Ziobro przebywa na Węgrzech czasowo – albo do węgierskich wyborów 12 kwietnia, albo do wyborów w Polsce za półtora roku. Plany podróżnicze byłego ministra sprawiedliwości zależą od tego, czy wygra opozycyjna TISZA, czy orbanowski Fidesz. Lider węgierskiej opozycji Peter Magyar zapowiedział już, że ekstradycja Ziobry nastąpi „pierwszego dnia” po objęciu władzy. Chyba że po niepomyślnych exit pollach złapią pierwszy samolot np. do Korei Północnej lub Zimbabwe. Bo na chwilę spokoju w Unii Europejskiej eurodeputowany poszukiwany międzynarodowym listem gończym nie ma co liczyć.
Czytaj więcej
Péter Magyar, lider prowadzącej w sondażach na Węgrzech centroprawicowej Tiszy, zapowiedział, że...
Skąd łatwiej Ziobrze prowadzić kampanię polityczną
Jeśli jednak wygrałby Orban, Zbigniew Ziobro mógłby zostać jeszcze w pięknym Budapeszcie i wrócić tuż przed polskimi wyborami, tak, by kampanię wyborczą prowadzić z aresztu. Chociaż pewnie i tego odmówiłby mu „bezlitosny reżim Tuska”, bo zdaniem sądu, Ziobro po aresztowaniu powinien znaleźć się w więziennym szpitalu, a to jednak dużo gorsze miejsce do robienia politycznej roboty niż cela. Z kolei wcześniejszy powrót by odbudować polityczną pozycję jest ryzykowny, bo głównym wydarzeniem kampanii mógłby się stać jego proces, co przy postawionych zarzutach (m.in. defraudacja publicznych pieniędzy, wykorzystanie funduszy do celów politycznych oraz zakup izraelskiego oprogramowania szpiegującego do walki z przeciwnikami politycznymi), mogłoby okazać się ryzykowne, tym bardziej, że prawdopodobnie zakończone jakimś wyrokiem skazującym.
Czytaj więcej
Zbigniew Ziobro ogłosił przejście dwóch swoich ugrupowań do historii. Mimo to są wciąż zarejestro...
Ziobro sędzią amerykańskiego Sądu Najwyższego? Czemu nie?
Trudno byłoby też prowadzić kampanię z Budapesztu, szczególnie tę wewnętrzną, we własnej (choć może nie do końca) partii. Miejsc na listach dla swoich ludzi się korespondencyjnie nie załatwi, a poparcie prezesa będzie jeszcze bardziej niepewne niż teraz. Potencjalne stanowiska rządowe będą już rozdane i raczej nikt węgierskiemu emigrantowi nie zapewni własnej twierdzy w gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości. A ostatnim, który by się losem konkurenta przejmował, jest typowany na premiera z PiS Przemysław Czarnek. Do tego jeszcze sondaże stoją w miejscu, więc trzeba by się dzielić stanowiskami z obiema Konfederacjami.