fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Robert Mugabe – ikona czy tyran?

Robert Mugabe
National Archives/Anefo, Marcel Antonisse Marcel Antonisse
Zmarły 6 września 2019 roku Robert Gabriel Mugabe przez prawie 37 lat sprawował najważniejsze funkcje państwowe w Zimbabwe. Z jednej strony stał się symbolem wyzwolenia i innowacyjności, z drugiej – tyranii i niedoli własnego narodu.

Mugabe przyszedł na świat 21 lutego 1924 r. na misji katolickiej w pobliżu Harare, stolicy ówczesnej Rodezji Południowej, kolonii brytyjskiej. Ukończył szkołę prowadzoną przez jezuitów. Przez pewien czas zastanawiał się, czy nie zostać księdzem, jednak zrezygnował z tego pomysłu i zaczął pracować jako nauczyciel w szkole. Na studia wyjechał do Republiki Południowej Afryki, do jedynej szkoły dostępnej dla czarnoskórych, na Uniwersytet Fort Hare. Miejsce to zyskało miano bastionu afrykańskiego nacjonalizmu.

Więzienie i droga na szczyt

W 1960 r. powrócił do Rodezji i zaangażował się w politykę, m.in. kierował Afrykańskim Narodowym Związkiem Zimbabwe (ZANU). W roku 1964 został aresztowany i trafił do więzienia. Spędził w nim 11 lat, odsiadując wyrok za działalność wywrotową przeciwko rządowi białych. Czas spędzony za kratami Mugabe wykorzystał m.in. do ukończenia trzech fakultetów. Łącznie był absolwentem siedmiu specjalizacji, w tym studiów prawniczych w Londynie. Po wyjściu na wolność stanął na czele zbrojnego ramienia ZANU – Afrykańskiej Armii Narodowego Wyzwolenia Zimbabwe (ZANLA), prowadzącej partyzancką walkę z rządem białych w Rodezji.

Długa wojna domowa między białymi zwolennikami kolonialnego porządku i rdzenną ludnością Rodezji zakończyła się wraz z wyborami parlamentarnymi w 1980 r. Zwycięstwo Afrykańskiego Narodowego Związku Zimbabwe pozwoliło na ogłoszenie niepodległości. Mugabe stanął na czele pierwszego rządu Republiki Zimbabwe. Początkowe dwa lata w fotelu premiera Mugabe przeznaczył na budowę swojego wizerunku, dzięki czemu zyskał uznanie i przychylność świata zachodniego. Zamiast siłowego rozrachunku z poprzednią władzą zaproponował Ianowi Smithowi (lider rządu białych) pozostanie w kraju, a paru polityków „poprzedniej opcji" otrzymało propozycję pracy w rządzie ZANU. Zimbabwe ruszyło w kierunku zachodnich wzorców: powstawały nowe szkoły, mieszkania dla czarnoskórych, a służba zdrowia wychodziła z mroków epoki kolonializmu.

Jednak po dwóch latach doszło do drastycznej zmiany. Mugabe rozpoczął walkę z opozycją, która według niego chciała dokonać krwawego przewrotu. W 1982 r. wojsko wkroczyło do prowincji Matabeleland, która chciała odłączyć się od Zimbabwe. Za rebelią miał stać Joshua Nkomo, człowiek, który z Mugabe ramię w ramię walczył o niepodległość. Krwawe tłumienie powstania odbiło się w świecie ogromnym echem. Żołnierze sił rządowych mieli dopuszczać się zbrodni wojennych, bestialsko mordując starców, kobiety i dzieci. Jak podawały zachodnie organizacje walczące o prawa człowieka, w Matabelelandzie zginęło około 20 tys. osób wywodzących się z ludu Ndebele, tego samego, z którego pochodził Nkomo.

Drugi Mandela czy marsz w stronę upadku?

W 1987 r. Mugabe zlikwidował stanowisko premiera i zasiadł w fotelu prezydenta republiki, skupiając w swoich rękach pełnię władzy w kraju. Według obserwatorów mógł się stać podobną ikoną jak Nelson Mandela w RPA. Poświęcił się walce przeciwko tyranii białych, spędził wiele lat w więzieniu, by następnie wrócić i stanąć na czele swojego narodu. Jednak w przeciwieństwie do Mandeli, który wybrał drogę do wolności przez pojednanie, Mugabe zdecydował się atakować zarówno białych, jak i czarnoskórą opozycję. W ten sposób widział słuszność swojej polityki, programu, a z czasem interesów, które z roku na rok coraz bardziej go pogrążały. Jego destrukcyjny wpływ na praworządność instytucji państwowych i całkowite rozmontowanie gospodarki rynkowej sprawiło, że Zimbabwe stanęło na skraju bankructwa. Wydarzeniem, które najbardziej przyczyniło się do całkowitej izolacji Zimbabwe na arenie międzynarodowej, była podjęta przez władze nacjonalizacja farm białych właścicieli rozpoczęta w 2000 r. Mugabe chciał w ten sposób „wyrównać pozostałości niesprawiedliwości kolonialnych". Biała ludność uciekała do RPA. Przełożyło się to na eksplozję hiperinflacji, która sięgnęła absurdalnego poziomu: 500 miliardów proc. Oprócz białych do RPA wyemigrowało również kilka milionów przedstawicieli rdzennej ludności. Bezrobocie w Zimbabwe wynosiło w tym okresie ok. 90 proc.

Prawda o rządach Mugabe pomiędzy rokiem 2000 a 2017 nie pozostawia złudzeń. Były premier, a później prezydent stał się w rzeczywistości dyktatorem, który zniszczył początkowe sukcesy swojego państwa, odniesione tuż po zdobyciu niepodległości. Według oficjalnych źródeł jako prezydent otrzymywał miesięczne uposażenie w wysokości 1500 dolarów. Ale podejrzewa się, że na tajnych kontach w europejskich bankach zdeponował setki milionów dolarów amerykańskich. Jak podawały plotkarskie portale internetowe, Robert Mugabe uwielbiał obdarowywać drogimi upominkami swoją drugą żonę, Grace. Młodsza o 39 lat od swojego męża pierwsza dama zyskała nawet bardzo wymowny przydomek: Gucci Grace. Słabość do młodszej kobiety miała sprawić, że Mugabe od początku znajomości z Grace (pobrali się w 1996 r.) zaczął zachowywać się irracjonalnie, często podejmując decyzje pod jej wpływem. Historycy dopatrują się w biografii Mugabe pewnej zaskakującej prawidłowości. W 1990 r. zmarła jego pierwsza żona Sally, która również miała na niego ogromny wpływ. Jednak w przeciwieństwie do Grace pierwsza pani Mugabe była jedyną osobą mogącą powstrzymać niezrozumiałe decyzje swojego męża i jego słabość do szastania pieniędzmi. Trwonienie pieniędzy należało do ulubionych zajęć Roberta Mugabe. Kiedy w 2010 r., tuż przed początkiem piłkarskiego mundialu w RPA, prezydent zaprosił do Zimbabwe reprezentację Brazylii, aby rozegrała mecz towarzyski z drużyną jego kraju, zapłacił za kilkugodzinny pobyt Canarinhos blisko 2 mln dolarów. Świętując swoje 92. urodziny, Mugabe wyprawił przyjęcie, którego koszt opiewał na sumę 800 tys. dolarów. Warto przy tym wspomnieć, że Zimbabwe od ponad dwóch dekad zmaga się z plagą suszy, ubóstwem i epidemią AIDS.

Niezniszczalny i pewny siebie

Po raz pierwszy Mugabe mógł utracić władzę podczas wyborów prezydenckich w 2008 r. Jednak prezydent skutecznie zastraszył swojego konkurenta Morgana Tsnvangiraia, mordując rękoma bojówkarzy ZANU-PH zwolenników kontrkandydata.

W 2013 r. Mugabe udzielił wywiadu, w którym całkowicie odciął się od oskarżeń o autorytaryzm i prześladowanie przeciwników politycznych. Mówił wtedy: „Kiedy nazywają cię dyktatorem, to po to, by ci zaszkodzić i zniszczyć twoją reputację. Nie należy więc zwracać na to uwagi".

Pomimo podeszłego wieku nie chciał dać za wygraną i całkowicie odrzucał jakiekolwiek sugestie dotyczące ustąpienia ze stanowiska. W 2013 r. stwierdził, że jego „89 lat to nic! Te lata mnie nie osłabiły ani nie sprawiły, abym zniedołężniał. Wciąż mam pomysły, które muszą być zaakceptowane przez moich ludzi".

Jednak członkowie partii ZANU zdawali sobie sprawę, że ze względu na swój wiek Mugabe staje się coraz bardziej nieobliczalny. Dodatkowo jego żona Grace zaczęła przejawiać coraz śmielsze ambicje polityczne. W listopadzie 2017 r. Mugabe został pozbawiony kierownictwa w partii, a pierwsza dama została usunięta z jej szeregów. Razem z nią wydalono najważniejszych doradców, którzy mieli przygotować Grace do przejęcia władzy po mężu. Mugabe był zszokowany decyzją partii i nie chciał przystać na postawione przez nią ultimatum honorowego zrzeknięcia się urzędu prezydenckiego. W związku z tym rozpoczęto procedurę impeachmentu. Prezydentowi zarzucano nieprzestrzeganie konstytucji, przyzwolenie na uzurpowanie sobie władzy przez pierwszą damę oraz zaawansowany wiek, który uniemożliwiał pełne i skuteczne kierowanie państwem.

Wiekowy rekordzista

21 listopada 2017 r. Robert Mugabe odczytał w parlamencie list, w którym złożył rezygnację z urzędu prezydenta. Był to koniec pewnej epoki. Mugabe pozostawał u władzy przez 37 lat i był jedynym politykiem kierującym państwem, jakiego pamiętało niepodległe Zimbabwe. W chwili rezygnacji 93-letni prezydent był najstarszą urzędującą głową państwa na świecie.

W listopadzie 2018 r. światowe media podały informację, że stan zdrowia byłego prezydenta znacznie się pogorszył i nie jest on w stanie poruszać się o własnych siłach. Mugabe miał wtedy znajdować się na leczeniu w Singapurze. W związku ze śmiercią Roberta Mugabe BBC dotarło do informacji, że były prezydent od kwietnia 2019 r. był hospitalizowany w Gleneagles Hospital w Singapurze, gdzie zmarł 6 września tego samego roku.

Dla obecnie rządzących elit w Zimbabwe Robert Mugabe jest nadal wspaniałym ojcem narodu i ikoną wolności. Dla nich to człowiek, który poświęcił życie walce o dobrobyt swoich rodaków. W taki sposób o swoim poprzedniku wypowiada się za pośrednictwem Twittera obecny prezydent Zimbabwe Emmerson Mnangagwa. O ile Robertowi Mugabe rzeczywiście nie można odmówić zasług w walce o niepodległość i stworzenie suwerennego państwa, o tyle zarówno jego polityka krajowa, jak i zagraniczna położyły się cieniem na poziomie życia obywateli. Początkowe sukcesy gospodarcze, inwestycje i zapewnienia o afrykańskim raju, zostały brutalnie zmiecione z powierzchni ziemi przez korupcję, uprzedzenia, ale również nienawiść do białych oraz przeciwników politycznych. Izolacja Zimbabwe na arenie międzynarodowej i obecny stan państwa są zasługą 37-letnich rządów człowieka, który w wieku 89 lat uważał się za kogoś wszechmocnego. Niestety, były to jedynie wyimaginowane wizje, które zarówno wobec samego Mugabe, jak i jego dziecka – niepodległego Zimbabwe – były niczym opowieść z gatunku science fiction.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA