Spojrzenie na świat w 2026 r. nie daje wielu powodów do spokoju i optymizmu. Jest niestabilnie i niebezpiecznie: za miedzą trwa piąty rok wojna na Ukrainie, rozgorzał nowy konflikt w Zatoce Perskiej, a porządek międzynarodowy trzeszczy. Równolegle nadchodzą kolejne uderzenia kryzysu energetycznego, a kluczowe globalne szlaki transportowe są poblokowane. W tym wszystkim jest Europa – tyleż narażona na skutki kryzysów, co bezradna – której dotychczasowy model relacji ze światem (ale też rozwoju gospodarczego) stoi pod znakiem zapytania. W tej sytuacji jako niezwykle ciekawy kontrapunkt pojawia się Azja Centralna.
Azja Centralna: Wieloletnie poczucie obcości i niedostępności regionu
Azja Centralna to region tyleż ogromny (zbliżony powierzchnią do UE), co niedostrzega(l)ny, często lekceważony, bo odległy geograficznie, choć z Warszawy bliżej jest do Kazachstanu niż do Portugalii. Region ten to pięć państw: Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan, z których najsilniejsze są pierwszy i ostatni kraj na liście – zamieszkane łącznie przez ok. 80 mln ludzi. Obszar zajmowany przez pięć państw wciśnięty jest między Rosję (byłą metropolię kolonialną), Chiny, niestabilne Afganistan i Iran, był przy tym przez dekady targany napięciami wewnętrznymi i niezdolny do reform – wszystko to potęgowało poczucie obcości i niedostępności regionu oraz mnożyło karykaturalne klisze.
Ostatnie lata mnożą obawy: wojna na Ukrainie to rosyjska próba siłowej odbudowy imperium – wszystkie argumenty użyte wobec Ukrainy stosują się do Azji Centralnej, więc region czeka w kolejce. Obok rosną Chiny. Napięcia generują także problemy gospodarcze. W samym regionie ramy porządku rozpycha młode pokolenie wyżu demograficznego, co potęguje napięcia gospodarcze, społeczne i polityczne (ostatnia fala gwałtownych protestów miała miejsce w 2022 r.).
Tymczasem realny kryzys (międzynarodowy i wewnętrzny), który dotyka państwa Azji Centralnej, okazuje się być szansą i impulsem do głębokich przewartościowań politycznych, gospodarczych zarówno w regionie, jak i wokół niego.
Impuls dla Azji Centralnej do wyjścia z cienia
Ryzyko wciągnięcia w konflikt na Ukrainie (większość państw to formalni sojusznicy Rosji) i groźba presji rosyjskiej sprawiły, że Azja Centralna od Rosji się zdystansowała – postkolonialny „sojusz” polityczno-wojskowy trwa, lecz jest w głębokim kryzysie, rozwijane są natomiast połączenia gospodarcze.
Piątka z Azji Centralnej postawiła na mocniejszą odporność, zdecydowanie większą otwartość na innych partnerów, ale też silniejszą koordynację między sobą. Utrzymanie stabilności i suwerenności regionu stało się zarazem paradoksalnie wspólnym celem Chin, Europy, USA i Azji. To parasol polityczny, ale też szereg programów dotyczących współpracy w sferze bezpieczeństwa hamował Moskwę. Dla Azji Centralnej to tlen i impuls, by wyjść z cienia Rosji i rozwijać współpracę z każdym, ale też by jasno forsować swoje – państwowe, a nie tylko prywatne – interesy. Wynik tej rozgrywki bynajmniej nie jest przesądzony, zbieżność interesów aktorów zewnętrznych pozostaje czasowa, ale jest przestrzeń.
Czytaj więcej
Niepokojące groźby sypią się z Moskwy. NATO powinno przygotować się do nowego etapu wojny Rosji z Ukrainą i ostrzec Władimira Putina.
Wojny – na Ukrainie, ale też w Zatoce Perskiej – przypomniały o potencjale surowcowym regionu. Zasoby gazu ziemnego i ropy naftowej nie równoważą Zatoki Perskiej, ale są nie do pogardzenia wobec problemów z Rosją i na Bliskim Wschodzie. Jeżeli chodzi o uran, to Kazachstan jest największym producentem światowym (a Uzbekistan piątym). Do tego dochodzą znaczące złoża strategicznych surowców, w tym metali ziem rzadkich – znaleźć tam można co najmniej 19 z 34 surowców uznawanych przez UE za krytyczne. Jest o co i jest czym grać – trwa wyścig, w którym faworytem są oczywiście Chiny, ale to nie wyczerpuje potencjału.
Dostęp do surowców regionu idzie w parze z innym tradycyjnym wyzwaniem regionu, tj. kwestiami transportowymi. Tego zawsze brakowało, choć od czterech dekad zabiegały o to i Europa, i Chiny. Dziś szlaki do regionu i przez region są szczególnie ważne, bo „zamknięte” są Rosja (dla Europy, co pozwala regionowi zarabiać na omijaniu sankcji), i Iran, i cieśnina Ormuz, a na wielu innych szlakach morskich jest duża niepewność. Dla państw regionu to z kolei warunek wyjścia na świat, ale też okazja, by własną infrastrukturę i połączenia wewnątrzregionalne rozwijać. Więc i tutaj trwa boom.
Modernizacja i liberalizacja gospodarcza regionu Azji Centralnej
Ostatnią – i chyba najważniejszą – zmianą są kwestie wewnętrzne. Państwa okrzepły, ale poddane są silnej presji nowego pokolenia wyrosłego już w niepodległych krajach. To jest żywioł przemian tożsamościowych – żyją we własnych państwach, związki z Rosją i orientacja na nią słabnie, rosną zaś aspiracje i oczekiwania. Stare systemy polityczno-gospodarcze tego nie uniosą, tak jak rynek rosyjski nie jest w stanie wchłonąć siły roboczej. Odpowiedzią władz jest modernizacja (choć nie demokratyzacja) – trzeba tych ludzi skutecznie zagospodarować, by nie wysadzili wszystkiego w powietrze, zagospodarować, by ich potencjał wykorzystać. Region wszedł zatem w szczególny etap przyspieszonej modernizacji i liberalizacji gospodarczej.
Czytaj więcej
Współczesna mapa bezpieczeństwa Europy Środkowo–Wschodniej coraz mocniej koncentruje się na państwach bałtyckich. Litwa, Łotwa i Estonia, ze względ...
Za tym idzie poszukiwanie nowego modelu rozwoju, innego niż surowcowe gałęzie gospodarki, impulsów technologicznych i rozwiązań edukacyjnych, które pozwoliłyby utrzymać i rozwinąć kapitał ludzki oraz włączyły społeczeństwo w proces przebudowy. Pod wieloma względami to „rewolucja” gospodarcza i społeczna, „reaktor” generujący ogromną – pozytywną lub negatywną – energię. To jest również zasadnicza zmiana sytuacji wobec surowcowo-kleptokratycznego modelu, w jakim region „rozwijał się” w pierwszych dekadach. I tutaj pojawia się konieczność otwarcia na świat, na kapitał, technologię, ale również rozwiązania prawne i impulsy edukacyjne, a wraz z popytem podaż…
Czytaj więcej
Przez długi czas Republika Federalna Niemiec była wzorem dla Polaków. Te czasy bezpowrotnie minęły. Relacje polsko-niemieckie są obecnie skomplikow...
Zmiany – zarówno wewnątrzregionalne, jak i w kontekście globalnym – są dostrzegane w Europie. Unia weszła na bezprecedensowy poziom dialogu politycznego z Azją Centralną (występującą razem, jako tzw. C5), czego przejawem był m.in. ubiegłoroczny szczyt w Samarkandzie, deklaracje intensywnej współpracy instytucjonalnej, politycznej, w sferze bezpieczeństwa (raczej miękkiego), gospodarczej, ale też m.in. społecznej. Szczyt był zwieńczeniem zarówno bardzo intensywnych kontaktów Francji (z naciskiem na uran i energetykę), Niemiec, Włoch, głównie z Kazachstanem i Uzbekistanem, jak też realizowanych unijnych programów transportowych i energetycznych (m.in. Global Gateway).
Szansa dla relacji Azji Centralnej z Europą
W relacjach Unii z Azją Centralną są (często niezauważane) konkrety: UE jest drugim po Chinach partnerem handlowym Azji Centralnej i największym inwestorem zagranicznym w regionie (40 proc. BIZ) i uczestnikiem szeregu projektów modernizacyjnych (w wymiarze instytucjonalnym, gospodarczym i społecznym). W 2025 r. Kazachstan był drugim co do wielkości eksporterem surowej ropy do UE. Europa – po raz pierwszy, i może dlatego dość skutecznie – nie występuje z pozycji siły: to nie jest czas na warunkowanie współpracy szybką demokratyzacją, tu konkurencja ze strony Chin, Turcji, USA, Azji Wschodniej, państw Zatoki Perskiej jest realna, tu wreszcie potrzeba większej finezji i elastyczności; świadomość ograniczeń zmusza do realnych działań. Warto, bo ciężar spraw jest strategiczny, choć trudno relacje Europy z Azją Centralną uznać za priorytetowe.
Pozostaje jeszcze niebagatelna sprawa polska. I tu paradoks, bo związki historyczne i międzyludzkie z regionem są silne, silna jest obecność dyplomatyczna i niemałe zainteresowanie biznesu, Azja Centralna pozostaje jednak odległa i egzotyczna. Dość oczywista jest waga wyzwań strategicznych – od przyszłości rosyjskiego projektu imperialnego, przez stabilność porządku międzynarodowego, po dostęp do surowców i szlaków komunikacyjnych. Tutaj zbieżność z interesami UE jest jasna.
Otwarta pozostaje kwestia wykorzystania dostępnych instrumentów unijnych, tego efektu synergii, dzięki czemu Francuzi, Niemcy czy Włosi lepiej promują swoje interesy. Szczególną – na tle minionych dekad – szansą jest charakter przemian zachodzących w regionie, tj. dość żywiołowa i szeroka modernizacja wszystkiego i zapotrzebowanie na niemal wszelkie impulsy. To stwarza dużą liczbę nisz.
Dwa oblicza migracji z Azji Centralnej
Drugim wyjątkowym i delikatnym czynnikiem wymiar ludzki. Dziś pytaniem nie jest wchodzenie do Azji Centralnej, bo Azja Centralna coraz bardziej jest u nas. Dotyczy to z jednej strony migracji zarobkowych, stymulowanych presją demograficzną i kryzysem na rosyjskim rynku pracy, z drugiej studentów. W październiku ub.r. zarejestrowanych było ok. 24 tys. obywateli państw Azji Centralnej (w połowie to Uzbecy) – liczba ta nie uwzględnia osób w procedurach migracyjnych oraz przybywających z innych państw UE. I Polska jest dla nich atrakcyjna i oni – jako że nie generują napięć, cenieni za pracowitość, dyscyplinę i relatywnie wysokie kwalifikacje – są w Polsce.
Jest to jednak sprawa, która wymaga podstawowego uregulowania i usprawnienia, co z polskiej perspektywy jest oczywistą koniecznością. Drugą stroną migracji są studenci – w 2025 r. studiowało niemal 9 tys. obywateli państw Azji Centralnej (najwięcej w Europie). To jest realność, ale też szansa – być może najbardziej trwały i elastyczny wymiar współpracy z Azją Centralną.
Szczególnym procesom, które zachodzą w Azji Centralnej oraz nadziejom i wyzwaniom, jakie generuje dla Europy i Polski, poświęcony jest Raport OSW Azja Centralna – Nowe otwarcie. Szanse i wyzwania dla Polski i UE.