fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Aplikacje/egzaminy

Aplikacja to przede wszystkim praktyka w sądach

123RF
Rafał Dzyr, sędzia Sądu Apelacyjnego w Katowicach, zastępca Dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury ds. Aplikacji

Rz: Absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury mają pierwszeństwo w zdobyciu urzędu asesora, a z czasem i sędziego. Dostaną urząd bez konkursu. Pana zdaniem to dobry pomysł?

Rafał Dzyr: To bardzo dobry pomysł. Uzyskiwanie przez absolwentów Krajowej Szkoły stanowisk asesorskich, a następnie sędziowskich bez konkursów to nie jest przywilej. To realizacja obowiązku przez ustawodawcę, który wprowadził aplikację sędziowską, tyle, że w poprzednim stanie prawnym nie zapewnił aplikantom pracy w tym zawodzie. To była sytuacja bez precedensu dyskryminująca naszych absolwentów. Wyobraża Pani sobie taką sytuację np. na studiach medycznych. Dodać należy, że obecny dostęp do służby sędziowskiej odbywa się w oparciu o obiektywne i transparentne przesłanki, na czym zależało ministrowi sprawiedliwości. O tym dostępie decyduje wynik egzaminu sędziowskiego, a następnie jakość pracy na stanowisku asesora. Stanowisko asesora mają obsadzać osoby, które ukończyły w Szkole aplikację sędziowską. Powinno to gwarantować sprawowanie urzędu asesora tylko przez prawników, którzy mają odpowiednie przygotowanie, także praktyczne. Takie rozwiązanie było stosowane w Polsce przed 2007 r., funkcjonują też w innych państwach.

Są gotowi do jego objęcia?

Przeszli roczną aplikację ogólną, 30-miesięczne szkolenie połączone z praktykami w sądach podczas aplikacji sędziowskiej, zdali egzamin sędziowski i pracują na stanowiskach referendarzy sądowych, niektórzy już od października 2013 r. Świetnie ich oceniają przełożeni. Powinni już objąć urząd asesora, aby wykazać się nie tylko wiedzą i umiejętnościami, lecz i predyspozycjami do prowadzenia rozprawy sądowej i orzekania. Ich koledzy z aplikacji prokuratorskiej od 2013 r. występują na rozprawach w roli oskarżycieli publicznych i radzą sobie znakomicie.

Wielu sędziów starszego pokolenia, nie kwestionując merytorycznego przygotowania, uważa, że po aplikacji młodzi ludzie nie są na tyle sprawdzeni, by orzekać. Co pan na to?

Starsze pokolenie sędziów, a więc i ja, przeszło etap asesury sądowej bezpośrednio po aplikacji i zdaniu egzaminu sędziowskiego. Byliśmy młodsi w porównaniu z absolwentami Szkoły, a ówczesny proces szkoleniowy nie był tak intensywny, rozbudowany i nastawiony na praktykę. Sędziowie odpowiedzialni za szkolenia, praktyki i przeprowadzający egzaminy, a więc znający aplikantów opowiadają się za powierzeniem im stanowisk asesorskich. Niestety, często głos w tej sprawie zabierają sędziowie, którzy w ogóle nie współpracowali z obecnymi aplikantami sędziowskimi.

Główny zarzut stawiany szkoleniu w KSSiP to brak dostatecznej praktyki pod okiem patrona. Szkoła kładzie dostateczny nacisk na praktykę?

Szkolenia prowadzą praktycy: sędziowie, prokuratorzy i eksperci. To tylko jedna piąta czasu aplikacji, bo reszta to głównie praktyka w sądach. Każdy aplikant ma sędziego-patrona koordynującego przebieg aplikacji, a poszczególne praktyki odbywają się pod okiem doświadczonego sędziego. Niezaliczenie jednej praktyki oznacza usunięcie z aplikacji. Aplikant w trakcie praktyk jest w istocie pomocnikiem sędziego, a w trakcie praktyk poznaje prawie wszystkie wydziały sądów. Z kolei aplikanci pierwszych czterech roczników pracują po egzaminie sędziowskim na stanowisku referendarza sądowego. Od tego roku staną się pomocnikami sędziego podczas rozprawy i pod jego nadzorem będą mogli przeprowadzać czynności, zadawać pytania świadkom, biegłym i stronom. Pogłębi się ich kontakt z salą rozpraw.

Od przyszłego roku zniknie nabór na aplikację ogólną. Będzie jej brakowało w procesie kształcenia?

Proces szkolenia ulegnie skróceniu o pół roku, zniknie etap wspólnego szkolenia aplikantów sędziowskich i prokuratorskich, Krajowa Szkoła straci ważny instrument mobilizujący aplikantów do nauki i pracy, ponieważ dotychczas nie wszyscy po aplikacji ogólnej mogli kontynuować szkolenie na aplikacjach sędziowskiej i prokuratorskiej. Z drugiej strony, aplikacja ogólna była dość kosztowna, a aplikant dostając się do Krajowej Szkoły nie wiedział, czy znajdzie się na wymarzonej przez siebie aplikacji. Uważam, że doświadczenia szkoleniowe, zdobyte od 2009 r., pozwolą wykładowcom i patronom praktyk nie tylko utrzymać, lecz także podwyższyć poziom przygotowania kandydatów do służby sędziowskiej i prokuratorskiej. Nowela z 11 maja 2017 r. przewiduje instrumenty, które na to pozwalają. W żadnym razie nie obawiamy się obniżenia jakości szkolenia na skutek likwidacji aplikacji ogólnej. Przypomnę, że aplikanci co miesiąc poddawani są sprawdzianowi praktycznemu, którego nie zaliczenie skutkuje usunięciem z Krajowej Szkoły. Są również bardzo surowo oceniani przez sędziów – patronów w ramach praktyk w sądach. W nowym programie planujemy rozszerzenie praktyk np. o szkolenia w instytucjach finansowych, Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa czy w izbach dziecka. To powinno jeszcze poszerzyć spektrum umiejętności praktycznych posiadanych przez naszych aplikantów.

– rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA