Reklama

Anna Cieślak-Wróblewska: Zdrowy rozsądek wygrywa z chaosem

Wyrok TSUE w sprawie WIBOR nie przyniósł rewolucji – i całe szczęście. Trybunał nie podważył fundamentów rynku finansowego w Polsce, wysyłając jasny sygnał, że ochrona konsumenta nie musi – i nie powinna – oznaczać destabilizacji systemu.
Anna Cieślak-Wróblewska: Zdrowy rozsądek wygrywa z chaosem

Foto: Adobe Stock

Teoretycznie czwartkowe orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczące wskaźnika WIBOR, choć w praktyce korzystne dla sektora bankowego, zostało przez inwestorów odebrane bez większych emocji. Notowania banków nie wystrzeliły w górę, nie pojawiły się triumfalne komentarze w rodzaju „banki górą”, ani euforia, która zwykle towarzyszy rozstrzygnięciom zdejmującym z rynku istotne ryzyko prawne.

Dlaczego tak się stało? Wyjaśnienie jest dość proste. TSUE potwierdził bowiem to, co dla uczestników rynku było od dawna oczywiste: wskaźnik referencyjny funkcjonujący w oparciu o unijne regulacje, nadzór instytucjonalny i jasno określone zasady nie może być arbitralnie uznany za wadliwy tylko dlatego, że stopy procentowe gwałtownie wzrosły, a raty kredytów stały się dla wielu gospodarstw domowych dotkliwe.

Unikamy załamania sektora bankowego

Z punktu widzenia rynków finansowych jest to wyrok stabilizujący. Podważenie WIBOR oznaczałoby bowiem nie tylko lawinę pozwów dotyczących kredytów hipotecznych, lecz także zakwestionowanie wyceny całej gamy instrumentów finansowych – od obligacji, przez kredyty korporacyjne, po kontrakty pochodne. Taki scenariusz, m.in. poprzez wzrost premii za ryzyko dla inwestorów i odpływ kapitału, mógłby prowadzić nie tylko do załamania sektora bankowego, ale do destabilizacji całego systemu finansowego w Polsce.

Czytaj więcej

WIBOR nie będzie drugim frankiem. TSUE zdecydował

Można więc powiedzieć, że TSUE w swoim orzeczeniu jasno dał do zrozumienia, iż ochrona konsumenta nie polega na burzeniu mechanizmów, które stanowią krwiobieg gospodarki. Jednocześnie wyrok ten nie oznacza bezwarunkowego „zielonego światła” dla pełnej dowolności w działaniach banków. Trybunał mocno zaakcentował znaczenie rzetelnej i przejrzystej informacji przekazywanej klientom, tak aby kredytobiorca miał realną możliwość zrozumienia wszystkich ekonomicznych skutków kredytu o zmiennym oprocentowaniu. To właśnie prawo do pełnej informacji może – przynajmniej teoretycznie – otwierać konsumentom furtkę do dochodzenia swoich interesów w sądach w sprawach dotyczących kredytów opartych na WIBOR. Choć po czwartkowym wyroku TSUE ta furtka jest uchylona bardzo wąsko.

Reklama
Reklama

Zwycięstwo zdrowego rozsądku

Dobrze więc, że Trybunał wybrał drogę środka. Nie uległ presji emocji ani narracji o „toksycznym WIBOR”, ale też nie zamknął oczu na potrzebę ochrony konsumentów i na istniejącą asymetrię wiedzy między bankiem a klientem. Z perspektywy rynku to zwycięstwo zdrowego rozsądku – takiego, który pozwala systemowi finansowemu działać stabilnie, a jednocześnie przypomina, że zaufanie klientów buduje się nie w sądach, lecz w codziennych relacjach.

Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Kto coś zyska na tej wojnie?
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Irańska lekcja dla Polski
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Jak długo potrwa slalom między stawkami VAT
Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: Pacyfiści AI poszli na wojnę z systemem. W AI jednak trudno o etykę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama