Premier Donald Tusk, na którego biurko trafia właśnie dokument przygotowany przez Jarosława Gowina, zdecyduje o dalszych losach prokuratora generalnego. Minister sprawiedliwości nie najlepiej ocenił w nim działanie prokuratury w 2011 r. i pracę 6 tys. prokuratorów.

Więcej w serwisie »

Prokuratorzy

– To nie będzie laurka – zapowiadał jeszcze przed wysłaniem stanowiska Jarosław Gowin. Tak też się stało.

Ocena jest negatywna. Wyciek informacji ze śledztw to wciąż główny zarzut pod adresem prokuratury. Minister Gowin krytykuje też złą politykę etatową: zbyt mało jest prokuratorów liniowych, podczas gdy nadmiernie rozrośnięty jest nadzór w apelacji i okręgu.

Ponadto prokuratura nie ma własnej bazy danych o rodzajach przestępstw, w których śledztwa i dochodzenia prowadzi. A to utrudnia pracę wszystkim śledczym.

Ministrowi nie podoba się, że zbyt wiele spraw (aż połowa postępowań przygotowawczych) jest umarzanych z powodu niewykrycia sprawcy. Również – mała aktywność prokuratury w sprawach cywilnych i administracyjnych (szczególnie w okręgach i apelacjach, które mają doświadczonych prokuratorów) oraz bardzo kiepski poziom skarg kasacyjnych wnoszonych do Sądu Najwyższego (3/4 jest niezasadnych, a 1/4 oczywiście bezzasadnych).

– Teraz ruch należy do premiera – mówi Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości, pytany o dalsze losy dokumentu i szefa prokuratury. – Jeśli Donald Tusk podzieli stanowisko ministra, może wystąpić do Sejmu z wnioskiem o odwołanie Andrzeja Seremeta przed upływem kadencji (ta trwa sześć lat).

Prokurator generalny się broni. Kwestionuje krytyczną ocenę pracy prokuratury i wskazuje np., że spada liczba uniewinnień, co oznacza, że prokuratorzy osiągnęli 98 proc. skuteczności w oskarżaniu.

Stanowisko MS ma być wstępem do szykowanej przez resort reformy prokuratury i oddania jej pod kontrolę parlamentu.

– Ta propozycja to żadna reforma – ocenia Edward Zalewski, przewodniczący Krajowej Rady Prokuratury. Żeby było lepiej, jego zdaniem, konieczna jest nowa ustawa i zmiana modelu funkcjonowania, w połączeniu z reformą procesu karnego. Śledczy mają głównie pisać akty oskarżenia i oskarżać przed sądem, a dochodzenia i śledztwa oddać policji.

Środowisko tylko w jednej sprawie zgadza się z opinią MS. Chodzi o zły podział etatów. – To błąd organizacyjny, który dzieli prokuratorów na tych do pracy i tych do nadzoru. W dodatku ci ostatni sami dawno nie prowadzili czynności, więc tracą kontakt z praktyką – mówi „Rz" Małgorzata Bednarek z Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem.