fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Grecy chcą setek miliardów euro od Niemców

AFP
Rząd Aleksisa Ciprasa zrealizował obietnicę wyborczą. Śle do Berlina rachunek za drugą wojnę. Bez szans na pozytywny odzew.

Grecki rząd prześle do Republiki Federalnej Niemiec notę werbalną, w której powtórzy niezbywalne prawo do roszczeń wynikających z nazistowskiej okupacji i inwazji, jak i zbrodni wojennych nazistowskich Niemiec – zapowiedział w środę wieczorem premier Aleksis Cipras po przegłosowaniu przez parlament wniosku do rządu, aby zażądał od Niemiec reparacji.

Będzie to realizacja obietnicy wyborczej Ciprasa sprzed czterech lat. Utworzona specjalna komisja parlamentarna oceniła wysokość należnych Grecji reparacji na 290 mld euro. Lwia część tej sumy to straty wynikłe ze zniszczenia infrastruktury (ponad 170 mld euro). Na ponad 53 mld wyceniono straty przemysłu w latach okupacji. Ponad 10 mld euro powinny Niemcy zwrócić z racji wymuszonego kredytu przez niemieckie władze okupacyjne.

Niebudzące wątpliwości dokumenty w tej sprawie są w archiwach niemieckiego MSZ. W ramach reparacji powinny znaleźć się także odszkodowania dla ofiar zbrodni wojennych oraz ich krewnych. Wymienia się tu dwa warianty. Pierwszy to odszkodowania dla krewnych 120 tys. osób, które straciły życie w następstwie działań wojennych lub w obozach – w wysokości 700 euro miesięcznie przez 15 lat. Drugi wariant obejmuje odszkodowania z uwzględnieniem wszystkich ofiar śmiertelnych w czasie okupacji, a więc 558 tys. osób. Tak przynajmniej widzi to komisja parlamentarna.

– Żądania pozwolą nam na zbudowanie lepszej przyszłości w relacjach z Niemcami i zamknięcie tego rozdziału – twierdzi premier Cipras. Za reparacjami głosowała w środę zdecydowana większość deputowanych. Niepotrzebne było liczenie głosów. Za była także większość deputowanych Złotego Świtu, partii skrajnie prawicowej. Zastrzeżenia mieli niektórzy posłowie Nowej Demokracji, postulując ograniczenie żądań do spłaty wymuszonej pożyczki.

– W sumie niemal wszyscy głosowali za, zdając sobie sprawę, że takie są oczekiwania społeczne, chociaż nie przeprowadzono w tej sprawie żadnych sondaży – mówi „Rzeczpospolitej" Tania Bozaninu, dziennikarka „To Vima" centrowo-lewicowego dziennika ateńskiego. Jej zdaniem większość społeczeństwa nie wierzy w skuteczność tego rodzaju działań i jest przekonana, że reparacje nie zostaną wypłacone.

Nie ma co do tego wątpliwości niemiecki rząd. – Stanowisko rządu nie uległo zmianie. Kwestia niemieckich reparacji jest zamknięta zarówno pod względem prawnym, jak i politycznym – oświadczył rzecznik rządu Steffen Seibert. Podobnie traktują sprawę niemieckie media, które od dawna relacjonują przygotowania w Grecji i Polsce do złożenia oficjalnych żądań reparacyjnych. Panuje przekonanie, że wszelkie sprawy odszkodowawcze zostały już ostatecznie załatwione poprzez przyjęcie porozumienia 2+4, które w rozumieniu Berlina jest traktatem pokojowym kończącym wszelkie finansowe rozliczenia z II wojną światową.

– Pozostaje jednak sprawa odpowiedzialności moralnej i historycznej. Świadomość w tych sprawach jest coraz większa, co przy presji zewnętrznej zarówno z Grecji, jak i Polski może doprowadzić do rozpoczęcia w Niemczech dyskusji na temat reparacji – tłumaczy „Rzeczpospolitej" prof. Hajo Funke z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Jego zdaniem wzrost stopnia świadomości odpowiedzialności historycznej jest reakcją społeczeństwa na ideologię AfD oraz Pegidy sprowadzającej się do dążenia do wyparcia z pamięci okresu nazistowskiego. – Są badania mówiące, że dwie trzecie społeczeństwa nie chce już dzisiaj grubej kreski – twierdzi prof. Funke.

Podobnego zdania była Gesine Schwan (SPD), dwukrotna kandydatka swej partii na prezydenta RFN. – Z politycznego punktu widzenia sprawa ta jest dla mnie jasna: jesteśmy winni ofiarom i ich krewnym zadośćuczynienie finansowe – przekonywała w chwili, gdy komisja reparacyjna w Grecji rozpoczynała pracę.

Na pewno nie można tej sprawy załatwić w drodze procesu przed trybunałem międzynarodowym i zapewne grecki rząd się na to nie zdecyduje – mówi „Rzeczpospolitej" Antonis Klapsis, politolog z Universitu Neapolis w cypryjskim Pafos. Jego zdaniem rząd premiera Ciprasa używa sprawy reparacji częściowo w walce politycznej w Grecji, przed wyborami do PE oraz późniejszych wyborach parlamentarnych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA