Rosjanie skuli znajdujące się na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu płaskorzeźby Orderu Virtuti Militari oraz Krzyża Kampanii Wrześniowej. Rosyjska prokuratura zażądała usunięcia polskich symboli wojskowych z przestrzeni polskiego cmentarza, uznając je za „symbolikę rusofobiczną”.

Reklama
Reklama

Na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu spoczywa 4421 żołnierzy Wojska Polskiego zamordowanych w 1940 przez NKWD. Przypomnę, że Order Virtuti Militari został wprowadzony na pamiątkę polskiego zwycięstwa nad Rosjanami z 1792 r. pod Zieleńcami, a Krzyż Kampanii Wrześniowej przypomina o niemiecko-sowieckiej agresji z 1939. W maju tego roku takich samych zniszczeń dokonały rosyjskie władze na Cmentarzu Wojennym w Miednoje. 

„Wbrew twierdzeniom rosyjskich władz, że odznaczenia te mają charakter rusofobiczny – powstały jako upamiętnienie konkretnych wydarzeń historycznych i bohaterstwa żołnierzy, a ich znaczenie odnosi się do walki o niepodległość Polski, a nie do współczesnych czy narodowościowych uprzedzeń” – przypominają historycy IPN.

Czytaj więcej

Estera Flieger: Tzw. plan pokojowy zachęci Putina. Ile razy Zachód może popełniać ten sam błąd

Moskwa dewastując polskie cmentarze rehabilituje stalinowskich zbrodniarzy

Dodają też, że wszystkie cmentarze wojenne w Polsce, na których spoczywają czerwonoarmiści, są przedmiotem ochrony ze strony państwa polskiego. „Polska w ten sposób stosuje nie tylko umowy międzynarodowe, ale obowiązujące w kraju zapisy ustawy z 28 marca 1933 r. o grobach i cmentarzach wojennych. Wprost one stanowią, że groby oraz cmentarze wojenne, niezależnie od narodowości i wyznania osób w nich pochowanych oraz niezależnie od formacji, do których osoby te należały, mają być pielęgnowane i otaczane należnym szacunkiem” – dodają przedstawiciele Instytutu.

W wydanym oświadczeniu wskazują też, że „dewastacja miejsc pamięci jest działaniem niegodnym cywilizowanych narodów”. Zastanówmy się, czy ten ostatni argument jest prawdziwy? Wojna agresywna, zbrodnie popełnione na ukraińskich jeńcach i ludności cywilnej, ostrzał szpitali, uprowadzenie dzieci ukraińskich to nie są formy działania państwa funkcjonującego w oparciu o jakiekolwiek normy prawne, czy zasady moralne. To jest czysta barbaria.

Nic zatem dziwnego, że Rosja w naszym kraju ma ponownie – jak chociażby w czasie wojny polsko-bolszewickiej – twarz pijanego żołdaka, który właśnie rozbija młotem polski pomnik. Nie ma wątpliwości, że za taki wizerunek odpowiada tylko Kreml. Moskwa dewastując polskie cmentarze rehabilituje też stalinowskich zbrodniarzy.

Ukraina w odpowiedzi na zbrodnie żołnierzy Putina wprowadziła program dekolonizacji od imperium rosyjskiego, słusznie uznając, że Kreml nie ma zamiaru wyzbyć się agresywnych, mocarstwowych ciągot. Dlatego wyrugowała z bibliotek i księgarń książki pisane w języku swoich okupantów, piętnuje używanie go przez swoich obywateli.

Dzisiaj Rosja kojarzy się ze zniszczeniem i prymitywną przemocą, a nie kulturą cywilizacji Aleksandra Puszkina, Lwa Tołstoja, Piotra Czajkowskiego, Siergieja Rachmaninowa czy Dymitra Szostakowicza. Kto zatem stworzył fundamenty rusofobii?