Reklama

„Kundelki, mopsiki” – Rosja obrażona na Estonię, bo ta chce się bronić

Sugestia Tallina, że może zgodzić się na rozmieszczenie broni nuklearnej NATO, wywołała eksplozję wściekłości w Moskwie. Mimo, że w pobliżu granicy znajdują się bazy rosyjskich rakiet mogących przenosić broń atomową.

Publikacja: 25.02.2026 05:55

Wyrzutnia rakietowa HIMARS armii USA w bazie wojskowej Tapa w Estonii.

Wyrzutnia rakietowa HIMARS armii USA w bazie wojskowej Tapa w Estonii.

Foto: EPA/VALDA KALNINA

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są reakcje Rosji na sugestie Estonii dotyczące rozmieszczenia broni nuklearnej NATO?
  • Jakie są estońskie plany obronne na wypadek zagrożenia ze strony Rosji?
  • W jaki sposób Estonia i inne kraje bałtyckie wzmacniają swoje zdolności obronne?
  • Jakie są potencjalne cele estońskich sił zbrojnych w przypadku konfliktu z Rosją?
  • Jakie znaczenie ma obrona Estonii dla stabilności NATO w regionie Bałtyku?

– Te wszystkie kundelki, mopsiki teraz będą dosłownie obszczekiwały Rosję i myślą, że my się przestraszymy i schowamy do kąta – komentował estońską propozycję były główny nadzorca jeszcze w ZSRR „atomowego i radiacyjnego bezpieczeństwa państwa” Władimir Kuzniecow.

Minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna zaś powiedział jedynie, że nie ma przeszkód w krajowej doktrynie obronnej, by „jeśli NATO uzna to za konieczne, w ramach naszych planów obronnych rozmieścić, na przykład, na naszym terytorium broń jądrową”. Od razu jednak zastrzegł, że obecnie „nie ma praktycznej konieczności dokonywania tego. Możliwe, że to nawet byłoby dość ryzykowne”.

Kreml nie chce się pożegnać z imperialną przeszłością

Ta uwaga okazała się bardzo bolesna dla rosyjskiej elity i wywołała prawdziwą burzę. Prawdopodobnie dlatego, że wszystkie państwa dawniej wchodzące w skład komunistycznego imperium ZSRR uznaje ona nadal za swoje. Od 1991 r. rosyjscy politycy nie potrafili zmienić swego pogardliwego i nacechowanego wyższością stosunku do sąsiadów. – Cały czas mam ochotę powiedzieć: „Chłopczyku, przyprowadź kogoś dorosłego” – mówił w drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku jeden z rosyjskich dyplomatów o swoich negocjacjach z przedstawicielami państw bałtyckich.

– My nie możemy się godzić na to, by obok naszego kraju znajdowały się państwa mające nieprzyjazny stosunek do nas i jeszcze w dodatku należące do NATO – oświadczył obecnie były rosyjski premiero–prezydent Dmitrij Miedwiediew.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Już nie tylko Ukraina. Na kogo Putin teraz napadnie

Nie wyjaśnił jednak, na czym mogłaby polegać moskiewska niezgoda. Za to pierwszy zastępca rosyjskiego sztabu generalnego, gen. Siergiej Rudskoj poinformował, że „ulepszany jest bojowy i liczbowy skład wojsk” okręgów wojskowych leningradzkiego i moskiewskiego, które graniczą z państwami bałtyckimi.

Tallin nie uważa jednak, by zagrożenie ze strony Rosji mogło szybko się zmaterializować. Estoński wywiad w swoim dorocznym raporcie stwierdził, że „Rosja nie planuje w najbliższej przyszłości ataku militarnego na Estonię ani inne państwo członkowskie NATO”. Ale ta najbliższa przyszłość to prawdopodobnie rok-dwa. „Nie ma powodu do paniki, (…) ale Rosja, mimo swej niekompetencji, pozostaje niebezpiecznym krajem i konieczna jest czujność” – przestrzegł szef wywiadu Kaupo Rosin.

Estońskie przygotowania do obrony

– W przypadku ataku Estończycy będą walczyli natychmiast – powiedział dziennikarzom emerytowany brytyjski pułkownik Glent Grant. Pierwszym zadaniem będzie wysadzenie w powietrze szerokiego mostu łączącego estońską Narwę z rosyjskim Iwangorodem i Tallin z Petersburgiem. Od 2024 r. przejście graniczne znajdujące się na nim Estończycy zamykają na noc, tak jak i dwa inne znajdujące się na południu. Chcą w ten sposób uniknąć rosyjskich prowokacji, przede wszystkim niespodziewanej inwazji „zielonych ludzików”, podobnej do ataku na Krym w 2014 r.

A rosyjski sąsiad już obecnie nie ustaje w wysiłkach, by nastraszyć Estończyków. Z rosyjskiego brzegu rzeki Narwy Rosjanie, na przykład, wypuszczają bez przerwy drony, które zawisają nad estońskim Muzeum Narwy, po drugiej stronie rzeki. Dwa lata temu ze środka jej nurtu usunęli boje wyznaczające granicę. – Rosja na granicy chwilami zachowuje się irracjonalnie – stwierdził premier Estonii Kristen Michal.

Mimo rozważań o broni atomowej Tallin stawia przede wszystkim na obronę konwencjonalną. – Na północnym wschodzie kraju mamy dobrą przeszkodę naturalną w postaci rzeki Narwy, a na wschodzie Jezioro Pejpus. By powstrzymać przeciwnika na południowym wschodzie planujemy budowę 40 kilometrów rowów przeciwczołgowych – wyjaśniał podpułkownik Ainar Afanasjev.

Reklama
Reklama

Zaskoczeni Rosjanie liczą przyszłe straty

Rowy będą częścią „Bałtyckiej Linii Obronnej”, przebiegającej też przez Łotwę i Litwę. Długość Linii w Estonii wyniesie 100 km, a szerokość – 40 km, przy tym odległość od granicy z Rosją do Morza Bałtyckiego wynosi 180-200 km. – Chcemy dzięki niej wygrać czas – wyjaśnia jeden z estońskich wojskowych. Tak zamierzają doczekać się sojuszniczej pomocy. W 2016 r. zachodni analitycy szacowali, że Rosjanie potrzebowaliby ok. 60 godzin na zajęcie całej Estonii. Teraz gdy Estończycy budują umocnienia opierając się na doświadczeniach ukraińskiej obrony Donbasu, Kreml tak szybko nie podbiłby ich kraju. Ale w zależności od wielkości ewentualnej rosyjskiej inwazji estońskie władze gotowe są ewakuować stolicę, liczącą ponad pół miliona mieszkańców.

„Długi czas dominował (w Rosji) ironiczny pogląd na wojskowe przygotowania państw bałtyckich. Ale wydarzenia ostatnich lat pokazują, że niedocenianie „małych sąsiadków” może stać się strategicznym błędem” – pisze jeden z rosyjskich komentatorów wojskowych.

Prawdziwą ich wściekłość wywołała wypowiedź szefa sztabu estońskiej armii, gen. Vahura Karusa. – Powinniśmy być w stanie uderzyć wroga, jeśli on napadnie na Estonię, na jego własnym terytorium, tam gdzie znajdują się wojska, które zamierzają nas atakować – powiedział.

Czytaj więcej

Marek Kutarba: Estonia grozi Rosji atakiem rakietowym. I nie są to groźby na wyrost

Teraz „blogerzy wojskowi” wyliczają, na co mogą spaść rakiety z estońskich HIMARS-ów i wyrzutni Chunmoo: „Petersburg i jego lotnisko Pulkowo, baza Floty Bałtyckiej w Kronsztadzie, Psków (tam znajduje się centrum szkolenia rosyjskich wojsk powietrzno-desantowych – red.), kluczowe arterie logistyczne, w tym trasa M9 (od łotewskiej granicy do Moskwy – red.) i linia kolejowa do Rygi”.

Czy NATO będzie broniło Estonii

„Putin wyrósł w Petersburgu i instynktownie czuje, że Estonia jest miejscem testu dla NATO. (…) Jedno pytanie go drażni: czy wielkie mocarstwa zachodnie rzeczywiście zaryzykują wojnę totalną w obronie 1,4 mln Estończyków” – mówią zachodni eksperci brytyjskiemu The Observer.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Niemiecki politolog: Rosja nie wierzy, że zareagujemy zdecydowanie na jej działania

– To jest z góry przesądzone. Jeśli Rosja na nas napadnie, sojusznicy będą walczyć razem z nami – przekonuje była prezydent kraju Kersti Kaljulaid. Przede wszystkim dlatego, że znajdujące się już w kraju jednostki brytyjskie i francuskie wchodzą w skład oddziałów estońskich i podporządkowane są dowództwu w Tallinie.

Konflikty zbrojne
Gen. Roman Polko: Rosja przegrywa na froncie, ale Trump ją wzmacnia
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Konflikty zbrojne
Czy Rosja będzie w stanie kontynuować wojnę w 2026 roku? Eksperci przeanalizowali sytuację
Konflikty zbrojne
Iran jest bliski zawarcia z Chinami umowy? „To całkowita zmiana reguł gry”
Konflikty zbrojne
„Rzecz w tym”: Dniepr to europejskie Termopile
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama