60 proc. światowej produkcji półprzewodników pochodzi z Tajwanu. 90 proc. tych najbardziej zaawansowanych – również. Tę jedną liczbę wystarczy znać, żeby zrozumieć, dlaczego spotkanie Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem obserwowano w Tajpej z takim napięciem i dlaczego Xi Jinping chce tej wyspy bardziej niż jakiegokolwiek innego terytorium na Ziemi.
Półprzewodniki mniejsze niż koronawirus
Wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros, który odwiedził Tajwan pięciokrotnie, tłumaczy w podcaście „Świat w skali makro" Bogusława Chraboty, czym właściwie są te półprzewodniki i dlaczego ich produkcja jest geopolitycznym priorytetem. – Zegarek, który pan redaktor ma, telefon, z którego każdy z nas korzysta. W samochodach jest dzisiaj 400 do 800 półprzewodników – wylicza Jaros.
Skala zaawansowania tajwańskiej produkcji jest trudna do wyobrażenia. Ludzki włos ma od 120 do 180 nanometrów. Koronawirus – 15 nanometrów. – Tajwańczycy dzisiaj są w stanie wyprodukować półprzewodniki mniejsze niż 3 nanometry. Pięć razy mniejsze niż koronawirus. To jest niewyobrażalne dla nas – mówi Jaros.
Ta technologiczna przewaga nie jest przypadkiem. Tajwańczycy zainwestowali w instytuty badawczo-rozwojowe i wysłali naukowców do Doliny Krzemowej – nie po dyplomy, ale po wiedzę biznesową. Z tego kapitału wyrósł TSMC, czyli Taiwanese Semiconductor Manufacturing Company, największy producent zaawansowanych czipów na świecie, dziś wyceniany na ponad bilion dolarów.
Europa bez czipów
Czytaj więcej
Tajwańskie służby zatrzymały osoby podejrzane o nielegalny eksport serwerów wyposażonych w zaawansowane chipy AI firmy Nvidia. Według śledczych spr...
Chrabota stawia tezę, którą Jaros potwierdza bez wahania: Xi Jinping nie chce Tajwanu dla 26 milionów mieszkańców ani dla gór i wybrzeża. Chce technologii. Gdyby Chiny kontynentalne przejęły TSMC i ekosystem półprzewodnikowy wyspy, przejęłyby strategiczne przywództwo technologiczne w skali globalnej.
Tymczasem Europa stoi z boku. Europa jest pozbawiona produkcji końcowej półprzewodników, tej back-endowej produkcji. My jej po prostu w Europie nie mamy – podkreśla Jaros. – Jak niebezpieczne to jest, widzieliśmy w pandemii. Niedobory czipów zatrzymały wówczas europejskie fabryki samochodów i pokazały skalę uzależnienia od jednego dostawcy, jednego regionu, jednej wyspy.
TSMC inwestuje co prawda w Dreźnie, ale w opinii Jarosa nie jest to produkcja tej klasy, którą Tajwan lokuje w Japonii czy w Stanach Zjednoczonych. Europa dostaje technologię wczorajszą, nie jutrzejszą.
Polska głodna sukcesu
Czy w tym kontekście Polska ma w ogóle szansę przyciągnąć tajwański biznes? Jaros przekonuje, że tak – i że Polska wypada lepiej niż Czechy, Słowacja i Węgry, w których Tajwańczycy inwestowali dotąd chętniej. Mamy stabilną gospodarkę, jedną ze stabilnych gospodarek europejskich z największym wzrostem wśród większych gospodarek Europy, jesteśmy w NATO i UE, mamy wejście na wielki rynek europejski i mamy dużo mniejsze koszty produkcji – wylicza wiceminister. – My Polacy jesteśmy głodni sukcesu i potrzebujemy suwerenności technologicznej.
Czytaj więcej
Nie wiem, czego powinni się bardziej bać Tajwańczycy: niepodległości czy swojej przewagi w technologii półprzewodników? Obie sprawy z perspektywy D...
Konkretnym sygnałem zmiany jest ogłoszona już współpraca między Electromobility Polska a Foxconnem – tajwańskim gigantem, który składa iPhone'y dla Apple'a, dostarcza komponenty dla Nvidii i intensywnie rozwija własny segment samochodów. – Samochód to tak naprawdę nowy robot – mówił Jaros, cytując prezesa Foxconnu Terry'ego Gou.
Lokalizacja parku technologicznego zostanie ogłoszona 22 czerwca 2026r.
Kluczowym wydarzeniem ma być jednak budowa parku technologicznego przez TEEMA – Taiwan Electrical and Electronic Manufacturers' Association – organizację zrzeszającą ponad 3 tysiące tajwańskich producentów elektroniki, odpowiedzialną za około 25 proc. tajwańskiego PKB. Foxconn jest jej największym członkiem. – TEEMA ogłosiła, że chce w Polsce budować park technologiczny. Czekamy na wybranie lokalizacji – mówi Jaros, sugerując, że ogłoszenie padnie 22 czerwca podczas Taiwan Expo w Warszawie.
Czytaj więcej
Partnerstwo EMP z tajwańskim gigantem Foxconn i umowa inwestycyjna z NFOŚiGW na 4,5 mld zł z KPO to symbole. Wieloletni etap debat, analiz i sporów...
Jaros podkreśla, że azjatycki park technologiczny to nie budynek z laboratoriami, ale nowe miasto – z centrami badawczo-rozwojowymi, produkcją przemysłową i całą infrastrukturą dla inżynierów. – To jest przeniesienie Polski do produkcji przemysłowej XXI wieku. I to jest niezwykła szansa, którą możemy wykorzystać – ocenia wiceminister.
Zachęcamy do wysłuchania i obejrzenia innych odcinków podcastu: