Reklama

Marek Kutarba: Estonia grozi Rosji atakiem rakietowym. Co może być jego celem?

Estonia dysponuje bronią, która jest w stanie skutecznie razić ważne cele w Rosji. Groźby Tallina pod adresem Moskwy nie są groźbami na wyrost.
Pociski wystrzelone przez estońskie zestawy HIMARS mogą dosięgnąć Petersburga

Pociski wystrzelone przez estońskie zestawy HIMARS mogą dosięgnąć Petersburga

Foto: AFP

– Jeśli Rosja dokona ataku rakietowego na kraje bałtyckie, przeniesiemy wojnę na terytorium Federacji Rosyjskiej – zapowiedział w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika „The Telegraph” minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna.  – Przyniesiemy wojnę do Rosji i będziemy dokonywać głębokich ataków w głąb tego kraju – zapewniał estoński minister. Czy Estonia ma takie możliwości? Teoretycznie tak.

Jak na groźby Estonii zareagowała Rosja?

– Te wszystkie kundelki, mopsiki teraz będą dosłownie obszczekiwały Rosję i myślą, że my się przestraszymy i schowamy do kąta – komentował estońską propozycję były główny nadzorca jeszcze w ZSRR „atomowego i radiacyjnego bezpieczeństwa państwa” Władimir Kuzniecow.

Tymczasem rosyjscy „blogerzy wojskowi” wyliczają, na co mogą spaść rakiety z estońskich HIMARS-ów i wyrzutni Chunmoo: „Petersburg i jego lotnisko Pulkowo, baza Floty Bałtyckiej w Kronsztadzie, Psków (tam znajduje się centrum szkolenia rosyjskich wojsk powietrzno-desantowych – red.), kluczowe arterie logistyczne, w tym trasa M9 (od łotewskiej granicy do Moskwy – red.) i linia kolejowa do Rygi”.

Czytaj więcej

„Kundelki, mopsiki” – Rosja obrażona na Estonię, bo ta chce się bronić

Rosyjskie bazy w pobliżu Estonii są zagrożeniem także dla Polski

Zgodnie z dostępnymi informacjami w pobliżu granic Estonii znajdują się dwie rosyjskie bazy, w których rozlokowane są wyrzutnie pocisków balistycznych Iskander-M (zasięg do 500 km). Pierwsza znajduje się w pobliżu miejscowości Ługa (obwód leningradzki), oddalona od granic Estonii około 150–200 km. Stacjonuje w niej 26. Brygada Rakietowa Federacji Rosyjskiej wyposażona w Iskandery od 2011 roku. Druga znajduje się w okolicach miejscowości Czerniachowsk (obwód królewiecki, d. kaliningradzki), oddalonej od celów w Estonii o około 300–400 km. W tej bazie stacjonuje 152. Brygada Rakietowa wyposażona w Iskandery od 2018 roku.

Czytaj więcej

Ppłk Maciej Korowaj: Rosyjska rakieta Oresznik nie jest niewidzialna. Jak ją wykryć?
Reklama
Reklama

Obydwie bazy umożliwiają Rosji przeprowadzenie uderzeń na cele na całym terytorium Estonii. Stanowią jednak zagrożenie nie tylko dla Tallina, ale także dla pozostałych krajów bałtyckich i Polski. Iskandery z obwodu kaliningradzkiego mogą dosięgnąć północnej i centralnej Polski, w tym Warszawy, Gdańska czy Redzikowa, a Iskandery z Ługi – północno-wschodnią część naszego kraju.

To jedna z podstaw rosyjskiego systemu odstraszania w naszym regionie. Ich użycie daje państwom NATO niewiele czasu na reakcję, wynosi on od ok. 3 do 5 minut (w przypadku celów blisko granicy).

W zasięgu Estończyków znajdują się duże miasta graniczne, bazy morskie i infrastruktura wojskowa blisko granicy. Obejmuje to m.in. drugie co do wielkości miasto Rosji, czyli Petersburg (w tym jego centralna część i lotnisko Pułkowo), jak i Psków oraz Kingisepp

Z dostępnych informacji wynika, że Iskandery z 26. Brygady Rakietowej (Ługa) były przenoszone lub operowały na Ukrainie, gdzie jedna wyrzutnia została zniszczona w czerwcu 2025 r. przez Ukrainę. Nie zmniejszyło to jednak ofensywnego potencjału jednostki.

Czym Estonia może zaatakować Rosję?

Estończycy (podobnie jak Polska) budują odpowiednią obronę przed tym zagrożeniem. Także w zakresie zdolności do wykonania uderzeń odwetowych w głąb rosyjskiego terytorium. Oczywiście robią to na miarę swoich możliwości. Powstaje zatem pytanie, czy jest to potencjał realnie zagrażający Rosji uderzeniami odwetowymi? I tu odpowiedź brzmi: tak. Estońskie siły zbrojne dysponują systemami pozwalającymi na osiągnięcie kluczowych rosyjskich celów w obwodzie leningradzkim i pskowskim z pozycji na wschodzie Estonii (np. z okolic miasta Narwa).

Czytaj więcej

Zełenski mówi o dwóch grupach negocjacyjnych. Tylko jedna z nich jest bliżej porozumienia
Reklama
Reklama

Kluczowe systemy to HIMARS z pociskami ATACMS (ponad 300 km zasięgu) oraz przeciwokrętowe Blue Spear (do 290 km). Estonia ma obecnie 6 wyrzutni HIMARS. Kupiła też sześć koreańskich wyrzutni Chunmoo (K239), takich samych jak polskie wyrzutnie Homar-K (ale na innym nośniku). Oba systemy mogą wystrzeliwać rakiety o zasięgu do 300 km.

Zestaw HIMARS

Zestaw HIMARS

Foto: PAP

Petersburg, drugie co do wielkości miasto Rosji, jest w zasięgu estońskich rakiet

W zasięgu Estończyków znajdują się zatem głównie duże miasta graniczne, bazy morskie i infrastruktura wojskowa blisko granicy. Obejmuje to m.in. drugie co do wielkości miasto Rosji, czyli Petersburg (w tym jego centralna część i lotnisko Pułkowo), jak i Psków oraz Kingisepp. Uderzenia rakietowe Estończyków mogłyby także dosięgnąć dużej bazy morskiej Floty Bałtyckiej w Kronsztadzie czy bazy wojskowej w Łudze.

Czytaj więcej

Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce

Z Tallina (centralna Estonia) do Petersburga jest około 309–338 km. Z Narwy (wschodnia Estonia, blisko granicy) już tylko około 135 km. Do Pskowa Estończycy mają około 100–200 km, w zależności od tego, z jakiego rejonu nastąpiłby atak, a do Kingisepp mniej niż 100 km. Około 50 km od granicy znajduje się też macierzysta baza rosyjskiej 76. Gwardyjskiej Dywizji Szturmowo-Desantowej, tej samej, która obecnie wykrwawia się pod Pokrowskiem na Ukrainie. Jej baza w Pskowie była zresztą atakowana także przez Ukraińców (w 2024 roku).

System ATACMS

System ATACMS

Foto: PAP

Reklama
Reklama

Nie tylko estońskie rakiety są zagrożeniem dla Rosji

Oczywiście zdolności odwetowe Estonii w przypadku ataku ze strony Rosji zależałyby od tego, czy Estończykom udałoby się utrzymać swoje terytorium oraz uniknąć zniszczenia własnego potencjału rakietowego w początkowej fazie starcia, gdy inicjatywa będzie po stronie Rosji. Z drugiej strony Rosja musi brać pod uwagę nie tylko zdolności odwetowe Estonii, ale także pozostałych państw Sojuszu.

Od granic Finlandii, stosunkowo nowego członka NATO, jest równie blisko do głównych celów na terytorium Rosji jak z Estonii. A przypomnijmy, że Sojusz ćwiczył już przemieszczanie swoich wyrzutni rakietowych na terytorium tego kraju, w tym wyrzutni polskich. Polskie wyrzutnie rakietowe Homar-K (K239 Chunmoo) były w Finlandii podczas ćwiczeń Northern Strike 25-2 w listopadzie 2025 r. Swój potencjał rakietowy ma także sama Finlandia. To m.in. 41 wyrzutni rakietowych M270 MLRS (zmodernizowane do wariantu M270A2).

Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Czy Zbigniew Ziobro ma na siebie pomysł
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Publicystyka
Jędrzej Bielecki: Orędzie Donalda Trumpa o stanie państwa. Jak prezydent USA mijał się z prawdą
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Światowy chaos z cłami Trumpa
Publicystyka
Marek Migalski: Czy mężczyźni odwrócą się od rządu? Polityczna cena ignorowania ich frustracji
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama