Reklama

Zuzanna Dąbrowska: Czy Zbigniew Ziobro ma na siebie pomysł

Jarosław Kaczyński zapewne jest zadowolony, że nie czuje już na sobie badawczego wzroku Zbigniewa Ziobry. Nieobecność eliminuje byłego lidera Solidarnej Polski z wyścigu o fotel premiera czy o przywództwo w PiS. A kto wie, może i z wyborów w 2027 roku.

Publikacja: 26.02.2026 04:48

Zuzanna Dąbrowska: Czy Zbigniew Ziobro ma na siebie pomysł

Foto: PAP/Albert Zawada

Ziobro przebywa na Węgrzech czasowo – albo do węgierskich wyborów 12 kwietnia, albo do wyborów w Polsce za półtora roku. Plany podróżnicze byłego ministra sprawiedliwości zależą od tego, czy wygra opozycyjna TISZA, czy orbanowski Fidesz. Lider węgierskiej opozycji Peter Magyar zapowiedział już, że ekstradycja Ziobry nastąpi „pierwszego dnia” po objęciu władzy. Chyba że po niepomyślnych exit pollach złapią pierwszy samolot np. do Korei Północnej lub Zimbabwe. Bo na chwilę spokoju w Unii Europejskiej eurodeputowany poszukiwany międzynarodowym listem gończym nie ma co liczyć.

Czytaj więcej

Ziobro i Romanowski wrócą do Polski? Twarda deklaracja lidera węgierskiej opozycji

Skąd łatwiej Ziobrze prowadzić kampanię polityczną

Jeśli jednak wygrałby Orban, Zbigniew Ziobro mógłby zostać jeszcze w pięknym Budapeszcie i wrócić tuż przed polskimi wyborami, tak, by kampanię wyborczą prowadzić z aresztu. Chociaż pewnie i tego odmówiłby mu „bezlitosny reżim Tuska”, bo zdaniem sądu, Ziobro po aresztowaniu powinien znaleźć się w więziennym szpitalu, a to jednak dużo gorsze miejsce do robienia politycznej roboty niż cela. Z kolei wcześniejszy powrót by odbudować polityczną pozycję jest ryzykowny, bo głównym wydarzeniem kampanii mógłby się stać jego proces, co przy postawionych zarzutach (m.in. defraudacja publicznych pieniędzy, wykorzystanie funduszy do celów politycznych oraz zakup izraelskiego oprogramowania szpiegującego do walki z przeciwnikami politycznymi), mogłoby okazać się ryzykowne, tym bardziej, że prawdopodobnie zakończone jakimś wyrokiem skazującym.

Czytaj więcej

Partie widmo Zbigniewa Ziobry. Co ukrywają Solidarna i Suwerenna Polska?

Ziobro sędzią amerykańskiego Sądu Najwyższego? Czemu nie? 

Trudno byłoby też prowadzić kampanię z Budapesztu, szczególnie tę wewnętrzną, we własnej (choć może nie do końca) partii. Miejsc na listach dla swoich ludzi się korespondencyjnie nie załatwi, a poparcie prezesa będzie jeszcze bardziej niepewne niż teraz. Potencjalne stanowiska rządowe będą już rozdane i raczej nikt węgierskiemu emigrantowi nie zapewni własnej twierdzy w gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości. A ostatnim, który by się losem konkurenta przejmował, jest typowany na premiera z PiS Przemysław Czarnek. Do tego jeszcze sondaże stoją w miejscu, więc trzeba by się dzielić stanowiskami z obiema Konfederacjami.

Reklama
Reklama

Pozostaje więc dogadać się z Donaldem Trumpem i zostać sędzią Sądu Najwyższego w USA. Tam się zaraz będzie wymieniał skład, bo prezydent jest niezadowolony z orzeczenia w sprawie ceł. I wtedy nasz były minister sprawiedliwości wraz z całym swoim prawnym dorobkiem może się okazać niezastąpiony.

Publicystyka
Jędrzej Bielecki: Orędzie Donalda Trumpa o stanie państwa. Jak prezydent USA mijał się z prawdą
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Publicystyka
Marek Kutarba: Estonia grozi Rosji atakiem rakietowym. I nie są to groźby na wyrost
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Światowy chaos z cłami Trumpa
Publicystyka
Marek Migalski: Czy mężczyźni odwrócą się od rządu? Polityczna cena ignorowania ich frustracji
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama