Publicystyka

Podatkiem nie zbuduje się solidarności

tv.rp.pl
List otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego

Szanowny Panie Premierze, Pańska piątkowa zapowiedź utworzenia specjalnego funduszu dla osób niepełnosprawnych, który byłby zasilany z dodatkowego opodatkowania osób najlepiej zarabiających, skłoniła mnie do napisania do Pana kilku słów.

Po pierwsze, w Polsce nie ma tak naprawdę „bogatych", którzy mieliby być obciążeni nową daniną. Ci, którzy zarabiają więcej niż wynosi przeciętna pensja w Polsce, nie są żadnymi „bogaczami". To najczęściej przedsiębiorcy, właściciele sklepów, ale i naukowcy, prawnicy, pracownicy korporacji, dziennikarze czy twórcy. Są to ludzie codziennie wykonujący ciężką pracę, spłacający kredyty i starający się wykształcić kolejne pokolenie. Jak na standardy europejskie jest to niezbyt liczna grupa. Jednocześnie jest ona niezbędna do sprawnego funkcjonowania systemu demokratycznego i jego rozwoju. Jej przedstawiciele starają się być aktywni w swoich środowiskach, wpłacają datki na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy czy Caritas.

Po drugie, zapowiedzi dodatkowych podatków dla tej grupy społecznej mogą być odczytywane jako mobilizowanie opinii publicznej przeciwko tzw. bogatym. To błąd, szczególnie w czasach, kiedy tyle mówi się w naszym kraju o przedsiębiorczości, elektromobilności, innowacyjności itd. Polacy przez wieki byli ograbiani lub pozbawiani możliwości bycia bogatymi. Ich majątki niszczyły powstania i wojny. Dobrze rozumiana cnota mnożenia własności jest korzystna dla całego społeczeństwa. Przedsiębiorczość i zapobiegliwość nie powinny być w żaden sposób piętnowane.

Po trzecie, klasa średnia „dzieli się z biednymi", nie tylko płacąc wyższy podatek, ale również tworząc miejsca pracy i generując rodzinny kapitał. Społeczeństwo w rzeczywistości więcej korzysta na tego rodzaju działaniach niż na narzucaniu tej grupie „wycelowanych" podatków z konkretnym przeznaczeniem. Tworzenie dobrej atmosfery wokół powstawania nowych miejsc pracy i gromadzenie rodzimego kapitału powinno być stawiane za wzór, a nie wskazywane jako powód do obciążania nowymi podatkami.

Po czwarte, jednorazowe ustalenie podatku od konkretnej grupy społecznej, „oskarżonej" o nadmierne wzbogacenie się, który ma być przeznaczony na konkretny cel, stanie się złym precedensem. Co stoi bowiem na przeszkodzie, by ten czy inny rząd obciążył wytypowaną przez siebie grupę społeczną daniną na jakikolwiek inny zbożny cel?

Po piąte, pojęcie solidarności ze swej natury wiąże się z dobrowolnością. Nie można do niej przymuszać. Mówiła o tym również we wtorek siostra Małgorzata Chmielewska, która nazwała pomysł premiera „niezwykle nieroztropnym". Logika przywódców Solidarności z 1980 roku nie jest wszak tym samym, czym system działania legendarnego Janosika; państwo mądrego konserwatyzmu nie ma nic wspólnego z rewolucją społeczną. Pomieszanie dwóch sposobów działania: solidarności z „rozbójniczym" podejściem Janosikowym jest potencjalnie poważnym problemem społecznym.

Po szóste, nie powinno dojść do sytuacji, w której obywatele obciążeni wyższym podatkiem będą przekonani, że „przyczyną" nałożonych na nich obciążeń są niepełnosprawni. Z kolei osoby niepełnosprawne i ich bliscy nie powinni być stawiani w sytuacji, gdy można zaspokoić ich sprawiedliwe oczekiwania tylko w oparciu o obciążenie jakiejś innej grupy społecznej. Słowem, chodzi o to, by nie wracać do logiki walki klas, do stawiania jednych przeciwko drugim.

Najlepiej wyraził to Jan Paweł II w 1987 roku w Gdańsku: „Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim".

Po siódme, proszę rozważyć inne źródła możliwego sfinansowania pomocy dla niepełnosprawnych i ich rodzin. Być może jednym z nich mógłby się stać, kłujący Polaków w oczy, budżet Polskiej Fundacji Narodowej? Kluczowa jest postawa osób znajdujących się na świeczniku, dawany przez nich przykład, a nie podatkowy przymus. To wyzwanie dotyczy zresztą nie tylko polityków.

Na koniec chciałbym dodać, że zgadzam się z Pańską diagnozą. Rozumiem bowiem, że pomysł wprowadzenia nowego podatku wynika z rozpoznania, że za mało jest wśród Polaków solidarności. Jestem jednak przekonany, że wprowadzanie nowych danin w żaden sposób w jej budowaniu nie pomoże.

Z wyrazami szacunku i najlepszymi życzeniami

—Paweł Kowal

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL