W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” Bogusław Chrabota rozmawia z Jackiem Nizinkiewiczem o niezwykle dynamicznej sytuacji na finiszu kampanii prezydenckiej. Choć Sławomir Mentzen nie przeszedł do drugiej tury, jego polityczne ruchy nadal mają kluczowe znaczenie. Propozycja debaty z kandydatami i warunkowanie poparcia spełnieniem postulatów Konfederacji sprawiają, że Mentzen rozdaje karty w rozgrywce o najwyższy urząd w państwie. Jacek Nizinkiewicz analizuje możliwe scenariusze i zastanawia się, komu Konfederacja pomoże, a komu zaszkodzi. Czy Trzaskowski i Nawrocki zdołają przekonać elektorat Mentzena i Brauna? I czy lewica z Adrianem Zandbergiem odegra w tym wyścigu jakąkolwiek rolę?

Reklama
Reklama

Mentzen i Konfederacja w centrum gry

Choć Sławomir Mentzen nie awansował do drugiej tury wyborów prezydenckich, jego polityczna obecność wciąż jest silna. Propozycja debaty z kandydatami i osiem postulatów jako warunek poparcia sprawiają, że to Konfederacja może rozstrzygnąć, kto zostanie prezydentem. – Snop światła skierowany jest na Sławomira Mentzena – podkreśla Jacek Nizinkiewicz. Nawrocki wydaje się bliższy ideologicznie Konfederacji, ale jego słabość w kwestiach gospodarczych może zostać bezlitośnie wykorzystana.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: Prezydent Nawrocki, czyli PiS walczy o powrót do władzy

Trzaskowski i Nawrocki pod presją

Rafał Trzaskowski balansuje między liberalnym elektoratem a potrzebą przyciągnięcia wyborców prawicy. – Trzaskowski jest między linami ringu – ocenia Nizinkiewicz. Również wyborcy Adriana Zandberga będą kalkulować, kto lepiej zrealizuje ich postulaty. – Z Karolem Nawrockim nie mają na to szans – uważa dziennikarz. Przypomina też, że Konfederacja nie wybacza PiS-owi Polskiego Ładu i pandemii, co może osłabić Nawrockiego.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Sławomir Mentzen i Adrian Zandberg. Gospodarczy iluzjoniści

Gra o przyszłość Polski

Dla Konfederacji celem może być udział w rządzie, a dla Mentzena – fotel premiera. – To jest marsz po premierstwo – mówi Nizinkiewicz. Jego zdaniem, stawką wyborów nie jest tylko osoba prezydenta, lecz przyszły kierunek Polski. – To są naprawdę gigantycznie ważne wybory – podkreśla. Na koniec apeluje o wysoką frekwencję i ostrzega przed polityczną nieodpowiedzialnością, jaką może być organizacja konkurencyjnych marszów w stolicy.