Z jednej strony inwestorzy na nowojorskiej giełdzie doświadczają bezprecedensowej euforii napędzanej astronomicznymi wynikami gigantów technologicznych, z drugiej zaś rynki obligacji wysyłają sygnały ostrzegawcze, jakich globalny świat finansów nie doświadczył od czasów wielkiego kryzysu z lat 2007–2008. W tym samym czasie Pekin mierzy się z koniecznością wygaszenia dotychczasowego motoru napędowego swojej gospodarki, opartego na betonie, długu i taniej sile roboczej. Te równoległe procesy redefiniują pojęcie ryzyka inwestycyjnego i zmuszają analityków do zadania pytania o trwałość obecnego cyklu koniunkturalnego. Jak wskazują eksperci, obserwujemy dziś „tektoniczne ruchy na rynkach finansowych, które zrzucają cień na Wall Street, jak i na krajowy budżet w Warszawie, bo po jednej stronie mamy technologiczną euforię, a po drugiej rynki dłużne wysyłające rzadko spotykane sygnały ostrzegawcze”.
Finansowe fundamenty rewolucji AI pod lupą
Analiza kondycji finansowej rewolucji sztucznej inteligencji ujawnia istotne różnice w porównaniu do historycznej bańki internetowej z przełomu tysiącleci, choć sceptycyzm rynkowy staje się coraz bardziej widoczny.
Choć współczesne startupy technologiczne osiągają bilionowe kapitalizacje, to absolutny lider tego wyścigu, amerykańska firma Nvidia, udowadnia swoje panowanie twardymi i bezprecedensowymi danymi finansowymi. Podsumowując sytuację rynkową z maja 2026 r., producent chipów dosłownie „rozbił bank. Przychody spółki skoczyły o 80 proc. rok do roku, osiągając astronomiczny poziom 81,6 miliarda dolarów, a czysty zysk netto wystrzelił o ponad 200 proc. do poziomu 58,3 miliarda dolarów”. Przy kapitalizacji utrzymującej się powyżej poziomu 5 bilionów dolarów, inwestorzy zadają sobie pytanie, czy to dopiero początek drogi, czy szczyt hossy. Wokół tematu narasta jednak polaryzacja – obok potężnych zysków pojawia się zmęczenie społeczne wszechobecnym „hype’em” na AI, co przejawia się m.in. w otwartym bojkotowaniu paneli naukowych poświęconych tej technologii na amerykańskich uniwersytetach.
Czytaj więcej
Jensen Huang, szef firmy Nvidia, zadeklarował wprost: osiągnęliśmy już ogólną sztuczną inteligencję (AGI). Jego zdaniem obecne systemy są w stanie...
Giełdowa euforia a lekcja z 2000 r.
Hubert Stojanowski, analityk Domu Inwestycyjnego Xelion, tonuje skrajne nastroje i porównuje obecną sytuację do pęknięcia bańki dot-comów oraz wycen giełdowych sprzed lat. Ekspert zauważa uderzające podobieństwo strukturalne, jakim jest gigantyczna koncentracja kapitału wokół jednego podmiotu: „Pierwsze podobieństwo, które tak się rzuca w oczy, to jest to, że jest jedna spółka, która ma bardzo dużą wagę w indeksie NASDAQ i to jest okolica 8 proc. Wtedy to było Cisco, aktualnie to jest Nvidia”. Stojanowski zaznacza jednak kluczową różnicę o charakterze fundamentalnym – wyniki finansowe Cisco w latach 1998–2000 pozostawały płaskie, podczas gdy cena akcji całkowicie oderwała się od rzeczywistości biznesowej. W przypadku Nvidii wzrost wyceny idzie w parze z realnie generowaną gotówką, rekordowymi stopami dywidend oraz programami skupu akcji własnych (buybacków). Jednocześnie analityk ostrzega przed nadmiernym optymizmem, przypominając, że wysokie stopy procentowe czynią kapitał drogim, a rynek akcji potrafi osunąć się pod własnym ciężarem. „Gdyby było tak, że uczestnicy rynku uznają, że te nakłady inwestycyjne, te słynne kapeksy, okażą się mniej efektywne, to wyrok rynków może być bardzo bezwzględny” – podsumowuje Stojanowski.
Czytaj więcej
Dochodowość obligacji USA, Japonii oraz wielu innych krajów wzrosła, gdyż inwestorzy spodziewają się wyższej inflacji po wzroście cen ropy naftowej.
Nowy kierunek Pekinu i wyczerpanie dawnego motoru wzrostu
Równolegle do technologicznych zawirowań na Zachodzie, druga największa gospodarka świata przechodzi przez bolesną i skomplikowaną fazę transformacji ustrojowej. Po czterech dekadach niemal nieprzerwanego, dynamicznego rozwoju na poziomie 10 proc. rocznie, chińska ekonomia socjalno-rynkowa wyraźnie zwalnia. Oficjalne rządowe wskaźniki mówią obecnie o wzroście rzędu 5 proc. PKB, podczas gdy niezależne szacunki wskazują na realną dynamikę na poziomie 3–4 proc. Karol Czekałowski, radca prawny z Hanglung Law Biernat&Kossacki specjalizujący się w prawie chińskim, zwraca uwagę na gigantyczną skalę dotychczasowego stymulowania gospodarki, która nie ma odpowiednika w Europie.
Czytaj więcej
Gospodarka Chin przyspieszyła w I kwartale mocniej, niż oczekiwano. Dane o PKB i produkcji przemysłowej zaskoczyły pozytywnie, ale słaba konsumpcja...
„Kiedy w Unii Europejskiej standardem jest inwestowanie około 20 proc. PKB we własny rozwój państwa, czyli głównie inwestycje infrastrukturalne, w Chinach standardem było przez ostatnie lata robienie tego na poziomie 40–50 proc.” Ten potężny model oparty na „betonie” i gigantycznych mocach produkcyjnych ostatecznie się wyczerpał, a pęknięcie bańki na krajowym rynku nieruchomości ujawniło głęboki rozjazd między silnym sektorem eksportowym a słabnącym popytem wewnętrznym chińskich konsumentów.
W efekcie Pekin próbuje obecnie dokonać trudnej transformacji technologicznej, uniezależniając się od prostej produkcji i kładąc nacisk na nowoczesną automatyzację oraz realną ochronę własności intelektualnej.
Zachęcamy do obejrzenia innych odcinków podcastu „Rzecz o geopolityce”: