fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Branża budowlana. Długi przedsiębiorców stale rosną

W budowlance wciąż powszechne jest płacenie faktur z wielomiesięcznym opóźnieniem, co powoduje efekt domina i wpędza kolejnych przedsiębiorców w kłopoty.
shutterstock
Kredyty i leasing wpędzają firmy w kłopoty.

Sytuacja finansowa branży budowlanej wciąż nie jest najlepsza. Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów (KRD) przedsiębiorstwa z tego sektora są winne innym firmom ponad 2,2 mld zł, a ich zaległości nie maleją, ale systematycznie rosną. Przede wszystkim są to zobowiązania z tytułu kredytów oraz leasingów.

W KRD jest obecnie 60 950 przedsiębiorstw, które mają łącznie 262 901 niezapłaconych faktur. Całkowite zadłużenie branży wynosi 2,21 mld zł i z roku na rok rośnie. W sierpniu 2015 r. było to 1,02 mld zł, rok późnej – 1,49 mld zł, a w sierpniu 2017 r. – 2,21 mld zł.

Średnie zadłużenie firmy budowlanej wynosi 36,2 tys. zł. Są jednak rekordziści z długiem przekraczającym nawet 10 mln zł, jak choćby przedsiębiorstwo z województwa kujawsko-pomorskiego (10 996 557,91 zł).

Najbardziej zadłużone województwa, w których łączna wartość zobowiązań firm budowlanych przekracza 200 milionów zł, to: mazowieckie (374 278 284,72 zł), śląskie (274 111 334,02 zł) i wielkopolskie (223 325 166,88 zł). Tam również znajduje się największa liczba dłużników: mazowieckie (10 052), śląskie (7904).

Efekt domina

Problemy branży biorą się stąd, że polskie budownictwo to sektor wykonawców i podwykonawców, w którym jedni zależą od drugich i który jest ściśle uzależniony od materiałów, transportu, przetargów oraz siły roboczej.

Niemal 45 proc. należności z 444 mln zł, jakie mają do odzyskania firmy budowlane od swoich klientów, to faktury wystawione innym firmom budowlanym.

– W Polsce powszechne jest płacenie faktur z wielomiesięcznym odroczeniem. Budowlańcy, którzy muszą długo czekać na zapłatę za swoje usługi, sami się zadłużają, żeby zachować płynność – tłumaczy Piotr Gąsiorowski, prezes zarządu firmy eFaktor, zajmującej się finansowaniem przedsiębiorstw budowlanych. – Rosnące długi branży pogarszają zaś jej możliwości pozyskiwania kapitału na bieżącą działalność i inwestycje. Banki niechętnie kredytują przedsiębiorców z tej branży ze względu na duże ryzyko.

Podobnego zdania jest Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

– 2,2 miliarda złotych, czyli łączne zadłużenie tego sektora, to ogromna kwota, która nie pozostaje bez wpływu na inne gałęzie gospodarki ściśle związane z budownictwem – uważa prezes Łącki. – Dotyczy to w szczególności firm działających w sektorze produkcji budowlano-montażowej czy branży handlowej. Względem nich firmy budowlane mają zobowiązania o wartości ponad pół miliarda złotych.

Z danych KRD wynika również, że głównymi wierzycielami przedsiębiorstw budowlanych są fundusze sekurytyzacyjne i firmy windykacyjne, następnie banki i firmy leasingowe.

Często są to zobowiązania zaciągnięte kilka lat wcześniej, bo banki z reguły próbują najpierw samodzielnie odzyskać pieniądze, a dopiero gdy to się nie udaje, sprzedają wierzytelności.

Dramat małych

W najgorszej kondycji finansowej znajdują się firmy zajmujące się rozbiórką, pracami wykończeniowymi, przygotowaniem terenu pod budowę czy instalacjami. Mają one największe zadłużenie (900 mln zł) oraz najwyższą liczbę dłużników (31 371) i zobowiązań (127 165).

– Jest to grupa małych i średnich przedsiębiorstw, które wykonują zlecenia na rzecz większych podmiotów. Kiedy nie otrzymują pieniędzy od głównych wykonawców, same przestają płacić innym. W największym stopniu narażone są na kłopoty finansowe, a nawet bankructwo – mówi Mirosław Sędłak, prezes Rzetelnej Firmy. – Niestety, firma, która trafia do KRD jako dłużnik, nie może uchodzić za rzetelną, przestaje być wiarygodna w relacjach biznesowych, ma trudności z pozyskaniem nowych kontraktów.

Inny problem to narzucanie przez duże firmy małym przedsiębiorcom niekorzystnych zapisów w umowach.

– Podwykonawcy nie zabezpieczają odpowiednio swoich interesów. Zawierają umowy ustne zamiast pisemnych i nie gromadzą dokumentów poświadczających wykonanie poszczególnych prac. To powoduje, że w efekcie nie są w stanie udowodnić zasadności swoich roszczeń – mówi Jakub Kostecki, prezes zarządu Kaczmarski Inkasso.

Kalkulacje do rewizji

Polski Związek Pracodawców Budownictwa (PZPB) uważa, że dane z KRD pokazują jedynie wierzchołek góry lodowej. W rzeczywistości jest znacznie gorzej.

– Z danych zebranych przez m.in. Biuro Informacji Kredytowej, wynika, że przeterminowane zaległości firm budowlanych wobec sektora finansowego i partnerów biznesowych wynoszą 4,06 mld zł. Sumując więc z danymi z KRD wychodzi kwota ponad 6 mld zł – mówi Rafał Sebastian Bałdys, wiceprezes PZPB.

– Mimo że inwestorzy ruszyli na zakupy sytuacja firm budowlanych wcale nie jest dobra. Rosną ceny wszystkich kategorii kosztotwórczych: materiałów, surowców, urządzeń, transportu, pracy. Problem z tego typu podwyżkami mają zarówno inwestorzy komercyjni, jak i publiczni. Ci pierwsi muszą zrewidować kalkulacje i albo zdobyć wyższe finansowanie, albo ograniczać zakres inwestycji, tylko z tego powodu w Warszawie nie ruszyło na czas sześć dużych inwestycji – twierdzi wiceprezes Bałdys.

Żali się też, że trudna sytuacja małych i średnich firm budowlanych ma związek z  regulacjami o odwróconym podatku VAT. – Mimo że resort finansów deklaruje średni czas zwrotu ok. 35 dni, to w praktyce zwrot ten następuje nawet po 90 dniach, bo skarbówka bierze pod uwagę czas, który upływa od chwili, kiedy nie ma już uwag do zeznania podatnika, a wyjaśnianie tych wątpliwości zajmuje nawet kwartał. Czyli faktyczne przez działania służb skarbowych tracą przede wszystkim małe i średnie firmy, czyli te, które państwo chciało chronić – mówi z goryczą wiceprezes Bałdys.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA