fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Andrzej Malinowski: Herbata za burtą

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Coraz głośniej słychać: „Dość lockdownu, dość podwyżek podatków lub nowych opłat!".

Rok 1773, port w Bostonie. Amerykańscy importerzy rozwścieczeni podatkami nakładanymi przez koronę brytyjską wrzucają do wody cały ładunek indyjskiej, taniej herbaty. Tzw. herbatka bostońska to początek walki amerykańskiej kolonii z opresyjnym imperium. Porównując tę historię z czasami współczesnymi, można rzec, że nad Wisłą woda w czajniku zaczyna bulgotać.

Kilka dni temu pewien przedsiębiorca z Zamościa powiedział „dość" zakazowi działalności swojego centrum rozrywki. „Rodzina jest dla mnie ważniejsza, nie dostaliśmy ani złotówki pomocy. Otwieramy, by żyć" – stwierdził.

Może znaleźć naśladowców. Jest już pierwszy wyrok sądu stwierdzający, że zakazy działalności gospodarczej powinny być wprowadzone ustawą, a nie rozporządzeniem. Coraz głośniej słychać: „Dość lockdownu, dość podwyżek podatków lub nowych opłat!". Przedsiębiorcy to odpowiedzialni ludzie. Nie chcą narażać niczyjego zdrowia. Tym bardziej sabotować państwa. Coraz częściej widzą jednak, że jak nigdy dotąd gra ono z nimi nieczysto. I czas się bronić.

Chodzi o przykrycie wieloletnich zaniedbań i zaniechań administracji. Mnóstwa złych przepisów oraz błędnych decyzji. Podejmowanych mimo ostrzeżeń zgłaszanych przez ekspertów, pracowników i pracodawców. Przedsiębiorcy widzą także, że koszty i konsekwencje tych błędów są przerzucane na ich głowy i kieszenie.

Przykładów jest bez liku. Licytacje wyborczych obietnic doprowadziły do bezprecedensowego zwiększenia kosztów działalności gospodarczej. Rząd zwiększył płacę minimalną, pomijając wszelkie zasady. I to wtedy, gdy zaczynał się pandemiczny kryzys! Sam jednak jako pracodawca „z uwagi na sytuację gospodarczą"... zamroził wynagrodzenia w budżetówce! Czy to nie podwójna moralność?

Wieloletnie ignorowanie problemu brudnej energii w Polsce wymaga dokonania teraz ogromnych inwestycji. Oczywiście na koszt firm. Ceny prądu dla nich wzrosły o kilkadziesiąt procent. I to praktycznie z dnia na dzień. To m.in. rezultat uciekania od trudnych rozmów z wyborcami ze Śląska o potrzebnych zmianach.

Państwo nie wykorzystało też globalnej prosperity sprzed pandemii, by usprawnić niewydolne systemy, np. ochronę zdrowia. Lub przygotować się na cięższe czasy. Tak jak to robią przedsiębiorcy, uwzględniając w biznesplanach różne scenariusze na wiele lat. Państwo tego nie zrobiło, a dziś chce kłaść rękę na ich krwawicy. Nie ma to nic wspólnego z umową społeczną, zgodnie z którą podatki idą na efektywne działanie państwa. To próba pokrycia manka w kasie skokiem na cudzą. Nie ma i nie będzie na to zgody!

Podatek można nałożyć niemal na wszystko. Historia zna wiele przykładów: od angielskiego od okien przez holenderski od szerokości parceli po rosyjski i angielski od męskiej brody. Współczesne to od krowich gazów, od kiełbasek, od grillowania czy od basenów. Są także podatki od powietrza, słońca, cienia lub deszczu. Zawsze jednak społeczeństwa, których to dotyka, bronią się przed pazerną i niemądrą władzą.

A u nas? Opresyjne zakazy i dziwne pomysły fiskalne będą także spotykać się z ripostą. Gdy państwo zamienia się w kazionnego oprawcę, „herbata będzie lądować za burtą".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA