regulować kwestie publicznoprawne – o tyle nawet te ogólne wystarczą, aby potrafić rozróżnić właściwe traktowanie zwierząt od niewłaściwego. - Jeżeli wiec mamy do czynienia z sytuacją, w której istotę żywą zamyka się w pomieszczeniu tak małym, że nie może się ona swobodnie poruszać, używa się wobec niej przemocy, pozbawia się ją dostępu do wody etc., to nie potrzeba szczegółowych regulacji prawnych, by zorientować się, że jest to zachowanie złe – precyzuje. Ekspertka pozytywnie odnosi się też do pomysłu, aby wprowadzić społeczną kontrolę nad tym, co dzieje się w schroniskach. - Czynnik ludzki jest w tych sytuacjach szczególnie istotny – ocenia.

Dramat w schronisku w Sobolewie nagłośniła „Doda”, kontrole nie wykazały zaniedbań? Prawniczka: musimy obowiązkowo dopuścić do nich organizacje

Niedoskonałości kontroli – a raczej niespójności między rzeczywistością a przepisami – podczas piątkowego, kilkugodzinnego posiedzenia sejmowej komisji nadzwyczajnej, na którym dyskutowano o sytuacji w polskich schroniskach, wyliczali aktywiści i eksperci.

– Jak to możliwe, że kontrole inspekcji weterynaryjnej przez całe lata nie stwierdzały naruszenia dobrostanu zwierząt, a my wyjmowaliśmy psy z dziurawych bud, bez dachów, tak małych, że nie były w stanie się tam zmieścić? – pytała retorycznie adw. Katarzyna Topczewska, od lat zaangażowana w działalność na rzecz czworonogów i uczestniczka akcji w Sobolewie. – Jak to jest możliwe, że urzędowi lekarze weterynarii nie stwierdzali (obecności) zwierząt wymagających pomocy lekarskiej, a my – niebędący lekarzami – zabieraliśmy te z guzami wielkości pięści, zaropiałe, wszystkie zapchlone, zarobaczone i z poważnymi stanami zapalnymi? – obrazowała.

Według mec. Topczewskiej, do urzędowych kontroli trzeba dopuścić organizacje społeczne (aby sprawdzić, czy „odbywają się w boksach dla zwierząt, czy na kawie u dyrektora”), a także wprowadzić obowiązkowy wolontariat, po to, by ochotnicy mieli szansę alarmować o ewentualnych nieprawidłowościach. Trzeba też zwiększyć kontrolę gmin i doprowadzić do tego, aby kierownikiem schroniska nie mogła zostać osoba, wobec której wszczęte zostało postępowanie karne, dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Zdaniem wielu remedium na wiele problemów – a przede wszystkim uregulowanie konieczności rejestracji i kastracji oraz poprawy losu podopiecznych w schroniskach, może być przeforsowanie obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt (prace nad nim – i kolejnym, poselskim – ruszyć mają w marcu).

Czytaj więcej

Kontrole w schroniskach. Aktywiści w Sejmie: fikcja, która stworzyła Sobolew
Reklama
Reklama

Inspekcja weterynaryjna odpiera zarzuty o słabe kontrole. Stowarzyszenie na rzecz zwierząt: włodarze gmin nie korzystają ze swoich uprawnień

Zarzuty ekspertów i aktywistów odpierał w wygłoszonym w Sejmie oświadczeniu Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej. – Chcemy jasno podkreślić, że pracownicy inspekcji weterynarii nie twierdzą, iż system jest wolny od błędów. Jednak ewentualne nieprawidłowości nie mogą usprawiedliwiać linczu medialnego, gróźb ani publicznego podważania autorytetu organów państwowych, które aktualnie mają miejsce – przekonywała organizacja. – Inspektorzy działają obecnie pod ogromną presją czasu, przy ogromnej liczbie interwencji i ograniczonych zasobach kadrowych, a mimo to ponoszą pełną odpowiedzialność za swoje decyzje – podkreślała. Jak konkludował OZZPIW, odpowiedzialność pozostaje dziś rozproszona i, podczas gdy rozkłada się też na gminy, schroniska oraz podmioty społeczne, negatywne emocje społeczne koncentrują się na samej inspekcji.

Stowarzyszenie Prawnicy na Rzecz Zwierząt alarmuje z kolei, że w polskich schroniskach nie będzie lepiej, póki nie zapanujemy nad plagą bezdomności (a odpowiedzią na nią mają być zabiegi sterylizacji i kastracji), zaś ci, którzy łamią prawo, pozostaną bezkarni. Organizacja przypomina, że gmina, która podpisała umowę na prowadzenie schroniska, powinna przeprowadzać jego kontrole niezależnie od powiatowego lekarza weterynarii. – Poczucie bezkarności sprawia jednak, że włodarze gmin nie korzystają ze wskazanych powyżej uprawnień, co wynika zarówno z naszego – i wielu innych organizacji – doświadczenia, jak i z raportów Najwyższej Izby Kontroli – biją na alarm prawnicy.

Czytaj więcej

Prezes OTOZ Animals: To błąd Jarosława Kaczyńskiego, jego wyborcy przecież też lubią psy

Kontrola w schronisku w Sobolewie, u odebranych psów objawy przypominające depresję. „To stan dotkliwego cierpienia”

Dziś w schronisku w Sobolewie trwa szeroko zakrojona kontrola, która ma pomóc odpowiedzieć na pytanie o to, co działo się za kratami tego ośrodka. Początek bieżącego roku ma zaś upłynąć pod znakiem pierwszego w kraju systemowego audytu, dotyczącego nadzoru powiatowych lekarzy weterynarii nad tego typu obiektami (w ubiegłym roku pod nadzorem inspekcji znajdowało się 224 schroniska).

Jak informował w trakcie piątkowego posiedzenia komisji główny lekarz weterynarii Paweł Meyer, w połowie stycznia wojewodowie dostali polecenie, aby skontrolować obiekty i sprawdzić, czy warunki pogodowe nie odbijają się negatywnie na ich podopiecznych. Lekarze powiatowi przeprowadzili 380 kontroli, zaś wojewódzcy – 29. Odkryli nieprawidłowości, takie jak zamarznięta woda do picia, nieocieplone budy, zbyt niska temperatura w pomieszczeniach dla czworonogów czy uchybienia w procedurach szczepień; będą one usuwane w 49 obiektach.

Wśród zwierząt odebranych z miejsc, gdzie spotyka je to, co najgorsze – jak alarmuje Izabela Kadłucka – szerzy się zaś zjawisko tzw. wyuczonej bezradności. – Wyuczona bezradność to stan zgeneralizowanego oczekiwania na wystąpienie stresora, przed którym nie ma ucieczki i który nie jest przewidywany. Skutkuje on zanikiem aktywności, deficytami poznawczymi i objawami tzw. depresyjnymi – tłumaczy specjalistka. I dodaje, że wszystko to jedynie potwierdza, co działo się w Sobolewie, gdzie „zwierzęta nie miały na nic wpływu, a bodźce awersyjne, czyli nieprzyjemne, negatywne, były nieprzewidywalne”. – To jest stan dotkliwego cierpienia – konkluduje.

Reklama
Reklama
Krajowy System e-Faktur (KSeF)
Pierwsze kroki w KSeF. Poradnik „Rzeczpospolitej” dla małych przedsiębiorców
Krajowy System e-Faktur (KSeF)
KSeF już działa, ale papierowe faktury wciąż pozostają w modzie
Prawo dla Ciebie
„Rzadko spotykane, dziś wracają na szczyt”. Jest najnowszy ranking imion
Prawo karne
Prezydent Karol Nawrocki ułaskawił trzy osoby
Praca, Emerytury i renty
Zmiany w wypłatach 800 plus w lutym 2026. ZUS rozpoczyna przyjmowanie wniosków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama