Zmarzlik nie miał najlepszego wejścia w zawody w Gorican, wygrał tylko jeden z trzech pierwszych wyścigów.

– Było mi jakoś za ciasno, niewygodnie na motocyklu i wiedziałem, że stać mnie na więcej, a nie mogę tego zrobić – wyjaśniał przed kamerami Eurosportu.

Odpowiednie ustawienia jednak znalazł i choć niekoniecznie imponował startem, to dojazdem do łuku już tak, a zwłaszcza szybkością na dystansie, bo dwukrotnie musiał przebijać się na czoło z końca stawki.

Czytaj więcej

Zmarzlik przed Janowskim. Dublet Polaków w Grand Prix Chorwacji

Półfinał i finał rozegrał już perfekcyjnie, prowadząc od startu do mety. Dwukrotny mistrz świata pierwszy raz w karierze wygrał inaugurację cyklu, choć za torem w Chorwacji nigdy nie przepadał, a jeszcze w piątek wieczorem jego Stal Gorzów jechała mecz w Grudziądzu, z którego do Gorican jest ponad 1000 km.

Mimo tych przeciwności Polak wygrał i potwierdził, że może zdominować cykl w skali niewidzianej od lat. Szwed Tony Rickardsson w 2005 roku wygrał sześć z dziewięciu rund Grand Prix. Teraz sześciokrotny mistrz świata ocenia, że „ten rok będzie absolutną dominacją Zmarzlika”.

– Zdziwię się, jeśli tak nie będzie. Ma olbrzymią szansę, by wygrać większość rund – przyznawał w rozmowie z WP SportoweFakty.

Jego rodak Ove Fundin, sześciokrotny drużynowy mistrz świata, ocenia, że „jeśli tylko Zmarzlik pozostanie na motocyklu, to nie ma mowy, by go ktoś złapał”. Marek Cieślak, do niedawna odpowiedzialny za żużlową reprezentację Polski, w rozmowie z Onetem zaznaczył, że i Zmarzlikowi może zdarzyć się słabszy dzień.

– Bartek jednak błyskawicznie wyciąga wnioski i wraca na właściwe tory. U niego kryzys nie trwa długo. Bardzo szybko reaguje. Wie, gdzie był popełniony błąd, czy to w jeździe, czy to ze sprzętem, i jest to prostowane, naprawiane – tłumaczył. Dokładnie tak było podczas zawodów w Chorwacji.

Kto mógłby Zmarzlika dogonić? Pod nieobecność usuniętych z wszelkich żużlowych zawodów Rosjan Artioma Łaguty i Emila Sajfutdinowa pretenduje do tej roli przede wszystkim drugi w Gorican Maciej Janowski.

Kluczowa w jego przypadku wydaje się stabilizacja formy. Dwie ostatnie edycje cyklu Grand Prix żużlowiec Sparty Wrocław znakomicie zaczynał, ale później spuszczał z tonu. Ciągle jest w światowej czołówce, aż cztery razy kończył cykl tuż za podium, ale na koncie nie ma ani jednego medalu.

Rickardsson mówi o grupie pościgowej złożonej z sześciu zawodników o bardzo zbliżonym poziomie.

– Trudno wytypować, który z nich będzie w stanie zakończyć sezon na podium – zastrzega. Częściowo potwierdziły to wyniki z soboty. Siódmego w Gorican Brytyjczyka Roberta Lamberta od przedostatniego Australijczyka Maxa Fricke’a dzieliły zaledwie dwa punkty. Stawka w cyklu wydaje się więc bardzo wyrównana. Ta za plecami faworyta.

Kolejna runda Grand Prix za dwa tygodnie w Warszawie. Na PGE Narodowym Zmarzlik nie tylko jeszcze nie wygrał, ale nawet nie wjechał do finału. To zapowiada emocje, bo niewiele jest rzeczy, których gorzowianin na torze jeszcze nie dokonał.