„Stany Zjednoczone starają się w podległych im krajach zahamować rozwój przemysłu środków produkcji, zlikwidować te gałęzie przemysłu, które stanowią dla Ameryki konkurencję…”. Nie, nie jest to nudnawy komentarz do prezydentury Donalda Trumpa. Ani zarys planów wobec ropodajnej Wenezueli. To wyimek z kalendarza dla polskich robotników. Szczyt stalinizmu. Rok 1951.
Czytaj więcej
Europa Zachodnia i Południowa nie lubią amerykańskiego imperializmu, szczególnie w erze Donalda Trumpa. W Polsce, w związku z atakiem USA na Wenezu...
Do teraz byliśmy zakochani w Stanach Zjednoczonych
Od czasów Kościuszki i Pułaskiego nosimy w głowach pozytywny obraz USA. Im mocniej odczuwaliśmy but Moskwy, tym bardziej rzeczywistość za odległym oceanem wydawała się piękniejsza. A jeszcze prezydent Wilson upomniał się o odrodzenie Polski po I wojnie światowej.
Szkalowanie kapitalistycznej Ameryki w czasach PRL-u spłynęło po nas jak woda po kaczce. Po ognistym hejcie uprawianym, choćby przez Tadeusza Borowskiego, pozostał niesmak. W całym bloku wschodnim krążył żart o tym, że trzeba odebrać komuchom władzę na jeden dzień, wypowiedzieć wojnę USA i natychmiast się poddać. Po 1989 r. miłość do Waszyngtonu nie zmalała: otrzymaliśmy zgodę na członkostwo w NATO, co wydawało się odsuwać śmiertelne zagrożenie.
Kilka lat temu podzieliłem się z czytelnikami uwagami o końcu mitu Zachodu. Wraz z oswajaniem niepodległości przed 2015 r. kończyliśmy etap epigoństwa. Nie weszliśmy do strefy euro. Coś z transatlantyckiego upodobania ciągnęło się dalej. Rok 2025 stanowi przełom. To koniec mitu USA. W grudniowym sondażu dla „Rz” ponad połowa z nas uznała, że USA pod rządami Donalda Trumpa nie są wiarygodnym sojusznikiem.
Czytaj więcej
„Czy uważa Pani/Pan USA pod rządami Donalda Trumpa za wiarygodnego sojusznika?” - takie pytanie zadaliśmy uczestnikom sondażu SW Research dla rp.pl.
Nuklearnie i cyfrowo nadal wisimy u amerykańskiej klamki
Przebyliśmy zatem dwa istotne etapy. Za sobą mamy lata komunistycznej, antyimperialistycznej propagandy, w której obok siebie umieszczano portrety Trumana i Hitlera. Pod rządami Trumpa zaś nastąpił zmierzch fazy „cielęcego proamerykanizmu”, wedle słów Jerzego Giedroycia. Wczytanie się w nową strategię bezpieczeństwa narodowego USA sugeruje, że możemy nawet zostać wystawieni do wiatru Historii, jak kiedyś w Jałcie.
Notowania Trumpa najgorsze od powrotu do Białego Domu. Sondaż Ipsos dla agencji Reutera, listopad 2025 r.
Jednak hamulcem przed powrotem dawnego antyamerykanizmu pozostaje europejska niesamodzielność militarna. Trudno obsmarowywać kraj, od którego wojskowo zależymy. Nuklearnie i cyfrowo nadal wisimy u amerykańskiej klamki. Jednak to, co Polaków słusznie nie bawi, to międzynarodowa polityka spektaklu. W tej części świata, w której toczy się realna wojna, bajdurzenie o strefach wpływów czy sianie niepewności nie jest śmieszne.
Polska miłość do Stanów Zjednoczonych zaczęła się w czasach rozbiorów. Kończy się w czasach suwerenności.