– Te wszystkie kundelki, mopsiki teraz będą dosłownie
obszczekiwały Rosję i myślą, że my się przestraszymy i schowamy do kąta – komentował
estońską propozycję były główny nadzorca jeszcze w ZSRR „atomowego i radiacyjnego
bezpieczeństwa państwa” Władimir Kuzniecow.
Minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna zaś
powiedział jedynie, że nie ma przeszkód w krajowej doktrynie obronnej, by
„jeśli NATO uzna to za konieczne, w ramach naszych planów obronnych rozmieścić,
na przykład, na naszym terytorium broń jądrową”. Od razu jednak zastrzegł, że obecnie
„nie ma praktycznej konieczności dokonywania tego. Możliwe, że to nawet byłoby
dość ryzykowne”.