fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Raya i Sakina: morderczynie z Egiptu

Raya była o 10 lat starsza od Sakiny. Kobiety różniły się od siebie jak dzień od nocy
Wikipedia
Gdyby historia dwóch egipskich morderczyń nie była oparta na faktach, można by pomyśleć, że to scenariusz taniego kryminału. Gotowy na wszystko policjant i Amerykanin goniący za przygodą, a do tego duża porcja makabry i szczypta groteski.

Raya i Sakina były pierwszymi kobietami we współczesnym Egipcie, które sąd skazał na karę śmierci. Wyrok wykonano 16 maja 1921 r. Po trzydniowym procesie w Kairze siostry powieszono wraz z ich mężami i współpracownikami. Wszyscy zostali skazani za 17 morderstw, ale informacje o rzeczywistej liczbie ofiar nie są dokładne. W ciągu 18 miesięcy przed aresztowaniem w okolicy odnotowano ponad 80 zgłoszeń o zaginięciach kobiet.

Dziennikarz George Owen Hastings podejrzewał, że Raya i Sakina zamordowały 72 osoby. W swojej relacji z Kairu 2 stycznia 1921 r. pisał: „Przybyłem tu wczoraj z Aleksandrii, cieszę się, że zostawiłem za sobą te koszmarne obrazy, które oglądałem w trakcie śledztwa w sprawie tego potwornego spisku, rzezi i upiornych kradzieży. [...] Obawiam się, że minie wiele lat, zanim będę mógł wymazać wspomnienia z pięciu domów, które częściowo zdemolowano, aby wydobyć ciała 72 dziewcząt i młodych kobiet, które zostały zabite przez różne osoby, aby zaspokoić chciwość jednej kobiety. Ciała ofiar zdradzały, że nosiły ozdoby i zostały odarte z prawdziwej biżuterii i tanich imitacji. Podczas śledztwa Sakina Aly Hammam stała obok, orientalna nieokreślona tajemniczość z mocnymi, wręcz amazońskimi cechami. Czasami wydawała się znudzona. Raz czy dwa wylała z siebie potok mieszanki egipskich i arabskich przekleństw, jakby zmęczyła ją konieczność stania przy stole i bycia świadkiem weryfikacji spraw, które były jej udziałem".

Amerykański bohater

Tym, który zatrzymał falę zbrodni, był amerykański inżynier John Edgar Madden, który 12 lat wcześniej przybył do Egiptu z Akron w stanie Ohio. Firma hydrauliczna, w której pracował, przeniosła go do Aleksandrii na czas nieokreślony. Wynajął więc mieszkanie w dzielnicy Labbane, przy rue Marcoris 5, niedaleko place Mahomet Ali, znanego turystom jako Grand Place rue Marcoris. Dom, który Amerykanin wybrał na swoje lokum, miał kiedyś podejrzaną reputację. Madden stwierdził, że nie ma to dla niego znaczenia, zapłacił czynsz i zlecił sprzątnięcie mieszkania, ponieważ nie podobał mu się dominujący w pomieszczeniach ciężki zapach kadzidła i jeszcze czegoś mniej przyjemnego.

Sprzątanie niewiele pomogło. Powiedziano mu, że to wszechobecny w Aleksandrii zapach wielbłąda. Jednak Amerykanin spędził w Egipcie 12 lat i nos go nie zwodził. Zaangażował więc trzech lokalnych robotników i rozpoczął prywatne badanie rur spustowych. Na drugim piętrze nic nie znalazł. Zapach prowadził niżej, na parter i do odległego kąta w piwnicy lub raczej pomieszczeniu wykopanym nielegalnie pod powierzchnią ulicy. Przez cały dzień robotnicy pracowali kilofami i łopatami, aż w końcu jeden z nich natrafił na połamaną rękę kobiety. Jej głowa okazała się wystarczająco zachowana, by na pierwszy rzut oka zidentyfikować płeć.

Madden nie pozwolił robotnikom przerywać pracy. Wysłał swojego osobistego sługę na komendę policji. Żandarmi zareagowali szybko jak na Egipcjan. Przybyli po trzech godzinach, gdy Madden zgromadził już stos ośmiu szkieletów jako dowód na to, że w tym domu popełniono zbrodnie.

Trudno przewidzieć, ile ciał znalazłby amerykański hydraulik, gdyby nie przekazał śledztwa policji. Ta nie wykazywała zbytniej ekscytacji makabrycznym znaleziskiem. Madden postanowił drążyć sprawę samodzielnie. Jego pierwszym krokiem było uzyskanie od gospodarza nazwisk lokatorów, którzy wcześniej zajmowali dom. Z tą wiedzą udał się do Kareha, kapitana policji dzielnicy Labbane, który znany był z rzetelnego podejścia do obowiązków. Jak daleko sięgało to zaangażowanie, Madden miał się wkrótce przekonać.

Mężczyźni postanowili działać razem. Przeszukanie okolicy nie przyniosło rezultatów. Udało się jedynie ustalić, że mieszkańcy domu mieli zwyczaj opuszczać mieszkania o świcie i wracać po zmroku. Przez kolejne trzy dni śledztwo tkwiło w miejscu. Kareh podejrzewał od początku, że dom był kiedyś wykorzystywany do niewłaściwych celów. Niczym baśniowy król przebierał się za wędrownego żebraka i nawiedzał nabrzeża, rynki wielbłądów, pracował nad zaufaniem armii drobnych złodziei i wyrzutków. Trzeciego dnia tej maskarady jeden z jego nieświadomych konfidentów wskazał mu na nabrzeżu kobietę, o której było wiadomo, że odwiedzała dom na rue Marcoris. Policjant zbliżył się do kobiety i umówił na spotkanie w interesach. Zgodziła się spotkać z nim o dziewiątej wieczorem w jednym z barów.

Przed spotkaniem Kareh doskonale przygotował się do pracy. Lokalna policja posiadała listę wszystkich podejrzanych kobiet z okolicy. Wiedział więc, że ma do czynienia ze znaną złodziejką i oszustką. Kareh przyniósł ze sobą dużą ilość srebrnych fantów, aby udowodnić, że ma zręczne palce do zanurzania ich w cudzych kieszeniach. Chciał uśpić czujność kobiety. Podał się za człowieka, który kiedyś mieszkał przy rue Marcoris 5. Ochoczo stawiał jej kolejkę za kolejką.

Kobieta rozluźniła się i zaczęła opowiadać, co działo się w podejrzanej kamienicy. „Wiem wszystko o tym domu i wszystkim, co tam się działo przez ostatnie dwa lata – chwaliła się. – Dom należy do mojej siostry, Sakiny Aly Hammam. Ale jest to cichy dom w porównaniu z innymi! Powinieneś zobaczyć ten przy rue Aly el-Kebir 38. Tam znajdziesz dziesiątki ciał. Zwłoki jednej kobiety, która nosiła drogie klejnoty, są wrzucone do starej sofy przykrytej zasłoną. Nie mieliśmy jeszcze czasu, aby ją pogrzebać. W progu małego pokoju po lewej stronie znajduje się jeszcze około pięciu ciał".

Chcąc zaimponować nowo poznanemu złodziejowi, kobieta podała znacznie więcej szczegółów ujawniających skalę zbrodni, które wraz z siostrą wplatały w nocne rozrywki Aleksandrii. Nawet przyzwyczajony do mrocznych opowieści Kareh był zszokowany. Kobieta przedstawiła się jako Raya i zaprosiła mężczyznę, aby ją odwiedził. Przyjął propozycję i opuścił kawiarnię, udając, że musi pożyczyć pieniądze od przyjaciela, amerykańskiego inżyniera. Gdy później Kareh i kobieta przybyli pod wskazany przez nią adres, Madden i oddział policji już na nich czekali.

Raya nie chciała poddać się bez walki. Nie zdziałała nic poza desperackim okaleczeniem się własnym nożem. Umieszczono ją w odosobnieniu, a jej przerażająca historia została zweryfikowana już następnego dnia we wszystkich istotnych punktach. Madden wezwał swoją grupę robotników i rozpoczęli poszukiwania we wskazanych przez Rayę miejscach. Między poduszkami starej sofy znaleziono ciało Bahii Serepty, kobiety, której zniknięcie zauważono kilka miesięcy wcześniej. Złodziejka wyznała później, że dziewczyna została zaduszona dla jej pięknej biżuterii.

Raya czuła się oszukana przez swojego rzekomego nowego wielbiciela. Nie chciała zdradzić miejsca pobytu swojej siostry. Próbowała strajku głodowego, napaści na policjanta. Była agresywna i wulgarna, ale milczała w kluczowych kwestiach. Policjanci napotykali zmowę milczenia również wśród mieszkańców dzielnicy Labbane. Madden, dobrze opłacany inżynier, dzięki swoim prywatnym środkom był w stanie rozwiązać im języki. Tak więc podczas gdy mieszkańcy podziemnego świata w Aleksandrii szeptali między sobą, policja pozornie trzymała się z boku.

Kareh codziennie odwiedzał kawiarnię w dzielnicy Labbane, wcielił się w rozgniewanego i odrzuconego konkurenta zaginionej Rai. Udawał również, że zna siostrę swojej ukochanej. Ostrzegano go troskliwie, że Raya wpakuje go w kłopoty, a jeśli wątpi w prawdziwość przestróg, z łatwością może zaspokoić ciekawość pod adresem rue Garet el- Naggah 8. W ten sposób Kareh zdobył adres Sakiny. Udał się do niej i wywabił z domu pod pretekstem zaprowadzenia do chorej Rai, która nie może opuścić łóżka. Dopiero gdy bezpiecznie oddalili się od domu i nie było ryzyka, że ktoś chciałby odbić Egipcjankę, Kareh przekazał ją żandarmom.

Historia zbrodni

Początkowo obie siostry zachowywały dramatyczne milczenie. Wtedy w sąsiedniej celi urządzono przedstawienie. Gigantyczny Murzyn wściekle uderzał biczem w powietrze, podczas gdy służący darł się wniebogłosy i obiecywał, że udzieli wszelkich odpowiedzi. Po kilku minutach tego dobrze sfabrykowanego zgiełku Sakina padła na kolana, prosząc strażników więzienia, by powiedzieli jej, dlaczego została zatrzymana. Prefekt policji osobiście zażądał, by wyznała prawdę o domach przy rue Marcoris i rue Aly el-Kebir. Sakina kluczyła w zeznaniach. Początkowo mówiła, że nic nie wie i że odwiedzała dom przy rue Marcoris, by zadzwonić do swojej przyjaciółki, żony krawca.

Kareh rozpoczął wtedy kolejny akt przedstawienia. W domu, w którym mieszkała Raya, odkrył kobiecą flanelową kamizelkę bogato haftowaną jedwabiem. Do podszewki były przyszyte banknoty o wartości 160 funtów egipskich. Na sygnał od prefekta zawoalowana postać weszła do celi. Był to magik udający jasnowidza. Mężczyzna rozpoczął wirujący taniec derwisza, po czym opadł u stóp Rai. Jednocześnie z fałd swojej szaty wyjął flanelową kamizelkę. Obie kobiety skurczyły się na jej widok. Krzyknęły, gdy magik rozłożył ubranie na kamiennej podłodze i trzykrotnie potarł nim czoło. Kiedy wstał, wysunął ze swoich szat nóż, który Kareh także znalazł w domu morderstw, i ostrożnie rozciął podszewkę kamizelki. Wyjął pieniądze i podzielił na równe części, które następnie uroczyście przekazał siostrom. Było to tanie oszustwo, ale wystarczyło, by otworzyć usta dwóm przesądnym kobietom. „Należała do Ferdos" – powiedziała Sakina szeptem.

Siostry różniły się od siebie jak dzień od nocy. Raya była sprytną oszustką, ale i dość prostą, wulgarną kobietą. O dziesięć lat młodsza Sakina, powabna i uwodzicielska, pozornie delikatna niewiasta, gdy zeznawała, poprawiała włosy, wygładzała fałdy sukni i z niezmienionym wyrazem twarzy opowiadała o zbrodniach, jakby recytowała prozę. „Sama poderżnęłam gardła sześciu kobietom – zaczęła. – Moja pierwsza ofiara nazywała się Hanem. Pochyliłam się nad nią, jakbym szeptała jej do ucha. Wkrótce śmierć przeszła tą drogą".

Drugą ofiarą była handlarka. Przyszła do domu sióstr w interesach. Zabójstwo tej kobiety było udziałem innego członka zespołu, ponieważ Sakina „musiała iść kupić lekarstwo na jej obolałe stopy". Wydała rozkaz, a kiedy wróciła, ofiara leżała rozciągnięta na podłodze. „Śmierć przeszła obok niej" – powiedziała Sakina. Trzecią kobietę Sakina skusiła obietnicami zdobycia fortuny w grze. Gdy dziewczyna rozdawała karty, morderczyni dała znak swoim współpracownikom i ponownie „śmierć przeszła tą drogą". Ta osobliwa fraza była używana przez Sakinę na końcu każdej opowieści o morderstwie. „Po podcięciu gardła lub uduszeniu zdejmowaliśmy biżuterię i szukaliśmy kosztowności, którymi później dzieliliśmy się między sobą. Musiałam wyglądać na zdecydowaną, aby zyskać pewność, że nie zostałam oszukana przy podziale łupu".

Sakina przyznała się do większości zarzucanych szajce morderstw. Dziesięć trupów znaleziono starannie pogrzebanych pod podłogą jednego z jej pokoi. Ofiary zostały pochowane w dwóch rzędach, zwrócone do siebie stopami. Niektóre z ofiar należały do ubogiej, inne do szanowanej klasy, a jeszcze inne były prostytutkami, które zostały zamordowane dla ich biżuterii. Ciała znaleziono w czterech domach należących do Rai i Sakiny. Młodsza siostra wyznała, że jej mordercze operacje w ciągu ostatniego roku przyniosły jej nie mniej niż 8 tys. funtów. Opowiedziała, gdzie ukryła klejnoty zrabowane ofiarom lub kupione za ich pieniądze.

Raya również stała się rozmowna. Opisała okrutne sceny śmierci i dała wskazówki dotyczące miejsca pochówku różnych ciał. Według niej niektóre z kobiet zostały uduszone, inne zostały zasztyletowane lub zaatakowane od tyłu pałkami, a jeszcze inne pobite na śmierć po uśpieniu ich chloroformem. Ulubioną metodą sióstr było uduszenie. Jeden z zabójców zaciskał ręce na ustach ofiary, inny trzymał za gardło, ktoś unieruchamiał ręce za plecami, a czwarta osoba trzymała stopy. Siostry podały nazwiska bandytów, których zatrudniły do pomocy. Na koniec Sakina przyznała, że prowadziła makabryczną buchalterię. Zapisywała w notatniku ilość łupów w gotówce i klejnotach oraz koszty, które musiała ponosić przy tych czynnościach. Zawierały się w nich również wynagrodzenia dla wspólników.

Większości morderstw dokonano w trzech już zlokalizowanych domach, ale Sakina przyznała, że wynajęła dwa inne pokoje, w innych częściach miasta, jeden przy rue des Sultans i drugi przy rue Ghawazee. Rzadko spała w tych pokojach, ale nosiła klucze, na wypadek gdyby nagle trafiła na dobrą okazję. Nie znaleziono jednak ciał pochowanych w tych miejscach. Zamordowane kobiety leżały tam przez dzień lub dwa. W tym czasie drzwi pilnował strażnik. Następnie pod osłoną nocy ciała były przenoszone do piwnicy jednego z domów, niekiedy ćwiartowane i wrzucane do rowu stanowiącego prowizoryczną zbiorową mogiłę.

Niektóre ze zbrodni były poprzedzane pewną historią „przyjaźni". Sakina budowała relacje z nowo poznaną kobietą. Namawiała ją do noszenia drogich strojów i biżuterii, a gdy czas dojrzał, ofiara żegnała się z życiem. Niektóre nawet pozostawiały listy, że znudzone Aleksandrią postanawiają ruszyć w daleką podróż. Nikt zatem nie starał się ich szukać.

Każdy akt przemocy, jakiego dopuszczały się siostry, był gorszy od poprzedniego. W ich działaniu było coraz więcej zimnej kalkulacji. Znamienną cechą zbrodni było to, że żaden lokator budynku nie słyszał protestów, a przecież nie do pomyślenia było, że ofiary – z wyjątkiem tych, które zostały odurzone – mogły chcieć umrzeć bez walki.

Niegrzeczne dziewczynki

Raya urodziła się około 1975 r. w małej wiosce w północnym Egipcie, Sakina zaś dziesięć lat później. Miały również starszego brata. Mężczyzna był permanentnie bezrobotny. Ojciec porzucił rodzinę, a narcystyczna matka zajmowała się wyłącznie swoimi sprawami. Rodzina nieustannie przenosiła się z miejsca na miejsce. Siostry początkowo zarabiały na sprzedaży pieczonych warzyw lub jako kelnerki. W końcu jednak Sakina postanowiła znaleźć bardziej intratne zajęcie i została prostytutką. Od czasu do czasu matka organizowała rabunki, w których córki musiały jej pomagać.

Sakina szybko zaczęła bujne życie erotyczne i uczuciowe. Gdy znudziła jej się prostytucja, wyszła za mąż, rozwiodła się i uciekła z kochankiem do miejscowości Tanta. Tam porzuciła mężczyznę i ponownie została prostytutką. W 1913 r. wylądowała w szpitalu, gdzie leczono ją z choroby wenerycznej. Tam poznała swojego kolejnego męża, Ahmada Rageba, z którym później wyjechała do Aleksandrii. Gdy wybuchła I wojna światowa, mężczyzna wstąpił do Armii Pracy. Wrócił do domu tylko trzy razy. Po raz pierwszy, by przekonać się, że żona znowu jest prostytutką, drugi raz, by zastać ją mieszkającą z innym mężczyzną, a po raz trzeci, by się rozwieść. W 1916 r. Sakina ponownie wyszła za mąż. Dużo piła, a miała mocną głowę i nie panowała nad sobą.

Raya wiodła mniej burzliwe życie. Po śmierci męża wyszła za jego brata Hassaballaha. Mężczyzna był niebieskim ptakiem, złodziejaszkiem i przemytnikiem haszyszu. Wygnano go z kilku miast. Rai nieobce było jego środowisko. Może dlatego małżeństwo przetrwało kolejne ucieczki. Z tego związku urodziła się córka i w 1916 r. małżonkowie postanowili przeprowadzić się do Sakiny do Aleksandrii.

Nie było im łatwo. Mieli ciemniejszą cerę i obcy akcent. Otoczenie traktowało ich jak ludzi gorszego sortu i dość boleśnie dawano im to odczuć. Siostry jednak potrafiły o siebie zadbać. Założyły dom publiczny w pobliżu brytyjskiego obozu wojsk okupacyjnych. Interes kwitł aż do zakończenia wojny. Ich główni klienci wyjechali i należało znaleźć inny sposób zarobkowania. Raya i Sakina przyzwyczaiły się do dobrych dochodów. Połączyły zatem siły z właścicielką kawiarni. Otworzyły palarnię haszyszu i dom schadzek. Wynajmowały pokoje prostytutkom, od których pobierały połowę ich wynagrodzenia. Raya nie porzuciła dawnych nawyków. Od czasu do czasu kradła lub oszukiwała. W końcu trafiła na dwa lata do więzienia za sprzedaż zgniłego końskiego mięsa. Po wyjściu nie znalazła swojej córki. Gdzie się zgubiła...

Ostatecznie dwie kobiety i ich mężowie nie byli w stanie utrzymać prosperity z okresu I wojny światowej, a nowe legalne i nielegalne interesy nie przynosiły odpowiednich zysków. Siostry zaczęły namawiać prostytutki, bo nosiły się bogato i równie bogato sprzedawały. Podniosły tym samym prestiż swoich burdeli, ale i położyły podwaliny pod ostateczny plan, który realizowały przez ostatnie półtora roku życia. Ich historia odbiła się szerokim echem. Do dzisiaj Raya i Sakina pojawiają się w miejskich legendach i straszy się nimi niesforne dzieci.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA